Andrzej Dowgiałło, prezes hotelowej grupy Anders, słynie z tego, że z ruin robi cuda. W ten sposób biznesmen uratował od zagłady kilka zabytków w północno-wschodniej Polsce, m.in. zamki w Rynie i Lidzbarku Warmińskim.
Wczoraj okazało się, że talent i wizjonerstwo właściciela Anders Group docenia się także za granicą. Czterogwiazdkowy hotel Krasicki w Lidzbarku zdobyłtrzy nagrody w brytyjskim konkursie International Hotel Awards. Krasicki został przy tym ogłoszony najlepszym hotelem podczas londyńskiej gali rozdania nagród i najlepiej zaprojektowanym miejscem do odpoczynku.
— Jury było zdziwione, słysząc, że Krasickiego projektowali lokalni architekci. Wygraliśmy z setką hoteli z całego świata. To dla nas wielki sukces i wielka reklama — mówi Andrzej Dowgiałło.
Hotel Krasicki, działający od maja 2011 r., urządzony jest w XIV-wiecznych wnętrzach, ma 124 pokoje, spa i basen. Inwestycja kosztowała 60 mln zł. To najmłodsze dziecko w grupie Anders, która jak dotychczas na inwestycje w hotelarstwo i turystykę przeznaczyła już ponad 100 mln zł.
Tyle też wynoszą roczne przychody grupy, zatrudniającej ponad pół tysiąca pracowników. Pierwszą hotelową inwestycją Andrzeja Dowgiałły było kupno zniszczonego pałacyku w Starych Jabłonkach wraz z ośrodkiem wypoczynkowym nad pobliskim jeziorem. Dziś stoi tam luksusowy hotel Anders, a Stare Jabłonki co roku goszczą turniej grand prix w siatkówce plażowej.
— Chcę tu mieć mistrzostwa świata w siatkówce plażowej, będę też dalej inwestował w wyjątkowe hotele — zapowiada Andrzej Dowgiałło.