Kilian obnażył pustkę systemu

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-11-20 00:00

Odejście prezesa PGE nie rozwiązuje problemu. Wciąż nie ma jasnej strategii, jak godzić apetyty inwestorów i potrzeby państwa

— Nie miałem okazji dyskutować z byłym prezesem PGE Krzysztofem Kilianem od wielu miesięcy. Wiadomo, że były rozbieżności w sprawie budowy elektrowni w Opolu. Wiadomo też jednak, że czasem bywają rozbieżności w ocenie planów inwestycyjnych, ale w PGE dominującym akcjonariuszem jest skarb państwa. I po to właśnie w tego typu spółkach jak energetyczne czy Orlen lub PGNiG jest udziałowiec w postaci skarbu państwa, by dbał o realizację strategii państwa. Aby te spółki dbały o bezpieczeństwo energetyczne kraju — stwierdził wczoraj Donald Tusk, odnosząc się do roszad personalnych w energetycznym gigancie.

KTÓRA KIESZEŃ: Premier przekonuje, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, cel
 uświęca środki. Część obserwatorów pyta jednak, dlaczego są to „środki” także z kieszeni
 prywatnych inwestorów. [FOT. WM]
KTÓRA KIESZEŃ: Premier przekonuje, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, cel uświęca środki. Część obserwatorów pyta jednak, dlaczego są to „środki” także z kieszeni prywatnych inwestorów. [FOT. WM]
None
None

Wcześniej swoje zdanie o inwestycjach forsowanych przez rząd wypowiedzieli inwestorzy, wyprzedając akcje i doprowadzając do spadku kursu notowań PGE nawet o 4 proc. Doskonale pamiętają słowa Krzysztofa Kiliana sprzed kilku miesięcy, który w kontekście Opola powiedział wprost: biznesowo ten pomysł się nie składa.

— Z tego projektu wynika, że nie przynosi on oczekiwanego zwrotu dla inwestorów. Ktoś, kto zna kodeks spółek handlowych, wie, że to naczelna zasada, jaką kierują się zarządy spółek — podkreślał eksprezes PGE. Tu dochodzimy do sedna, które uderza w kieszenie inwestorów: rząd chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Zdaniem wielu obserwatorów, tu aż się prosi o zgagę.

Między Rosją a USA

Trudno znaleźć osobę w kręgach finansowych, która wprost broniłaby zachowania rządu w sprawie PGE. Nie brak głosów, że to nie kwestia jednostkowego zdarzenia, ale rozwiązań systemowych. A tych, w kontekście publicznych spółek o tzw. strategicznym znaczeniu, po prostu nie ma. Zdaniem Raimonda Egginka, doradcy inwestycyjnego i zawodowego członka rad nadzorczych, uznanie należy się osamotnionemu Kilianowi.

— Trzeba Krzysztofowi Kilianowi pomnik postawić za to, że nie ugiął się pod presją i nie spełnił oczekiwań rządu, które to — zdaniem nie tylko Kiliana — kłócą się z logiką biznesu. Były prezes dał odpór, odszedł, ale problem pozostał. Oczywiste jest, że pewne decyzje w energetyce, a więc i w PGE mogą być uzasadnione względami bezpieczeństwa, mimo braku ich rentowności. Pytanie, kto ma ponosić koszty ryzyka związane z takimi decyzjamirządu. Akcjonariusze mniejszościowi czy wszyscy podatnicy — pyta Raimondo Eggink i postuluje, by wobec takich wyzwań zawiązywać spółki celowe do prowadzenia inwestycji i finansować je z budżetu bez obciążania publicznych spółek. Według Rafała Antczaka, członka zarządu Deloitte, to jasne, że 10 mld zł na inwestycje w Opolu nie ma w kasie państwa. A z drugiej strony ekonomiczni puryści zawsze powiedzą, że w decyzje prezesa PGE nikt nie powinien się mieszać. Tyle że jego zdaniem to podejście zbyt idealistyczne.

— Spółki energetyczne od Rosji po USA realizują politykę energetyczną państwa, pytanie o formę tej realizacji. My jesteśmy gdzieś pośrodku i stoimy przed wyzwaniem wybicia się ponad przeciętność. W USA jest osobna agencja zajmująca się energetyką, która w subtelny, ale otwarty sposób realizuje zdefiniowaną strategię. U nas trudno powiedzieć, kto w sporze Kilian-Tusk ma rację, bo nie wiadomo, jaka jest strategia energetyki, jakie są podstawy, liczby, twarde założenia, cele. Już giełda węgla czy jego import to temat tabu, podobnie jak otwarte wsparcie dla rozwoju np. gazyfikacji węgla. Tak więc nie wiadomo, na czym w Polsce powiesić potwierdzenie tezy, że optymalizacja zysku spółki jest zawsze zbieżna z długoterminowym interesem państwa — ocenia Rafał Antczak.

Stajnia ucierpi

Adam Maciejewski, prezes GPW, który właśnie toczy dyskusje m.in. w sprawie kupna od MSP udziałów w KDPW, zaznacza, że nigdy nie odczuł żadnej presji czy nawet sugestii ze strony większościowego udziałowca GPW, by dbać o jakikolwiek inny interes niż interes spółki, którą kieruje.

— Są oczywiście tematy, gdzie nie zawsze interes spółki pokrywa się np. z interesem społecznym czy gospodarczym kraju. Ale dotychczas udaje nam się łączyć te interesy na bazie wyłącznie merytorycznej dyskusji — zaznacza Adam Maciejewski. Jednak według Raimondo Egginka, ostatnie działania MSP negatywnie przełożą się m.in. na biznes kierowany przez Adama Maciejewskiego.

— Można powiedzieć, że pamięć inwestorów jest krótka, jednak ryzyko takich zachowań jak w przypadku PGE rzutuje na wyceny kolejnych debiutantów z państwowej stajni — uważa menedżer. A jak ze sprawą Kiliana czują się urzędnicy? Wczoraj nie znaleźli czasu, by odpowiedzieć na pytania „PB”. Ministerstwo zapewniło jednak, że „Minister Skarbu Państwa wykonuje nadzór właścicielski nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa, które mają status spółek publicznych, zgodnie z obowiązującymi w tej materii przepisami prawa, w oparciu o ściśle określone kryteria formalne i merytoryczne, a także z poszanowaniem krajowych oraz międzynarodowych standardów, kodeksów dobrych praktyk i zasad ładu korporacyjnego”.

Możesz zainteresować się również: