Królowa matka, robotnice i trutnie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-05-14 20:08

Prawo i Sprawiedliwość wpadło na pomysł upodobnienia dwudniowej partyjnej konwencji wyborczej do pszczelego ula.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Władcy wizerunkowo akcentują pracowitość żądłówek, ale wypada przypomnieć całą konstrukcję pszczelej rodziny. Długo żyjąca królowa matka przewodzi tłumom robotnic oraz mniejszej liczbie trutni, których jedynym zadaniem jest stałe jej zapładnianie. Tylko królowa składa jaja, z których wylęgają się kolejne robotnice oraz trutnie. Kiedy jednak zostaje uszkodzona, np. traci skrzydełko, robotnice wybierają silną, zdrową larwę i tuczą ją na nową królową, zaś zdefektowaną wyrzucają razem z trutniami.

Struktura rządzącej partii idącej po trzecią kadencję faktycznie przypomina pszczelą rodzinę. Królową matką jest Jarosław Kaczyński, który na tej funkcji pozostanie, dopóki tylko biologia pozwoli. Z łaski prezesa namaszczani są kandydaci na wszelkie inne stanowiska. Podczas ulowej konwencji silnie i czytelnie promowana była np. Beata Szydło jako przyszła partyjna kandydatka do przejęcia w 2025 r. pałeczki prezydenckiej od Andrzeja Dudy. Z badań wynika, że popularna w dolnych warstwach elektoratu PiS była premierka, usunięta w 2017 r. i skierowana na pocieszenie do Parlamentu Europejskiego, jest jedyną osobą w obozie władców, która ma szanse. Paradoksalnie w krótszym horyzoncie czasowym nie jest jeszcze pewne, kto miałby w październiku tego roku zostać desygnowany na prezesa Rady Ministrów po zajęciu przez PiS pierwszego miejsca w wyborach. Przebieg konwencji potwierdził, że kontynuowanie kierowania rządem jest tzw. oczywistą oczywistością dla samego Mateusza Morawieckiego. W 2019 r. jako urzędujący premier wygrał wybory, czym wyrównał osiągnięcie Donalda Tuska z 2011 r.

Decyzje królowej matki w ulu PiS czasami bywają jednak nieprzewidywalne. Przypomnę, że robotnica Beata Szydło została w 2017 r. zrzucona z fotela premiera w szczycie jej popularności w PiS-owskich dołach. Generalnie jednak lejtmotywem konwencji była personalna kontynuacja – wsłuchanie się w dziesięć paneli tematycznych potwierdza, że w razie wyborczego zwycięstwa ci sami ministrowie będą robili to samo, bo w oczach partii są debeściakami. Oczywiście wielką zagadką pozostaje Zbigniew Ziobro, który na własną konwencję Solidarnej/Suwerennej Polski nie zaprosił nikogo z PiS. Nie wiadomo, jakim będzie udziałowcem kolejnego rządu, ba, czy w ogóle… Notabene, przypominając o istnieniu w ulu kategorii trutni, trudno uciec od oczywistych pytań, np. o utrzymywanie na fikcyjnym urzędzie Henryka Kowalczyka, który po odejściu ze stanowiska ministra rolnictwa jest tzw. gołym wicepremierem. Nadzoruje w KPRM zaledwie jeden departament, podobno miał zostać przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, ale wicepremier Jacek Sasin nie dał się z tego fotela wysadzić.

Dwudniowe brzęczenie partyjnego ula miało stworzyć zręby programu PiS na kadencję 2023-27. Będą jeszcze dwie konwencje – w czerwcu i bezpośrednio przed wyborami we wrześniu. Weekendowa była wielkim zbiorem powtórek, podsumowywaniem wszystkiego co PiS zrobiło, 99 proc. tych treści już wiele razy słyszeliśmy. Oczywiście podczas dziesięciu paneli tematycznych zgłaszano propozycje, które kiedyś staną się wyborczym ciałem. Największe konkrety to zapowiedź rewaloryzacji kwoty 500+ do 800+, darmowych autostrad oraz leków dla seniorów i dzieci. Jarosław Kaczyński silnie jak nigdy podkreślił znaczenie suwerenności, oczywiście nieprzypadkowo – to odpowiedź na zmianę nazwy krnąbrnej kanapy Zbigniewa Ziobry. Natomiast w tezach Mateusza Morawieckiego i generalnie w bloku gospodarczym ważne miejsce zajęła konieczność poprawy produktywności, w której Polska znacznie odstaje od czołówki UE. Recept na razie nie podano.

Jarosław Kaczyński rzucił obietnice rozdania kilkudziesięciu miliardów – zrewaloryzowania 500+ do 800+, darmowych autostrad, rozszerzenia puli bezpłatnych leków – ale nie interesują go źródła sfinansowania nowych wydatków w rozdętym budżecie. Fot. PiS FB