Zyski górnictwa zmalały o 753,2 mln zł, a rentowność prawie o połowę. Tylko ostra zima i wzrost cen mogą poprawić wyniki.
Resort gospodarki podsumował wyniki górnictwa węgla kamiennego za dziesięć miesięcy tego roku. Nie są tak dobre jak rok temu. Co prawda, spółki węglowe nadal mogą pochwalić się zyskami, ale zdecydowanie mniejszymi. Wynik netto branży zmniejszył się o 753,2 mln zł — do 992,1 mln zł.
— To ubiegły roku był nienormalny, ponieważ ceny wzrosły do poziomu nienotowanego w branży od wielu lat — uważa Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Czarny paradoks
Z danych resortu wynika, że stopniała też rentowność branży — z 12,2 proc. do 6,5 proc. Spółki węglowe nadal utrzymują płynność finansową, ale problemem stają się zapasy węgla. W końcu października wynosiły one 4,6 mln ton, podczas gdy przed rokiem — 1,9 mln ton. Dla porównania: średniej wielkości kopalnia wydobywa około 2 mln ton węgla rocznie. Tymczasem na Śląsku ustawiają się gigantyczne kolejki po węgiel. Jak to możliwe?
— Kompania Węglowa produkuje 8-10 proc. węgla grubego, na który jest duże zapotrzebowanie zimą. Dlatego pojawiają się kolejki — wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.
Kompania skupiająca 17 kopalń wypracowała na koniec października 202,2 mln zł zysku netto.
Spadek cen węgla to zła wiadomość dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), która przymierza się do wejścia na giełdę. W tym tygodniu prospekt emisyjny ma trafić do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd i resortu skarbu. Tymczasem z danych resortu gospodarki wynika, że od sierpnia do października przychody JSW zmniejszyły się o 328,6 mln zł w porównaniu z tym samym okresem rok temu (o 25 proc.). Przyczyną były niższe ceny oraz ograniczenie zakupów przez Mittal Steel.
Zdaniem analityków, rząd SLD niepotrzebnie ślimaczył się z wysłaniem JSW na GPW i utworzeniem koncernu węglowo-koksowego.
— Szkoda, że nastąpił poślizg z prywatyzacją JSW — ocenia Janusz Olszowski.
Jastrzębska firma na koniec października wypracowała 696,2 mln zł zysku, przed rokiem 1,2 mld zł.
Mniej optymizmu
Czas koniunktury w branży mija bezpowrotnie. Na rynkach światowych spadły ceny zarówno węgla energetycznego, jak i koksowego oraz koksu. Analitycy są zgodni, że taka tendencja się utrzyma.
— W przyszłym roku ceny węgla energetycznego i koksowego będą malały z powodu nadpodaży — mówi Michał Sobel, wiceprezes ds. handlu w Węglokoksie.
W 2004 r., kiedy na świecie brakowało węgla, część jego producentów zainwestowała w nowe moce, dlatego w 2006 r. może pojawić się nadprodukcja. Wiele wskazuje na to, że polskie kopalnie będą zmuszone ograniczać wydobycie i ciąć zatrudnienie. Obecnie w branży pracuje 124 tys. osób.