Organizacje, stowarzyszenia, a nawet producenci samochodów mówią o rychłej lub nieco mniej szybkiej śmierci napędów spalinowych w samochodach osobowych. Nie brakuje opinii, że dalsza modyfikacja takich silników, umożliwiająca spełnianie kolejnych norm środowiskowych, wkrótce po prostu przestanie być możliwa. Agencja Moody’s szacuje, że pod koniec przyszłej dekady w Europie nawet 75 proc. rejestrowanych aut osobowych będzie napędzanych prądem lub układem hybrydowym. Ma to zostać osiągnięte nie tylko dzięki rozwojowi technologii i tym samym spadkowi cen, ale i przez obrany przez Unię Europejską kurs ku ekologii.

Mówią: nie
Tymczasem 58 proc. europejskich kierowców widzi jeszcze szansę dla silników benzynowychi diesla. Tak wynika z badania Mazda Driver Project, przeprowadzonego przez tego producenta wspólnie z agencją Ipsos Mori. Odpowiedzi udzieliło ponad 11 tys. europejskich kierowców. Okazuje się, że użytkownicy samochodów nie podzielają poglądu głoszonego przez liczne organizacje i firmy, iż w przyszłości silnik benzynowy nie odegra już żadnej roli. 31 proc. kierowców „ma nadzieję, że nawet w okresie coraz szerszego rozpowszechniania się pojazdów elektrycznych, nadal istnieć będą samochody napędzane silnikami Diesla”. W Polsce odpowiedziało tak aż 58 proc. ankietowanych.
Jednocześnie średnio 33 proc. kierowców stwierdziło, że gdyby koszty eksploatacyjne pojazdów z różnymi rodzajami napędu były jednakowe, „to woleliby samochód z silnikiem benzynowym lub dieslowskim, a nie elektrycznym”. We Włoszech odsetek respondentów udzielających takiej odpowiedzi sięgnął aż 54 proc. W Polsce „wierzących w silniki spalinowe” jest 65 proc. W Niemczech, Hiszpanii i Szwecji — po 60 proc.
W elektryczną stronę
Publikacja wyników badania zbiega się z przedstawieniem przez Mazdę wizji Sustainable Zoom-Zoom 2030, której przedmiotem jest łączenie najlepszych rozwiązań z dziedziny silników spalinowych ze skutecznymi technologiami napędu elektrycznego. — Polacy nadal widzą duży potencjał w silnikach spalinowych, bo wiedzą, że przy niemrawym rozwoju infrastruktury ładowania w naszym kraju i ograniczonym zasięgu aut elektrycznych będą one jeszcze długo pełniły funkcję drugiego, a nawet trzeciego w rodzinie — uważa Szymon Sołtysik z polskiego oddziału Mazdy. Wskazuje także na wysoką cenę takich pojazdów i ich pozorną ekologiczność.
— Przy założeniu, że samochód elektryczny klasy kompakt zużywa średnio 20 kWh energii na 100 km i energia ta pochodzi ze spalania węgla, co jest typowe dla Polski, mówimy o emisji 200 g CO 2 na kilometr. Silniki spalinowe mogą dziś emitować mniej dwutlenku węgla, a ich technologia może być jeszcze udoskonalona,nad czym właśnie skupiają się inżynierowie Mazdy, opracowując silnik SkyActiv-X — pierwszą jednostkę benzynową oszczędną jak silnik Diesla — opowiada Szymon Sołtysik. W najbliższych latach będą współistniały różne rodzaje napędu.
— Jednak od elektromobilności, w tym od technologii wodorowych, nie ma odwrotu. Nie jest to opinia wyłącznie organizacji branżowych, ale przede wszystkim rządów wielu państw. Wielka Brytania, Francja i Irlandia zamierzają wprowadzić zakazy sprzedaży samochodów spalinowych. Wydatki koncernów na rozwój pojazdów elektrycznych są liczone w miliardach dolarów. Mazda również widzi nieuchronność zmian. Japoński producent pozostał za konkurencją w dziedzinie samochodów elektrycznych, ale zamierza nadrobić braki i w ubiegłym roku wraz z Toyotą i Denso założył spółkę joint venture, która pracuje nad technologią dla pojazdów napędzanych energią elektryczną — opowiada Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).
Przekonać kierowcę
Diesel nie zniknie z dnia na dzień, ale czas jego dominacji się kończy. Rewolucja związana z rozwojem napędów alternatywnych — od klasycznych hybryd przez czyste „elektryki” po wodór — już następuje. Teraz trzeba jednak przekonać do tego kierowców. — Konieczne jest systematyczne budowanie wiedzy użytkowników indywidualnych i flotowych— mówi Maciej Mazur.
Przyszłość miejskiej motoryzacji w Europie to auta elektryczne w dwóch wariantach zasilania: klasycznie z baterii lub przez prądu wyprodukowany z wodoru w ogniwach paliwowych. — Natomiast najbliższe lata będą należały do hybryd, łączących pracę silników benzynowego i elektrycznego. Pozwala to znacznie ograniczyć emisję i zużycie paliwa podczas jazdy po mieście, a jednocześnie zachować pełną funkcjonalność klasycznego samochodu, nie odcinając nas od infrastruktury stacji benzynowych — uważa Robert Mularczyk z Toyota Motor Poland. © Ⓟ
33 proc. Tylu ankietowanych europejskich kierowców stwierdziło, że gdyby koszty eksploatacyjne pojazdów z różnymi rodzajami napędu były jednakowe, „to woleliby samochód z silnikiem benzynowym lub dieslowskim, a nie elektrycznym”.