Jeśli mamy lipiec, to złoty rośnie w siłę

KRZYSZTOF KOLANY, Bankier.pl
30-07-2018, 22:00

Kalendarzowy wzorzec sezonowości złotego tego lata sprawdza się znakomicie. Po fatalnej wiośnie lipiec kończy się umocnieniem złotego. Ale polska waluta zdołała jedynie odrobić straty z czerwca. O odrobienie tych z maja może być trudno.

W poniedziałek za euro na rynku międzybankowym płacono nieco ponad 4,27 zł, czyli o prawie grosz mniej niż przed weekendem. W ten sposób kurs EUR/ PLN zszedł do najniższego poziomu od 18 czerwca. Przypomnijmy, że jeszcze na początku lipca cena euro przekraczała 4,40 zł. Można było wręcz mówić o „pogromie złotego”. Zresztą słabo zachowywały się niemal wszystkie waluty z rynków wschodzących. Od tamtej pory euro potaniało o 13 groszy, a wynik za lipiec (jak do tej pory) to -2,2 proc.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

Lipcowe umocnienie złotego jest dobrze znanym zjawiskiem sezonowym. Statystycznie to najlepszy miesiąc dla polskiej waluty — w latach 2000-17 średnia lipcowa zmiana kursu EUR/PLN wyniosła -1,05 proc. (a mediana -1,46 proc.). Lipiec z reguły przynosi spadkową korektę na parze euro-złoty po zwyżkach obserwowanych w maju i czerwcu. Jeśli w tym roku złoty będzie nadal poruszał się zgodnie z sezonowymi wzorcami, to niestety w sierpniu i wrześniu może nas czekać kolejna fala osłabienia polskiej waluty. I dopiero jesienią pojawi się „okno pogodowe” pozwalające na obniżenie notowań kursu EUR/PLN.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KRZYSZTOF KOLANY, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jeśli mamy lipiec, to złoty rośnie w siłę