Agora może wydać na akwizycje nawet 1 mld zł. Problem w tym, że ciężko o kandydatów, którzy spełnią jej wyśrubowane wymagania.
W tym roku po raz pierwszy Agora wypłaci dywidendę 0,5 zł na akcję. Część analityków odebrała tę decyzję jako sygnał, że teraz firma będzie budowała wartość dla akcjonariuszy głównie dzięki dywidendzie i skupowi akcji.
Z akcentem na rozwój...
Zbigniew Bąk, wiceprezes Agory, zdecydowanie temu zaprzecza.
— Nadal stawiamy głównie na rozwój. Chcemy dzielić się z naszymi akcjonariuszami, ale dywidenda w żadnym stopniu nie uszczupla naszych możliwości rozwojowych. Jest ona raczej dywidendą nominalną, a po jej wypłaceniu zostanie nam co roku znaczna kwota pieniędzy generowanych z działalności operacyjnej, które możemy przeznaczyć na inwestycje — mówi wiceprezes Agory.
Po wypłaceniu dywidendy za ubiegły rok Agorze pozostanie około 160 mln zł na ewentualne akwizycje. Nie jest to koniec możliwości właściciela „Gazety Wy- borczej”.
— Dzisiaj stać nas na akwizycje nawet za 1 mld zł. Problemem nie są pieniądze, ale brak możliwości — mówi Zbigniew Bąk.
Wiceprezes nie chce określić, czy jest realna szansa na przeprowadzenie jakiejkolwiek transakcji w ciągu najbliższego pół roku.
— Możliwości pojawiają się nieoczekiwanie, a gdy już są, zawsze rozmawiamy — twierdzi wiceprezes Agory.
Trudno jednak budować wartość na rynku medialnym przez przejęcia.
— Zawsze na każdą potencjalną akwizycję jest 10 chętnych i najczęściej jest ona wyceniona co najmniej na wartość godziwą, a często trzeba dopłacić premię. Media mają to do siebie, że nikt nie chce się ich pozbywać, ponieważ dla wielu osób mają wartość — realną lub postrzeganą — pozafinansową, w tym polityczną — mówi Zbigniew Bąk.
...ale nie za każdą cenę
Koncern, który długo borykał się z restrukturyzacją przejmowanych stacji radiowych czy firmy outdoorowej AMS, będzie teraz uważnie przyglądał się rentowności potencjalnych projektów.
— Mamy pieniądze, ale nie na wyrzucanie. Środki, które zainwestujemy, powinny dawać stopę zwrotu przynajmniej taką, jaki jest koszt kapitału odpowiedni dla ryzyka przejmowanej firmy (weighted average cost of capital) — mówi Zbigniew Bąk.
Dla Agory analitycy wyceniają ten wskaźnik na 10-11 proc.