W ostatnich tygodniach dochodziło do wyprzedaży akcji spółek z branż oprogramowania, reklamy, ubezpieczeń, pośrednictwa finansowego, zarządzania majątkiem, a ostatnio również logistyki pod wpływem doniesień o pojawianiu się kolejnych narzędzi AI dla biznesu. Wywołało to obawę zaprzestania korzystania przez klientów tych spółek z niektórych świadczonych przez nie usług. Przez ostatni miesiąc europejskie spółki medialne staniały o 9 proc., a usług finansowych o prawie 5 proc. Amerykańskie spółki oprogramowania tanieją w tym roku już o ok. 20 proc.
Kumar nie podziela tych obaw.
- Nie zgadzamy się z tą gorączkową reakcją rynku, ale wiemy też, że nie należy stawać na drodze zamykaniu pozycji i przepływom kapitału – powiedział Reutersowi.
Ekonomista Jefferies zwraca uwagę, że w przypadku spółek oprogramowania wpływ AI nie musi być negatywny w dłuższej perspektywie. Wygrane będę te, które dzięki AI obniżą koszty uzyskując przewagę nad konkurencją. Kumar podkreślił, że to, jak długo potrwa pełne ujawnienie się tych efektów, jest kwestią otwartą. Powiedział, że Jefferies nie rekomenduje inwestorom próbowania zidentyfikowania „zwycięzców i przegranych”. Radzi natomiast zachowanie rezerw kapitału.
Na początku lutego, kiedy obawy osłabienia przez AI biznesów spółek oprogramowania spowodowały wyprzedaż ich akcji na światowych rynkach prezes Nvidii, Jensen Huang, mówił, że reakcja inwestorów jest „bezsensowna”.
- To najbardziej nielogiczna rzecz na świecie – mówił szef flagowej spółki branży AI. – Jest przekonanie, że narzędzia spółek oprogramowania będą tracić na znaczeniu i zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję. Czy użyłbyś śrubokręta, czy wynajdywałbyś nowy śrubokręt? – dodawał.
Huang przekonywał, że wyprzedawane przez inwestorów spółki oprogramowania oferują narzędzia, z których sztuczna inteligencja będzie korzystać, a nie na nowo je tworzyć.
