Inwestorzy w ostatnich miesiącach sporo zarabiają na zwyżkach, ale sytuacji na rynkach finansowych daleko do atmosfery sielanki. Wciąż widać nerwowość, choć oczywiście na zupełnie inną skalę niż w szczycie globalnego kryzysu.
— Najgorsze jest już za nami. Pozostaje jeszcze zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w USA, bąbli spekulacyjnych w Azji i kryzysu zadłużenia krajów w Europie, który jeszcze nie został rozwiązany —powiedział wczoraj podczas konferencji Josef Ackermann, prezes Deutsche Banku, jednej z największych na świecie instytucji finansowych.
Dziś w Brukseli odbędzie się spotkanie ministrów finansów ze wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Uwagę skupi zapewne Brian Lenihan, szef irlandzkiego resortu finansów. Podczas planowanej dyskusji o irlandzkim kryzysie, który w mediach ożył w zeszłym tygodniu, Lenihan ma poprosić o pomoc wysokości 60-80 mld euro (gotowość współfinansowania wyraża też MFW). Tak przynajmniej twierdzą lokalne media.
Na to, że Irlandia nie będzie drugą Grecją dla rynków finansowych, wskazują odczyty kosztu "ubezpieczenia" od bankructwa. Pół roku po wiosennym kryzysie dla uratowanej Grecji półroczne zabezpieczenie jest ponad 70 proc. droższe niż dla "niewiadomej" Irlandii.
Więcej we wtorkowym "Pulsie Biznesu"