Kurs Próchnika nabiera rozpędu

Kamil Zatoński
opublikowano: 14-06-2007, 00:00

Kapitalizacja firmy przekroczyła 125 mln zł, a tegoroczny zysk nie jest wcale pewny

Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj z rąk akcje Próchnika, producenta i dystrybutora odzieży. Kurs wyraźnie rósł przez całą sesję, czemu towarzyszyły spore obroty. Do ustanowionego 11 kwietnia tegorocznego szczytu notowań (1,46 zł w cenach zamknięcia) brakuje niewiele. Inna sprawa, że kapitalizacja spółki przekracza 125 mln zł, co nie znajduje uzasadnienia ani w wynikach osiągniętych, ani spodziewanych. Niska cena nominalna powoduje, że walory Próchnika są doskonałe do spekulacyjnych ruchów i tak należy traktować ostatnią, trwającą od połowy maja, falę wzrostową.

Pretekstem do wczorajszej silnej zwyżki notowań były opublikowane we wtorek po sesji wyniki sprzedaży detalicznej w salonach własnych spółki. Przychody zrealizowane w maju wyniosły 1,72 mln zł, co oznacza skok o 171 proc. w stosunku do poprzedniego roku. To najwyższa dynamika odnotowana w tym roku, ale w znacznej mierze jest ona skutkiem niskiej bazy. Trzycyfrowe wzrosty powinny się utrzymać przynajmniej do końca drugiego kwartału, później wysokość dynamiki przychodów zależeć będzie od tempa rozwoju sieci sklepów. Obecnie jest ich 19 w Polsce i jeden na Ukrainie. Firma sprzedaje też wyroby przez salony partnerskie.

Rozbudowa dystrybucji detalicznej ma być motorem wzrostu obrotów spółki i poprawy wyników. O ile szybkie zwiększanie przychodów nie powinno być problemem (w tym roku Próchnik powinien wypracować przynajmniej 25 mln zł przychodów, w 2006 r. było to 17,7 mln zł), o tyle zyski wciąż pozostają wątpliwe. Firmie udaje się co prawda uzyskiwać wyższe marże brutto na sprzedaży (38 proc. w pierwszym kwartale, wobec 34 proc. w 2006 r.), ale koszty otwierania salonów (urządzenie i zatowarowanie jednego to wydatek około 400 tys. zł, do końca roku ma ich powstać jeszcze pięć), marketing i koszty osobowe (pracownicy dostali niedawno 20-procentową podwyżkę, zwiększyć ma się zatrudnienie) mogą obciążyć wynik na tyle, że sukcesem będzie wyjście nad kreskę.

Zarząd ambitnie zakłada, że wypracuje czysty zysk 1,5 mln zł (co pozwoli uruchomić program motywacyjny), ale już w pierwszym kwartale wynik podreperowywano grą na giełdzie: zyski z inwestycji przekroczyły 750 tys. zł. To niewiele więcej, niż wyniosły łączne zarobki trzech członków zarządu i prokurenta Próchnika w 2006 r. Na dodatek sześciu członków rady nadzorczej otrzymało w sumie 175 tys. zł. To sporo, biorąc pod uwagę kondycję finansową spółki. Dla porównania — czteroosobowy zarząd Monnari Trade (11,1 mln zł zysku netto w 2006 r.) zarobił w ubiegłym roku w sumie 426,5 tys. Rada nadzorcza pracowała za darmo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu