Koalicja proeuropejska

opublikowano: 03-12-2014, 00:00

Z polskiego punktu widzenia 30 listopada najważniejsza była oczywiście wyborcza dogrywka samorządowa, ale dla Europy naprawdę ważne starcie nad urnami odbyło się w Mołdawii.

To kolejna po Ukrainie poradziecka republika przeciągana między Rosją a Unią Europejską. Ugrupowania promoskiewskie żądają wypowiedzenia umowy stowarzyszeniowej Mołdawii z UE oraz wstąpienia tej republiki do Unii Euroazjatyckiej, montowanej przez Władimira Putina.

Najwięcej mandatów zdobyła prorosyjska partia socjalistyczna — 25. Mający podobny program komuniści zajmą w parlamencie 21 miejsc. Ale trzy partie zdecydowanie prozachodnie mają na pewno większość, co najmniej 55 mandatów w 101-osobowym parlamencie. Arytmetyka jest jednoznaczna: 23 plus 19 plus 13.

Koalicjanci są po prostu skazani na siebie, ponieważ podział dwóch obozów jest tam niezrównanie głębszy niż np. u nas między PO a PiS. Oddychając z ulgą, że Mołdawia jednak nie wypadnie z programu partnerstwa wschodniego UE, powinniśmy zapamiętać tamtejsze wyniki również w kontekście wyborów do Sejmu za rok. Zdobycie przez jakąś partię pierwszego miejsca pod względem liczby mandatów, daleko poniżej większości bezwzględnej, absolutnie jej nie upoważnia do myślenia o rządzeniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu