W piątek Sejm uchwalił kontrowersyjne zmiany w ustawie o Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Rządowy projekt poparło 202 posłów PO oraz 28 z PSL. Łącznie za ustawą opowiedziało się 232 posłów (także 2 niezrzeszonych). Z poparcia dla tej niezwykle ważnej dla rządu ustawy wyłamał się tylko jeden parlamentarzysta koalicji: poseł PSL Andrzej Dąbrowski. Wstrzymał się od głosu.

Dlaczego?
- Nie jestem przekonany czy ta reforma OFE jest słuszna i sensowna. Uważam też, że błyskawiczny tryb jej przyjmowania nie do końca jest w porządku. Tak nie można postępować ze społeczeństwem. Ta ustawa jest bardzo ważna dla wszystkich Polaków oraz dla przyszłych pokoleń. A powstała jako narzędzie podreperowania sytuacji finansowej państwa. Zagłosowałem więc zgodnie ze swoim przekonaniem – mówi „PB” poseł Andrzej Dąbrowski.
Niewiele brakowało a zagłosowałby przeciw projektowi.
- Miałem ochotę oddać swój głos przeciwko. Jednak zrezygnowałem z tego i się wstrzymałem od głosu. Skłoniły mnie do tego argumenty ministra Kosiniaka-Kamysza – opowiada poseł Dąbrowski.
A jak widzi przyszłość swej emerytury?
- Po wielu latach pracy dostałem list z ZUS-u z którego dowiedziałem się, że wysokość mojej emerytury będzie, delikatnie mówiąc, mało optymistyczna. Skłaniam się do pozostania w OFE, choć widzę także mankamenty w ich funkcjonowaniu - mówi Andrzej Dąbrowski.
Poseł jest obecnie członkiem klubu parlamentarnego PSL. Jednak jego polityczna droga jest dość mocno zagmatwana. Zaczynał jako członek PiS. W wyborach w 2011 r. nie udało mu się dostać do Sejmu. Jednak mandat poselski uzyskał w miejsce Bogdana Święczkowskiego, który nie złożył ślubowania w związku z odmową zrzeczenia się funkcji prokuratora w stanie spoczynku.
Andrzej Dąbrowski objął mandat i został członkiem klubu parlamentarnego Solidarna Polska. W styczniu 2013 r. związał się z PSL i został posłem tego ugrupowania.