Kiedyś byłam utrzymanką

Zbigniew Lew Starowicz
opublikowano: 29-02-2008, 00:00

Jak to się ładnie nazywa: sponsoring. Dzięki internetowi przestał być tajemniczy. Kobiety otwarcie mówią o sobie i motywach nawiązania tego typu relacji. Sponsorzy są nieco mniej wylewni — zrozumiałe: większość zataja podwójne życie przed rodziną i znajomym

Sponsoring to po prostu nowa i wzbogacona formuła „utrzymanki”. Kobietę sponsorowaną różni od dawnego pojęcia kilka cech: jest bardziej niezależna, ma większe możliwości wyboru sponsora, żyje w bardziej tolerancyjnej obyczajowości. Podobne są natomiast motywy poszukiwań sponsora: pieniądze i standard życia. Wielokrotnie sponsoring oznacza jedynie bardziej luksusową formę prostytucji.

Jako się rzekło: sponsoring nie jest już zaskakującym ani tajemniczym zjawiskiem, mało za to znana jest przeszłość sponsorowanych kobiet: jak wygląda ich życie z perspektywy lat, jak oceniają swe wcześniejsze wybory. Zapewne długo poczekamy na podobne informacje z rzetelnie przeprowadzonych badań. Czytelnikom mogę jednak przedstawić znacznie skromniejszą wersję, ograniczoną do własnych doświadczeń terapeutycznych. Skąd taka wiedza? Najczęściej z analizy biografii pacjentek szukających pomocy psychoterapeuty na przykład z powodu depresji, zaburzeń psychosomatycznych, lękowych, seksualnych, przeżyć związanych z byłym sponsorem. Bywa, że to sponsor nakłoni do wizyt u specjalisty albo terapia jest skutkiem sytuacji kryzysowych w małżeństwach (z powodu ujawnienia sponsoringu w przeszłości żony). Na podstawie tego typu doświadczeń da się wyodrębnić rozmaite warianty sponsorowanych kiedyś kobiet.

Dobrze ustawiona życiowo. Typ kobiety planującej życie, przewidującej, kierującej się rozsądkiem, nastawionej na „dobry standard” materialny. Dzięki sponsoringowi znacznie powiększyła stan konta w banku, kupiła mieszkanie, wygląda atrakcyjnie i dba o siebie. Towarzysza życia poznała w środowisku, które podziwiała i w którym zasmakowała — dzięki sponsorom. Czuje do nich wdzięczność, wspomina ich z sympatią. Nie żałuje decyzji o sponsoringu. Teraz to przeszłość, nie chce jej wspominać i nie chce, by odkrył ją mąż. Sponsorzy byli dla niej trampoliną do lepszego życia. Nie wierzy w romantyczną miłość. Atrakcyjność postrzega jako przemijającą okazję do wykorzystania. Męża ceni, szanuje, stara się być dobrą żoną, kochanką i matką.

Przyjaciółka. Nie przewidziała, że relacja ze sponsorem przekształci się w więź uczuciową. Ot, zakochali się. Sponsor — w tym wariancie — nie rozwodzi się. Sponsoring przeobraził się oto w typowy trójkąt. Stała się kimś więcej niż kochanką, przyjaciółką. Świetnie się rozumieją. Wszystko wie o jego życiu (powiernica). W tym przypadku część kobiet wiąże się z mężczyznami, zakładają rodziny, ale nadal podtrzymują — jawną lub skrytą — więź z dawnym sponsorem. Bywa też, że były sponsor pomaga im w sprawach zawodowych czy osobistych. Inne kobiety wybierają drogę „tej drugiej” — i długo nią pozostają. Znam sytuacje, że dopiero po śmierci niegdysiejszego sponsora zaczęły tworzyć nowe życie. Kilka ujawniło, że mają z byłym sponsorem dziecko. Zdarzają się i bardziej złożone, uwikłane losy — np. związek ze sponsorem przeobraził się w trwały, znany innym, także jego żonie. W innej historii zakochana w sponsorze dziewczyna zgodziła się na bycie z nim „zawsze” — bez innego mężczyzny, rezygnując też z posiadania dziecka. Kiedy jednak zaszła w ciążę, nie zgodziła się na aborcję: oddała dziecko bezdzietnemu małżeństwu. Tym razem motywem uciekania się do pomocy terapeuty okazała się tęsknota za dzieckiem. A dziś… Nadal jest zakochana w byłym sponsorze i z nim związana (bardzo pomaga jej materialnie). Są przyjaciółmi, są kochankami.

Luksusowa prostytutka. Sponsorowanie stało się fazą przejściową do prostytucji w ekskluzywnym wydaniu, dzięki której zarabia bardzo dużo. Niektórzy byli sponsorzy napędzają jej klientelę. Ten styl życia jej odpowiada. Jedna z tych kobiet wyznała, że w przyszłości stworzy agencję towarzyską dla „specjalnych klientów” — elitarnych i wybrednych; w tej roli czułaby się dobrze. Nie wierzy „w prawdziwą miłość” u mężczyzn, przestała już mieć złudzenia.

Przejściowi sponsorzy. Po zakończeniu sponsoringu założyła rodzinę, prowadzi ustabilizowane życie. Ceni małżeństwo, rolę matki. Przeszłości nie żałuje, traktuje ją jako konieczny etap życia. Od czasu do czasu miewa kontakty z mężczyznami, dające określone profity: załatwianie sprawy, efektowny prezent etc. Nie widzi w tym żadnego problemu. Przyzwyczaiła się, że mężczyźni potrafią być pomocni i szczodrzy — w zamian za łóżko. I tak ułatwia sobie życie. Mąż, rzecz jasna, nie wie o niczym.

Żona sponsora. Z moich doświadczeń: to jeden z najrzadziej spotykanych wariantów. Ale się zdarza, bo — jak wiadomo — miłość potrafi łamać wszelkie granice. Nie musi zatem zaskakiwać wariant, w którym sponsoring przeobraził się w miłość.

Dramat po ujawnieniu tajemnicy. Po zakończeniu fazy życia w roli sponsorowanej, kobiety mają związki, małżeństwa, rodzinę. Normalne. Ale zdarza się, że zasłonięta przed partnerem przeszłość nagle staje się jawna — np. dzięki „życzliwej” osobie, gadulstwu byłego sponsora, splotowi przypadków. Związek przeżywa ostry kryzys i jedna ze stron (lub nawet obie) szukają pomocy u specjalisty. Problem często oczywiście tkwi w tym, że partner dramatycznie przeżywa poznanie prawdy, wali się dotychczasowy obraz partnerki, nie może pogodzić się z jej przeszłością, czuje się „wykołowany”, ośmieszony.

Nawrócenie. I to się zdarza. Z różnych przyczyn pojawia się poczucie winy za przeszłość, niegodzenie się z nią i potrzeba zmiany obrazu „ja”. Może to prowadzić m.in. do depresji, dewocji, angażowania się w zwalczanie prostytucji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew Starowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu