Nie spłacicie długów, odetniemy was od torów — grożą spółce Orlenu litewskie koleje. Wczoraj jednak transport odbywał się normalnie.
PKN Orlen może mieć problem. Lithuania Railways (LR), litewski przewoźnik kolejowy, jednostronnie zakończył kontrakt przewozowy z należącą do polskiej spółki rafinerią w Możejkach — poinformował Stasye Dailydka, dyrektor w LR. Według niego, orlenowski zakład winny jest liniom kolejowym 40 mln litów (17 mln USD). Przewoźnik skierował też sprawę do sądu, aby odzyskać dług. Sprawa jest poważna. Po tym, jak Rosjanie zakręcili kurek z ropą, Lithuania Railways zapewniają Możejkom jedyny kontakt ze światem. Dostarczają ropę naftową oraz wywożą produkty z rafinerii. Co na to polski koncern?
— Istnieją rozbieżności w wysokości opłat naliczanych za usługi transportowe koleją między Lithuania Railways a Możejkami. Przewozy odbywają się jednak zgodnie z planem i żadna przerwa w dostawach nie występuje — twierdzi Jacek Krawiec, wiceprezes Orlenu.
Spór jednak jest. W oficjalnym komunikacie wydanym przez rafinerię Możejki czytamy, że litewskie koleje państwowe zapowiadały wcześniej wypowiedzenie od 1 września umowy o transporcie produktów naftowych do portu w Kłajpedzie.
— Wypowiedzenie umowy miało dotyczyć sporu interpretacyjnego umowy między koncernem z Możejek i kolejami litewskimi — informuje litewska rafineria.
W czym rzecz? Obie firmy mają rozbieżne stanowisko w sprawie trasy, którą transportowane są produkty naftowe. Zdaniem Możejek, trasa ta jest zbyt długa. Orlenowska spółka proponuje więc, aby transport odbywał się krótszą drogą i negocjuje obniżkę stawek przewozowych.