Kadrowa rewolucja w KNF

To koniec pewnej epoki na rynku finansowym — dwóch wieloletnich wiceprzewodniczących zastąpili urzędnicy niższego szczebla

Kariera Wojciecha Kwaśniaka zatoczyła koło. 10 lat temu, 1 czerwca, został odwołany ze stanowiska Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego przez poprzedni rząd PiS. Wczoraj premier Beata Szydło podpisała dymisję wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), odpowiedzialnego za sektor bankowy, czyli 80 proc. rynku finansowego w Polsce. To mocno zaskakująca decyzja, gdyż wielu przedstawicieli władzy nie szczędziło komplementów Wojciechowi Kwaśniakowi, chwaląc jego fachowość i podkreślając autorytet, jaki wypracował sobie na rynku. Wydawało się, że profesjonalizm sprawi, że w niepamięć zostanie mu puszczone zaangażowanie w restrukturyzację sektora SKOK-ów, które cztery lata temu, mocą ustawy uchwalonej przez poprzedni parlament, trafiły pod jego nadzór. Ze swojej roli wywiązywał się w zwyczajny dla siebie sposób, czyli bez żadnych sentymentów, za cel nadrzędny stawiając stabilność systemu. W efekcie, w ciągu kilku lat bankructwo ogłosiło siedem kas, pięć przejęły banki, jedną inny SKOK, a dwie kasy się połączyły.

Wyświetl galerię [1/5]

Marcin Pachucki, związany z nadzorem od 2001 r., przejmie od Lesława Gajka (na zdjęciu) fotel wiceprzewodniczącego odpowiedzialnego za sektor ubezpieczeń. ARC, WM, EAST NEWS

Apolityczny urzędnik

Od nowego nadzoru oczekujemy przede wszystkim dialogu, pozwalającego na swobodną wymianę opinii co do projektowanych regulacji, tak jak to było ostatnimi czasy. Chodzi o to, żeby urząd nie był hermetyczny i komunikował się w sposób efektywny. Zachęcamy też do wypracowania nowego podejścia do zasady proporcjonalności w zakresie przyjmowanych regulacji ostrożnościowych. Mamy na rynku instytucje różnej wielkości: SKOK-i, banki spółdzielcze, banki sieciowe, generujące różne rodzaje ryzyka. Należy stosować do nich regulacje „dobrej zmiany”. Często krytykowano go za błędy w nadzorze i działanie pod dyktando PO. Tymczasem Wojciecha Kwaśniaka, który nadzorem bankowym zajmuje się od 20 lat, trudno powiązać z jakąś partią czy środowiskiem, a w jego wypowiedziach na przestrzeni lat trudno doszukać się odniesień politycznych. Reprezentuje typ apolitycznego urzędnika. Warto przypomnieć, że po poprzedniej dymisji w 2007 r. znalazł zatrudnienie w charakterze doradcy Sławomira Skrzypka, prezesa NBP, pochodzącego przecież z nadania PiS.

Pomimo urzędowej apolityczności wiceszef nadzoru w czasie urzędowania narobił sobie niemało wrogów i napsuł krwi ludziom z rynku finansowego. Zapracował jednak na szacunek, nawet wśród menedżerów, inwestorów, którzy niejeden raz toczyli z nim boje. Najlepszą cenzurkę wystawili mu ekonomiści MFW, którzy uznali, że Polska ma optymalny system bankowy: nie za duży i dobrze nadzorowany. Cieniem na karierze byłego nadzorcy kładą się jednak upadłości w sektorze banków spółdzielczych: BS Wołomin i BS Nadarzyn, które nadszarpnęłyreputację sektora i kosztowały go kilka miliardów złotych na wypłatę depozytów zebranych przez bankrutów. Powiedzenie, że historia kołem się toczy, w przypadku Kwaśniaka jest jak najbardziej prawdziwe. Z nieoficjalnych ustaleń „PB” wynika, że tak jak w 2007 r. tak i tym razem, po odejściu z nadzoru znajdzie zatrudnienie w NBP w charakterze doradcy prezesa.

Równie kontrowersyjny zastępca

Kontrowersje budziła także działalność prof. Lesława Gajka, który w KNF odpowiadał za nadzór nad rynkiem ubezpieczeniowym i emerytalnym. Jego działalność była mniej spektakularna niż Wojciecha Kwaśniaka. Najważniejsze zarzuty wobec prof. Gajka dotyczą ubezpieczeń inwestycyjnych, określanych potocznie mianem polisolokat. Mimo że nadzór finansowy ma kontrolę nad tym, jakie produkty ubezpieczyciele wprowadzają na rynek, nie zrobił nic, żeby ochronić klientów przed inwestycjami w polisolokaty. Ich sprzedaż odbywała się w agresywny sposób, a klienci często nie wiedzieli dokładnie, co kupują i jakie ryzyko jest z tym związane. Prof. Gajek stał także za zakończeniem wojny cenowej na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. We wrześniu 2015 r. KNF rozesłała po rynku ubezpieczeniowym list, w którym przypomniała zakładom, że sprzedaż polis poniżej kosztów jest niezgodna z prawem. Zagroził, że jeśli taki proceder będzie kontynuowany, to może posunąć się nawet do zabrania licencji na działalność ubezpieczeniową. List spowodował, że ceny OC komunikacyjnego zaczęły rosnąć. W 2016 r. polisy zdrożały o ponad 50 proc.

Wewnętrzne awanse

W odróżnieniu od dymisji Wojciecha Kwaśniaka zwolnienie z funkcji Lesława Gajka było od dawna przesądzone. Utrzymał się na stanowisku w związku z tarciami frakcyjnymi w PiS co do jego następcy. W listopadzie 2016 r. na biurko premier Szydło trafił wniosek szefa KNF o powołanie na stanowisko nadzorcy rynku ubezpieczeniowego Iwony Dudy, która pełniła tę funkcję krótko dziesięć lat temu, ale jej kandydatura ostatecznie nie przeszła. Odpowiedzialność za sektor ubezpieczeń przejmie Marcin Pachucki, związany z nadzorem od 2001 r. Był m.in. szefem departamentu postępowań, ostatnio pełnił funkcję zastępcy dyrektora departamentu prawnego. W 2013 r., po wybuchu afery Amber Gold napisał poradnik, jak unikać piramid finansowych. Następca Wojciecha Kwaśniaka również pochodzi z wewnętrznego awansu. Filip Świtała w nadzorze bankowym pracuje do 2006 r. Od 2011 r. był szefem jednej z jednostek departamentu bankowości komercyjnej i specjalistycznej. Obaj nowi wiceprzewodniczący są zagadką dla przedstawicieli instytucji, które będą nadzorowali, bo dotychczas stali w drugim szeregu. 

 

OKIEM BANKOWCA
Zmienić podejście i doprecyzować rekomendacje

JERZY BAŃKA, wiceprezes Związku Banków Polskich

Wojciech Kwaśniak nadzoru nad spółdzielczymi kasami omal nie przypłacił życiem, gdyż został poważnie poraniony przez posługującego się metalową pałką oprycha, wynajętego — według prokuratury — przez ludzi powiązanych z upadłym SKOK Wołomin. Mimo kombatanckiego epizodu, dla środowisk powiązanych z sektorem kas spółdzielczych oraz jego twórcą, wpływowym senatorem Grzegorzem Biereckim, wiceszef nadzoru utrzymujący się na stanowisku był solą w oku przedstawicieli obozu ostrożnościowe proporcjonalnie do prowadzonej przez nie działalności. Są to zasady funkcjonujące w prawie europejskim. Polskiemu nadzorcy nie udało się ich niestety dotychczas wypracować. I wreszcie kwestia rekomendacji, które od początku budzą wątpliwości interpretacyjne, czy jest to forma quasi-prawna, czy „miękkie” prawo, rodzaj zalecenia. Prowadziliśmy dyskusje z nadzorem na ten temat, bez postępu. Stanowisko nadzoru z punktu widzenia rynku budzi zastrzeżenia — chodzi przede wszystkim o praktykę rozumienia rekomendacji przez pracowników nadzoru, którzy podczas inspekcji w bankach w sposób literalny odczytują zalecenia kierownictwa.

 

OKIEM PRAWNIKA
Wyeliminować znaki zapytania

PIOTR CZUBLUN, partner w kancelarii prawnej Czublun Trębicki

Najważniejszym obszarem, w którym nowi członkowie KNF mogą poprawić działanie nadzoru, jest komunikacja z rynkiem ubezpieczeniowym. W przeszłości często bywało tak, że nadzór wydawał zalecenia lub rekomendacje, ale nie odpowiadał na pytanie, jak je w praktyce stosować. To rodziło dużą niepewność po stronie branży. Warto także, by nowy skład kierownictwa zajął się zagadnieniami, które są niezwykle istotne dla rynku: szkody osobowe i ich wpływ na rynek ubezpieczeń komunikacyjnych, przyszłość ubezpieczeń inwestycyjnych oraz kwestia zachęcenia Polaków do oszczędzania. Ostatnim tematem, który jest ważny dla branży, jest uregulowanie działalności kancelarii odszkodowawczych. Mimo że ten rynek pośredników dojrzewa, to nadal zdarzają się na nim sytuacje pobierania wysokich wynagrodzeń od poszkodowanych za wysłanie standardowego pisma do ubezpieczyciela.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski, Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu