Po zamrożeniu gospodarki samochody stanęły. Uber podawał niedawno, że na poziomie globalnym w największych miastach liczba zamawianych przejazdów zmniejszyła się o około 70 proc. W Polsce od połowy marca spadek przewozów osobowych także był bardzo znaczący, co dotknęło z jednej strony firmy takie jak Uber i Bolt oraz współpracujących z nimi kierowców, a z drugiej strony licencjonowanych taksówkarzy i korporacje. Nie wszyscy uważają jednak, że jest tragicznie.

— Oczywiście wszystkim na rynku spadła liczba przejazdów, a co za tym idzie — przychody, bo ludzie siedzą w domach. Sytuacja nie jest jednak dramatyczna. Przeciwnie — z naszej perspektywy to okazja, by umocnić się na rynku — mówi Jarosław Grabowski, prezes iTaxi.
Cięcie kosztów
iTaxi zostało założone osiem lat temu przez Stefana Batorego, znanego także jako twórca serwisu Booksy. Pozwala na zamawianie przejazdów taksówkami współpracujących ze spółką korporacji za pomocą aplikacji mobilnej, celując głównie w klientów biznesowych. Gdy dwa miesiące temu firmy masowo przechodziły na tryb pracy zdalnej i wprowadzano ograniczenia w poruszaniu się, pierwszym odruchem iTaxi było szuanie oszczędności.
— Mieliśmy spotkanie kryzysowe, na którym planowaliśmy ograniczenie wszystkiego co się da, by przetrwać w tej sytuacji. Porozmawialiśmy jednak z naszymi inwestorami, m.in. posiadającym pakiet kontrolny funduszem Dirlango. Zaprocentowało zaufanie i świetna relacja. Uznaliśmy wspólnie, że lepiej przejść do ofensywy, niż się bronić, choć oczywiście zredukowaliśmy część kosztów, m.in. solidarnie obniżyliśmy wynagrodzenia na trzy miesiące — mówi Jarosław Grabowski.
W kilka dni po ogłoszeniu lockdownu iTaxi wyposażyło wszystkie samochody w przegrody oddzielające kierowców i pasażerów, zaczęło też pozyskiwać nowe kontrakty.
— Nie wszyscy mogli pozwolić sobie na to, by w czasie lockdownu siedzieć w domu. Oczywiście znacznie spadła liczba przejazdów służbowych, ale jednocześnie taksówki zaczęłybyć wykorzystywane do przewozu dokumentów między siedzącymi w domach pracownikami. Inwestycje w bezpieczeństwo zaprocentowało m.in. zdobyciem nowego klienta korporacyjnego z branży medialnej, który potrzebował floty pojazdów przeznaczonych wyłącznie do jego obsługi — mówi Jarosław Grabowski.
Taksówka z zakupami
Taksówki zaczęły też być masowo wykorzystywane do przewozu zamówień ze sklepów internetowych, np. z dynamicznie zwiększających skalę obsługiwanych zamówień e- -sklepów z żywnością. iTaxi podpisało m.in. umowę z siecią Auchan.
— Rozmawiamy z firmami z rynku e-commerce o współpracy nie tylko w czasie pandemii. Dostawy do domu to bardzo duży rynek i firmy taksówkarskie mogą tu sobie znaleźć niszę mimo konkurencji kurierów czy doręczycieli na rowerach i skuterach — uważa Jarosław Grabowski.
Pod koniec ubiegłego roku przedstawiciele iTaxi zapowiadali, że w 2020 r. firma będzie w stanie osiągnąć rentowność. Czy pandemia te plany zweryfikowała?
— Po wprowadzeniu lockdownu z miesiąca na miesiąc zanotowaliśmy zysk. Nie traktuję tego jednak w kategoriach sukcesu — spadły przychody, a my czasowo ograniczyliśmy inwestycje. Udowodniliśmy jednak, że firma ma dobre fundamenty i może być rentowna, jeśli tylko zdecyduje się na zmniejszenie wydatków na ekspansję — mówi prezes iTaxi.
Pora na akwizycje
Wydatki na ekspansję nie zostaną jednak trwale zmniejszone.
— To jest moment na konsolidację rynku. Przyspieszyły rozmowy z firmami, nad których przejęciem się zastanawialiśmy — za sprawą epidemii wiemy, że duzi mają większe szanse. W kilku przypadkach rozmowy są już bardzo zaawansowane. Rozmawiamy również intensywniez firmami zainteresowanymi przystąpieniem do naszego programu partnerskiego. Dużo inwestujemy też w rozbudowę naszej platformy technologicznej, żeby obsłużyć zwiększoną liczbę zamówień, gdy gospodarka powróci na normalne tory — mówi Jarosław Grabowski.
Firma pracuje też nad nowymi liniami biznesowymi.
— W pierwszej kolejności to usługi przewozowe dla pracowników konkretnych firm, w tym transport w kilkuosobowych grupach przy okazji powrotu do pracy w biurach. Intensywnie promujemy też przejazdy międzymiastowe, indywidualne lub w małych grupach, aby zwiększyć bezpieczeństwo. Pracujemy też nad programem, w ramach którego miasta mogłyby oferować darmowe lub dofinansowane przejazdy niektórym mieszkańcom, np. takim, którzy muszą regularnie jeździć do lekarzy — to typowy, ale bardzo potrzebny program z zakresu CSR — mówi Jarosław Grabowski.
OKIEM TAKSÓWKARZA
Zakupy nas nie uratują
JAROSŁAW IGLIKOWSKI, przewodniczący Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz
Sytuacja na rynku taksówkarskim — patrząc z perspektywy Warszawy, gdzie duże znaczenie mają klienci firmowi — jest bardzo zła, choć w ostatnim tygodniu widać pewne sygnały poprawy. Pracownicy firm zaczęli jeździć na spotkania w ciągu dnia, a wcześniej w najlepszym razie można było liczyć na kilka kursów rano i po południu. Kierowcy z wielu korporacji taksówkarskich przenoszą się jednak do firm kurierskich lub zaczynają pracować w sklepach spożywczych — liczba zleceń jest tak niska, że trudno znaleźć pieniądze nawet na opłaty korporacyjne, mimo że są one w czasie epidemii obniżane lub czasowo zawieszane. Ja jeżdżę w iTaxi i jestem w stanie osiągnąć podobne przychody jak przed epidemią, ale wymaga to trzykrotnie większej pracy i jest możliwe tylko dzięki wysokiej pozycji w rankingu kierowców, którym przydziela się zlecenia. Wielu kierowców może liczyć jednak na tylko 1-2 zlecenia dziennie, zwłaszcza gdy jeżdżą dla korporacji, które mają niewielu klientów firmowych lub w czasie pandemii chwilowo przestali jeździć i spadli w rankingach. Z rozmów z taksówkarzami wnioskuję, że nowe umowy, w rodzaju możliwości zamawiania zakupów do domu za pomocą taksówki, niewiele pomagają.