Kurs Polifarbu stoi w miejscu
Po ogłoszeniu wezwania na sprzedaż akcji dębickiego Polifarbu, kurs spółki utrzymuje się praktycznie na nie zmienionym poziomie. Dopiero wczoraj dosięgnęła go korekta, która jednak w porównaniu z całą giełdą była prawie niezauważalna.
W trakcie środowego fixingu za jeden walor producenta farb i lakierów trzeba było zapłacić 55,7 zł, o 10 groszy mniej niż dzień wcześniej. Spadkowi ceny towarzyszył jednak spory popyt, co doprowadziło do ogłoszenia ponad 85-proc. nadwyżki kupna.
Obecna cena walorów spółki oscyluje w wąskim paśmie 55-56 zł, co stanowi niewielkie dyskonto w stosunku do ceny wezwania, jaką zaproponowało Alcro Beckers. Szwedzki właściciel Polifarbu Dębica, który posiada 89,23 proc. akcji polskiej spółki, chce zdjąć z rynku resztę walorów płacąc za nie po 57 zł. Jest to o ponad 20 proc. mniej niż cena, po jakiej nabył udziały od Skarbu Państwa i dziewięciu NFI. Deklaracje o sprzedaży akcji przyjmowane będą do 5 listopada.
Na 10 listopada zostało z kolei zwołane, na wniosek Alcro Beckers nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, które zadecyduje o wycofaniu papierów spółki z publicznego obrotu. Tym samym, jak oczekują analitycy, czwarte już wezwanie ma duże szanse powodzenia, choć zapewne i tak nie zabraknie inwestorów, którzy z różnych przyczyn pozostaną z akcjami spółki. Prawdopodobnie część z nich liczyć będzie na możliwość wynegocjowania wyższej ceny za posiadane walory.
— Nie należy także oczekiwać, by kurs spółki na giełdzie podlegał większym wahaniom. Jednak każde obniżenie poziomu ceny, stwarza doskonałą okazję do, choć niewielkiego, ale jednak pewnego zarobku — twierdzi giełdowy analityk.
Biorąc jednak pod uwagę wysokie prowizje, jakie muszą zapłacić mali inwestorzy, interes nie wydaje się zbyt dochodowy. Różnica w cenie, to około 3,5 proc. , co pokrywa zaledwie koszty opłat. Zarobić za to mogą osoby korzystające z prowizji liniowych i zarządzający spółką, jak nieraz miało to już miejsce w historii giełdy.