Klątwa wyborów połówkowych wisi nad Wall Street

Krzysztof Kolany
opublikowano: 2026-02-18 06:30

Obserwowana od początku 2026 r. względna słabość amerykańskiego rynku akcji może być powiązania z tamtejszą polityką. A dokładnie z cyklem politycznym, który przez następne kilka miesięcy nie zachęca do inwestycji na Wall Street.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- dlaczego drugi rok kadencji prezydenta USA jest statystycznie najgorszy dla Wall Street

- co to jest "klątwa midtermsów" i jak wpływa na rynek akcji przed wyborami

- dlaczego rynek akcji po wyborach środka kadencji rośnie przez siedem miesięcy, ignorując wszelkie złe wieści

- czy historyczne wzorce mogą przewidzieć, kiedy nadejdzie korekta, a kiedy hossa na giełdzie

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Od początku roku do lutego Nasdaq Composite stracił 3 proc. i był jednym z pięciu najsłabszych głównych giełdowych indeksów świata. Gorzej wypadły jedynie rynki w Nowej Zelandii, Indonezji i Argentynie. Nieznacznie pod kreską był także S&P 500. Oba nowojorskie indeksy w lutym również spadły (S&P 500 o 1,5 proc., a Nasdaq o 3,9 proc.), co nie powinno dziwić, gdyż zwłaszcza w ostatnich latach ten miesiąc na Wall Street był po prostu słaby.

Wall Street na smyczy polityków?

Wszystkie te wydarzenia wpisują się w tzw. cykl prezydencki. To niełatwa do racjonalnego wytłumaczenia statystyczna prawidłowość, zgodnie z którą drugi rok kadencji prezydenta Stanów Zjednoczonych przynosi średnio istotnie niższe stopy zwrotu niż rok trzeci. Rok 2026 jest właśnie drugim rokiem drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa i jak na razie nie zawodzi on miłośników historycznych wzorców.

Giełdowy cykl prezydencki
Stopy zwrotu z akcji w poszczególnych latach kadencji prezydenta USA
Rok kadencji urzędującego prezydenta 1 2 3 4
Średnia zmiana S&P 500 w latach 1945-2025 9,2 3,8 16,3 7,4
Odsetek okresów, w których S&P 500
notował spadek
35,0 45,0 5,0 21,1
Źródło: obliczenia własne.

Ta statystyczna prawidłowość zachodzi niezależnie, czy w Białym Domu zasiada republikanin czy demokrata. Cztery lata temu – w drugim roku kadencji Joe'ego Bidena – S&P 500 spadł o 19,4 proc. Cztery lata wcześniej za pierwszych rządów Donalda Trumpa indeks ten zaliczył spadek o 6,2 proc. Przeceny rynek uniknął za kadencji Baracka Obamy, ale już drugi rok pierwszej prezydentury zarówno Billa Clintona, jak i George'a W. Busha przyniosły spadki na Wall Street. Odporni na spadki okazali się za to dwaj sławni republikami: Ronald Reagan oraz Dwight Eisenhower. Natomiast stopy zwrotu S&P 500 w drugim roku za czasów poprzedników tego pierwszego były albo mierne (Jimmy Carter i Richard Nixon), albo ujemne (Johnson i Kenedy).

Klątwa i błogosławieństwo wyborów środka kadencji

Dla nas Polaków amerykański system polityczny wydaje się skomplikowany i niezrozumiały. Amerykanie co cztery lata wybierają prezydenta, ale Izbę Reprezentantów odświeżają co dwa lata. Do tego dochodzi Senat, do którego senatorowie wybierani są na 6-letnie kadencje, ale wybory są co dwa lata i wtedy wymienia się ok. jednej trzeciej składu izby wyższej. Do tego dochodzą elekcje gubernatorów, władz stanowych, a gdzieniegdzie jeszcze burmistrzów i lokalnych legislatyw.

W listopadzie 2026 r. jak co cztery lata odbędą się tzw. wybory środka kadencji – czyli midterm elections. Amerykanie wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 33 lub 34 senatorów. Zwykle partia urzędującego prezydenta z kretesem przegrywa te wybory. Wyborcy za każdym razem ze zdziwieniem odkrywają, że ich wybrańcy nie realizują przedwyborczych obietnic, a świat wcale nie jest taki wspaniały, jak to im obiecano podczas wyborów prezydenckich. Dwa lata temu republikanie przejęli pełnię władzy, odzyskując nie tylko Biały Dom, ale też Senat i utrzymując większość w Izbie Reprezentantów. Teraz demokraci mogą się odegrać.

Z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn rynkowi akcji z początku bardzo się to nie podoba. Stąd też określenie „klątwa midtermsów” dotyczy nie tylko rządzących polityków ale też rynku akcji.

– Zwykle S&P 500 zalicza sporą korektę w horyzoncie 12-18 miesięcy przed tymi wyborami – wyjaśnia Harry Colvin, starszy strateg rynkowy w Longview Economics cytowany przez Morningstara.

Harry Colvin tłumaczy, że rynek nie lubi niepewności związanych z tymi wyborami i nieprzewidywalnymi zmianami w polityce Waszyngtonu. A przecież nic tak nie sprzyja korektom, jak właśnie stan niepewności.

Od 1942 r. ani raz nie zdarzyło się, aby amerykański rynek akcji zanotował stratę w ciągu pół roku po wyborach połówkowych. To absolutny ewenement! Co więcej, zwykle były to zyski całkiem okazałe

Jednakże po wyborach środka kadencji ta niepewność zanika i inwestorzy uznają, że na następny rok mają polityków z głowy. Tak też tłumaczy się zadziwiający wręcz fenomen, w ramach którego S&P 500 rośnie przez prawie siedem kolejnych miesięcy po tych wyborach. Od 1942 r. ani raz nie zdarzyło się, aby amerykański rynek akcji zanotował stratę w ciągu pół roku po wyborach połówkowych. To absolutny ewenement Co więcej, zwykle były to zyski całkiem okazałe. Średnia stopa zwrotu dla 21 poprzednich tego typu okresów wyniosła 15,9 proc.

Wybory, wybory i po wyborach
Koniunktura na Wall Street w latach wyborów połówkowych
Rok Zmiana S&P 500 w całym roku demokraci (D)/republikanie (R) Prezydent Zmiana
indeksu S&P500 do 30 czerwca roku następnego
Urzędujący
prezydent
1946 -11,9 D Truman 30,8 F.D. Roosevelt
1950 21,8 D Truman 3,7 Truman
1954 45,0 R Eisenhower 7,2 Truman
1958 38,1 R Eisenhower 26,5 Eisenhower
1962 -11,8 D Kennedy 23,4 Eisenhower
1966 -13,1 D Johnson 18,9 Kennedy
1970 0,1 R Nixon 11,8 Johnson
1974 -29,7 R Ford 18,4 Nixon
1978 1,1 D Carter 26,7 Ford
1982 14,8 R Reagan 9,7 Carter
1986 14,6 R Reagan 21,2 Reagan
1990 -6,6 R G.H.W. Bush 23,5 Reagan
1994 -1,5 D Clinton 19,1 G.W. H. Bush
1998 26,7 D Clinton 17,0 Clinton
2002 -23,4 R G.W. Bush 23,6 Clinton
2006 13,6 R G.W. Bush 6,5 G.W. Bush
2010 12,8 D Obama 8,7 G.W. Bush
2014 11,4 D Obama 10,7 Obama
2018 -6,2 R Trump 2,5 Obama
2022 -19,4 D Biden 6,8 Trump
2026 ? R Trump 17,6 Biden
Źródło: opracowanie własne.

Niewiarygodne w tym wszystkim jest to, jak bardzo inwestorzy ignorowali w tym okresie wszystkie możliwe złe wieści. Niepewny wynik II wojny światowej, wojnę w Wietnamie, stagflację lat 70-tych, bańkę internetową, Wielki kryzys finansowy, lockdowny – to wszystko wydawało się nie mieć znaczenia. Rynek po prostu rósł bez względu na to, kto rządził i kto wygrał wybory środka kadencji.

Rzecz jasna zwyczajowo trzeba zaznaczyć, że historyczne analogie nie dają żadnej gwarancji ich powtórzenia w przyszłości. Nawet jeśli coś się wydarzyło 21 razy z rzędu, to nie musi oznaczać, że wydarzy się po raz 22. To trochę jak rzut monetą. Nawet jeśli 21 razy z rzędu wypadł orzeł, to prawdopodobieństwo orła w następnym rzucie nadal wynosi 50 proc.

Warto jednak mieć świadomość trzech rzeczy. Po pierwsze, że statystycznie kolejne 8-9 miesięcy mogą być dla Wall Street słabe i jeśli jakaś korekta miałaby się pojawić, to teraz jest na to najlepszy czas. Po drugie, że od listopada 2026 do końca czerwca 2027 r. S&P 500 „powinien” rosnąć. I to średnio rzecz biorąc całkiem mocno. Ale też po trzecie, inni inwestorzy doskonale znają te statystyki i także mogą pod nie zagrać, niechcący wywracając w ten sposób ten piękny historyczny wzorzec.

Możesz zainteresować się również: