Kopalnia węgla dla Kowalskiego

Czarna inwestycja w zieleniejącej Polsce? W planach ma ją Brzezinka w Mysłowicach, która chce zarabiać na wydobywaniu i sprzedaży paliwa gospodarstwom domowym.

W czasach, gdy w europejskiej i światowej energetyce dominują dyskusje o odchodzeniu od węgla, w Polsce wydana została nowa koncesja, zezwalająca na wydobycie tego surowca. Dostała ją w listopadzie 2020 r. spółka Brzezinka, która planuje budowę kopalni w Mysłowicach. Zapytaliśmy, jak zamierza na tym zarobić.

20 lat kopania

Plany Brzezinki są długoterminowe. Harmonogram zakłada, że prace projektowe i budowa kopalni mogą być prowadzone nawet przez dziewięć lat, a wydobycie ruszy najpóźniej w 2029 r.

- Szacujemy, że kopalnia będzie działała maksymalnie 20 lat, po czym w ciągu kolejnych pięciu lat zostanie przeprowadzona jej likwidacja – informuje Piotr Talarek, doradca zarządu spółki Brzezinka.

Zasoby węgla do wydobycia firma szacuje na 26 mln ton. Zamierza kopać tylko na zamówienie - nie chce składować węgla na zwałach.

- Idea tego kompaktowego zakładu wydobywczego zakłada zastosowanie efektywnych metod udostępnienia złoża, wysoką automatyzację i informatyzację procesów – mówi Piotr Talarek.

Kopalnia Brzezinka ma wydobywać 1,5-3 mln ton węgla rocznie.

Z węglem pod prąd

Koszt budowy zakładu wydobywczego Brzezinka szacuje na ok. 2 mld zł, a przez ostatnie dziewięć lat na prace poszukiwawcze i przygotowawcze spółka wydała kilkadziesiąt milionów złotych. Nakłady finansował dotychczas właściciel, czyli Europejskie Centrum Inwestycyjne, kontrolowane przez Jerzego Leskowicza, biznesmena działającego głównie w branży nieruchomości.

Węglowy inwestor z pasją do Japonii
Węglowy inwestor z pasją do Japonii
Za projektem Brzezinka stoi Jerzy Leskowicz, biznesmen urodzony w 1946 r. i inwestujący głównie w nieruchomości. Można było o nim usłyszeć w 2017 r., kiedy Muzeum Narodowe w Warszawie zaprezentowało wystawę „Podróż do Edo”. Pokazane wtedy japońskie drzeworyty ukiyo-e pochodziły z kolekcji Jerzego Leskowicza.
Krystian Maj / Forum

Piotr Talarek precyzuje, że ECI to polska grupa specjalizująca się w inwestycjach w nieruchomości, budownictwo, multimedia oraz projekty o charakterze geologiczno-górniczym. Zaangażowanie w sektor górniczy obejmuje w Polsce projekt Brzezinka 3, a także projekt Studzienice, który jednak został wstrzymany, głównie z uwagi na przewidywany brak popytu na węgiel energetyczny. Z kolei za granicą ECI jest zaangażowane m.in. w Laosie, gdzie prowadzi prace poszukiwawczo-rozpoznawcze złóż polimetalicznych. Wartość dotychczasowych inwestycji grupy to około 1 mld zł.

Inwestycja w Brzezince ma być zrealizowana w formule project finance.

- Brzezinka podpisała umowę z jedną ze światowych firm typu business consulting, której domeną jest także strukturyzowanie finansowania. Tego typu projekt będzie wymagał zaangażowania nie tylko partnera finansowego, ale też branżowego. Na razie jednak za wcześnie na szczegóły – mówi Piotr Talarek.

W raportach finansowych grupy ECI można znaleźć informacje o prowadzonych niegdyś rozmowach z amerykańskim bankiem inwestycyjnym Jefferies LLC.

- Nie komentujemy – ucina doradca zarządu Brzezinki.

Jego zdaniem są na rynku instytucje międzynarodowe skłonne płynąć pod prąd i finansować przedsięwzięcia związane z niskoemisyjnymi paliwami stałymi.

- Jesteśmy w tej kwestii ostrożnymi optymistami – twierdzi Piotr Talarek.

Pole do popisu

Kto na zieleniejącym polskim rynku miałby kupić węgiel z Brzezinki? Kowalski.

- Jakość węgla, który planuje wydobywać spółka Brzezinka, jest wyjątkowa. Przy wysokiej kaloryczności jest on nisko zasiarczony i ma niewielką zawartość popiołu – zachwala Piotr Talarek, podkreślając, że paliwo z Mysłowic będzie spełniać normy zawarte w rozporządzeniu o jakości paliw stałych.

Węgiel takiej jakości wykorzystywany jest w Polsce do ogrzewania domów indywidualnych. To niemały rynek – 10-11 mln ton rocznie, z czego ok. 60 proc. zapewniają kopalnie krajowe, a 40 proc. dostawcy zza granicy, głównie z Rosji, Kolumbii i Kazachstanu.

- Nasze niskoemisyjne paliwo mogłoby być używane przez gospodarstwa domowe nawet bez uprzedniego wzbogacania. Będzie się nadawać także do kotłów automatycznych klasy 5 lub spełniających normy Eco Design – mówi Piotr Talarek.

Jak to się ma do prowadzonej przez rząd akcji Czyste Powietrze, obejmującej wymianę kotłów w polskich domach?

- O ile walka ze smogiem w miastach opiera się, słusznie, na rozwoju systemów ciepła sieciowego lub instalacji kotłów gazowych, o tyle w małych miejscowościach i na wsiach taka strategia nie zawsze jest realna. Ciepłownicy nie dostarczą tam swoich usług, a budowa „ostatniej mili” sieci gazowej nadal będzie wyzwaniem. Rządowy program Czyste Powietrze jest więc dobrym rozwiązaniem, ale – według naszych prognoz - domy jednorodzinne, które dziś ogrzewane są węglem, w najbliższych latach w dużej części nadal tak będą ogrzewane. Nasz wkład w redukcję tzw. niskiej emisji i smogu to zaopatrzenie tych gospodarstw domowych w paliwo stałe wysokiej jakości, czyli niskoemisyjne – tłumaczy Piotr Talarek.

Zagranica też możliwa

Brzezinka podaje, że obecnie około 48 proc. gospodarstw domowych w Polsce wykorzystuje paliwa stałe do ogrzewania pomieszczeń. Węgiel z jej kopalni będzie mógł trafiać do takich gospodarstw w wielu formach.

- Surowiec tak wysokiej jakości może mieć różne zastosowania. Jako paliwo niskoemisyjne będzie mógł służyć do ogrzewania pomieszczeń albo zostać przetworzony na jeden z rodzajów paliw bezdymnych, radykalnie ograniczających emisję dymu. Będzie też mógł znaleźć zastosowanie w zupełnie nowych obszarach – uważa Piotr Talarek.

Jego zdaniem węgiel z Brzezinki może też trafiać za granicę.

- Odbieramy już sygnały płynące od potencjalnych zagranicznych odbiorców, zainteresowanych wysokiej jakości paliwem stałym – mówi Piotr Talarek.

Kapitał i polisy są coraz droższe
Kuba Gogolewski
koordynator projektów Fundacji Rozwój TAK - Odkrywki NIE

Po pierwsze, ciekaw jestem, jaką część przewidywanych kosztów inwestycji w kopalnię Brzezinka stanowić będą koszty finansowania i ubezpieczenia tego przedsięwzięcia. Stawki ubezpieczeniowe dla projektów węglowych wzrosły w ostatnich 12 miesiącach aż o 30-400 proc. Dyskusja na ten temat jest szczególnie gorąca w Australii.

Po drugie, paliwa bezdymne są dziś drogie, a cena sięga 1500 zł za tonę. Czy rzeczywiście będzie to rozwiązanie dla tych, którzy liczą się z kosztami, czy raczej dla zamożnych posiadaczy willi i pałacyków?

Po trzecie, prognozowanie na dziewięć lat naprzód jest w tej branży obarczone dużym ryzykiem. Przypomnijmy sobie, jakie prognozy towarzyszyły uruchamianiu prac przy nowych blokach w Opolu i jaka jest dziś ich sytuacja ekonomiczna.

Rynek ma przed sobą 30-40 lat
Łukasz Horbacz
prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla

Jeśli ktoś się zastanawia, jak szybko polski sektor komunalno-bytowy może odejść od spalania węgla, to powinien spojrzeć na historię Wielkiej Brytanii. Walka ze smogiem rozpoczęła się tam w 1956 r. od Clean Air Act – ustawy wyznaczającej obszary z ograniczeniami w spalaniu paliw stałych. Ostatnie plany rządu Wielkiej Brytanii wskazują zaś na odejście od węgla spalanego przez gospodarstwa domowe do końca 2023 r. Po tej dacie mieszkańcy wciąż zużywać będą kilkaset tysięcy ton rocznie przetworzonego węgla zwanego paliwem bezdymnym.

Skoro bogatej Wielkiej Brytanii odejście od węgla w gospodarstwach domowych zajęło 67 lat, ile zajmie ono znacznie uboższej Polsce? Mamy 4,5 miliona gospodarstw domowych korzystających z węgla jako głównego źródła ogrzewania. Zużywają 10-11 mln ton tego surowca rocznie. Trwa oczywiście wymiana kotłów, ale po pierwsze – z powodu pandemii idzie to wolniej, niż zakładano, a po drugie – znacząca liczba wymieniających wybiera nowoczesne kotły węglowe. Ludzie liczą się po prostu z kosztami eksploatacji. Warto też pamiętać, że 70 proc. polskich domów ma 30 lat lub więcej i jest słabo lub zupełnie nieocieplone. Przy dużych stratach ciepła potrzebne jest tanie źródło, a jest nim właśnie węgiel. Nie bez znaczenia jest też znacznie wyższy poziom ubóstwa energetycznego w Polsce w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów.

Konkludując: jestem przekonany, że rynek węgla opałowego będzie w Polsce istniał jeszcze przez co najmniej 30-40 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane