Decyzja sądu, korzystna dla Jukosu, przyniosła szał zakupów na giełdzie w Moskwie. Ale ropa nie tanieje.
Zaczął się kolejny burzliwy tydzień dla rosyjskiego Jukosu. W piątkowy wieczór podano informację, że według sądu arbitrażowego w Moskwie, komornicy niezgodnie z prawem zajęli akcje zależnej od koncernu spółki Jugansknieftiegaz. Giełdy nie miały szans na reakcje na piątkowe wiadomości, bo ogłoszono je już po zamknięciu notowań. Przez weekend emocje inwestorów nie zdążyły jednak opaść, bo w poniedziałek kurs zaczął gwałtownie rosnąć. W stosunku do zamknięcia z poprzedniego tygodnia, akcje koncernu drożały nawet o 25 proc.
Szansa na uspokojenie
Wczoraj ceny ropy początkowo spadały, na skutek wypowiedzi przewodniczącego OPEC.
— Istnieje możliwość zwiększenia oficjalnych limitów wydobycia ropy, bo dziś faktyczny poziom produkcji OPEC wynosi około 30 mln baryłek dziennie — oświadczył Purnomo Yusgiantoro, szef OPEC.
Oficjalny limit wydobycia narzucony sobie przez OPEC wynosi obecnie 27 mln baryłek dziennie. Możliwości są jednak wątpliwe. OPEC pracuje już na 95 proc. mocy produkcyjnych. Podniesienie wydobycia może nastąpić dzięki Arabii Saudyjskiej, lecz na pewno nie szybko. Kartel będzie rozmawiał o tym dopiero 15 września.
Rosja jest drugim eksporterem ropy na świecie, a Jukos produkuje 1,7 mln baryłek ropy dziennie, co stanowi 20 proc. rosyjskiego i 2 proc. globalnego wydobycia ropy. Liczby mówią same za siebie — nikt nie jest w stanie zastąpić Jukosu. Jeśli tendencja zostanie podtrzymana to już niedługo ropa może zdrożeć do 50 USD (182 zł) za baryłkę.
Nadzieja dla kierowców?
— 50 USD za baryłkę nie jest rzeczą niemożliwą — ocenia Stanisław Łańcucki z Nafty Polskiej.
Może jednak nastąpić stabilizacja cen na wysokim poziomie. Po południu ceny ropy znów zaczęły rosnąć i nawet lekko przekroczyły piątkowe zamknięcie.
Rekordowe notowania na światowych giełdach przekładają się na ceny na stacjach benzynowych. Pozytywny wpływ na kieszenie kierowców mogą mieć dane o zapasach benzyny, a te odbudowały się o blisko 2,4 mln baryłek.
— Nie sądzę, że benzyna na stałe przekroczy 4 zł za litr, m.in. dzięki właśnie dużym zapasom — pociesza Stanisław Łańcucki.