iWealth zebrał miliard

opublikowano: 13-09-2021, 20:00

Aktywa zgromadzone w funduszach przekroczyły okrągłą sumę w sierpniu. Obecnie firma mocniej wchodzi w nieruchomości. Myśli też o debiucie giełdowym

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak przebiegał rozwój iWealth Management
  • jaki klient powierzył funduszowemu doradcy 100 mln zł
  • jaki pomysł na pomnażanie pieniędzy klientów na rynku nieruchomości ma iWealth
  • kiedy spółka chce się pojawić na giełdzie
  • jaka spółka giełdowa podwoiła swoje zaangażowanie w iWealth

W ciągu kilku lat chcemy być jednym z głównych dystrybutorów produktów inwestycyjnych. Jestem na rynku 22 lata. Połowę spędziłem w TFI, połowę po stronie dystrybucji i chcę tę wiedzę wykorzystać — deklarował Marek Rybiec w lecie 2018 r. po tym, jak przemianował przejęty Netfund.pl na iWealth Management.

W nowej odsłonie działająca od 2011 r. spółka miała skoncentrować się na nieodpłatnym doradztwie opartym o portfele funduszy. Te pojawiły się w lutym 2019 r. W 2020 r. spółka weszła z 200 mln zł aktywów klientów, a – jak informuje Marek Rybiec – z początkiem 2021 r. osiągnęła bieżącą rentowność i pod koniec sierpnia 2021 r. aktywa jej klientów przekroczyły 1 mld zł.

- Ten miliard liczymy wyłącznie jako aktywa funduszy otwartych i zamkniętych. Zdecydowana większość przypada na fundusze otwarte. FIZ-y to kilkadziesiąt milionów złotych – zaznacza Marek Rybiec.

- Niezręcznie mi wypowiadać się o konkurencji. Na pewno iWealth należy się szacunek za tempo wzrostu, ale okres od marca 2020 r. jest bardzo dobry dla całej branży. Spadek stóp procentowych sprawia, że ludzie szukają nowych miejsc do inwestowania. Fundusze oraz takie firmy jak nasze na tym korzystają – mówi Krzysztof Jeske, prezes F-Trustu, który prowadzi podobną działalność i zgromadził około 1,5 mld zł aktywów klientów, co oznacza pół miliarda wzrostu w samym 2021 r.

Usługi iWealth nie mają określonego progu wejścia, ale spółka od początku celuje w bardziej zasobne portfele. Przeciętny klient za jej pośrednictwem zainwestował w fundusze 1,5 mln zł.

- Wartość tych inwestycji waha się od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 100 mln zł, jakie zainwestował nasz największy klient. Rozbieżność jest więc bardzo duża. Mamy generalnie dwie grupy klientów. Są to zamożne osoby fizyczne i instytucje. Specjalnie nie mówię firmy, ale instytucje, bo w tej grupie są poza firmami, fundacje, stowarzyszenia, związki - różnego rodzaju podmioty, które mają formę prawną i mogą zainwestować. Specjalnie dla nich wprowadziliśmy w ramach usługi doradztwa portfel płynnościowy dla instytucji. Obecnie jedna trzecia zainwestowanych za naszym pośrednictwem aktywów należy od instytucji. Nasz największy klient to klient instytucjonalny – mówi Marek Rybiec.

Realia XXI wieku:
Realia XXI wieku:
Ilościowo mamy podobną liczbę klientów pozyskanych przez internet i wealth managerów. Natomiast wartościowo zdecydowanie przeważają ci pozyskani przez wealth managerów. Można więc powiedzieć, że przez internet obsługujemy głównie klientów pozyskanych offline – mówi Marek Rybiec, prezes iWealth Management.
Marek Wiśniewski

Od pośrednictwa po budowę

Od początku poza funduszowym doradztwem iWealth zajmuje się też wsparciem w pozyskiwaniu finansowania. Na istotną część biznesu zaczęła jednak wyrastać działalność w segmencie nieruchomości.

- Zaczęliśmy od pośrednictwa, bo okazało się, że nasi klienci, którzy są osobami zamożnymi mają jakieś nieruchomości, które chcieliby sprzedać innym. Potem zaczęliśmy rozwijać działalność o tematy typowo inwestycyjne. Najpierw zaoferowaliśmy klientom kupno działek inwestycyjnych na Mazurach, potem lokali komercyjnych i apartamentów na wynajem w miejscowościach turystycznych – relacjonuje Marek Rybiec.

Biznes rozwijał się na tyle dobrze, że w maju 2021 r. ruszyła spółka iWealth Nieruchomości. Marek Rybiec tłumaczy, że wynika to z chęci pokazania jak poważnie iWealth podchodzi do działalności na rynku nieruchomości oraz rozdzielenia ryzyka - tak by to związane z rynkiem kapitałowym były w jednej spółce, a to związane z nieruchomościami w drugiej.

Działalność iWealth Nieruchomości ma dalece odbiegać od pośrednictwa w zakupie działki czy lokalu.

- Chcemy dać klientom możliwość uczestniczenia w wyselekcjonowanych projektach deweloperskich i zarabiania nie tylko na ich finansowaniu, ale również zyskach jakie przynoszą. Oznacza to wyższą rentowność od obligacji, w przypadku których za kilka procent odsetek obligatariusze ponoszą pełne ryzyko projektów, nie mając jednocześnie udziału w zyskach. Samych obligacji nigdy nie oferowaliśmy i nie zamierzamy oferować – podkreśla Marek Rybiec.

Proponowany model to swoiste joint venture klientów iWealth z deweloperami. Najpierw klienci iWealth stawaliby się udziałowcami spółek celowych kupujących grunty, potem wraz z deweloperami i bankami współfinansowali budowy, by po sprzedaży gotowych budynków rozliczyć pożyczki, jak i zyski z całości zakończonego projektu. Pierwsze takie przedsięwzięcie ruszyło w czerwcu 2021 r. Chodzi o budowę osiedla domów jednorodzinnych pod Warszawą.

Quercusa coraz więcej

Zanim do domów wprowadzą się mieszkańcy iWealth Management może zadebiutować na giełdzie. Zarząd i rada nadzorcza spółki podjęły już kierunkową decyzję, by w ciągu 1,5 roku uplasować ją na NewConnect. Marek Rybiec podkreśla, że ostateczna decyzja będzie jednak należała do wszystkich udziałowców.

- Dla nas jest to możliwość dalszego rozwoju w obszarze pozyskiwania kapitału, który jest nam potrzebny do rozwoju platformy internetowej. Bierzemy też pod uwagę przejęcia. Będąc na giełdzie jesteśmy w stanie stosunkowo szybko pozyskać potrzebny kapitał – mówi Marek Rybiec.

iWealth Management ma około 30 udziałowców. Wielu z nich to pracownicy, ale ponad 20 proc. udziałów spółki ma giełdowe Quercus TFI. Gdy iWealth Managment powstawał Quercus miał w nim poniżej 10 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane