Czytasz dzięki

Letnie przebranie Toyoty

opublikowano: 21-07-2020, 22:00

Gdańska firma Escape Vans szyje wakacyjną kreację dla modelu proace. W wystrojonym w nie japońskim aucie można mieszkać — ale tylko w ciepłym klimacie

Jeśli masz ochotę „rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady”, to jesteś osobą, z myślą o której powstają kampery. Jeśli jednak ochota nachodzi cię tylko na kilka dni w roku, a w pozostałe nie potrzebujesz auta do ucieczek na łono natury, propozycję dla ciebie ma Toyota. Drugi wariant jest tańszy, choć nie tani, i nie wymaga dodatkowego stanowiska w garażu, ale też ma swoje wady.

30 minut i 37 tys. zł — tyle czasu i pieniędzy potrzeba, by z osobowej wersji
toyoty proace zrobić kampera. Na pokładzie jest lodówka, kuchenka, zewnętrzny
prysznic i wygodne łóżko dla dwóch osób.
Zobacz więcej

METAMORFOZA:

30 minut i 37 tys. zł — tyle czasu i pieniędzy potrzeba, by z osobowej wersji toyoty proace zrobić kampera. Na pokładzie jest lodówka, kuchenka, zewnętrzny prysznic i wygodne łóżko dla dwóch osób. Fot. ARC

Kamper to doskonałe wakacyjne narzędzie, stworzone z myślą o ludziach lubiących dalekie, niespieszne podróże. Ci, którzy pokochali tę formę spędzania wakacji, cenią sobie brak napiętych planów i rozkładów jazdy. Dom mają zawsze tam, gdzie zechcą przenocować. Kamper to jednak propozycja dla zamożniejszej części społeczeństwa. Ceny aut zbudowanych jako domy na kołach zaczynają się od 400 tys. zł, a nie brak też ofert w okolicach miliona. W zamian dostajemy ciepłą wodę, przytulny salonik na deszczowe dni, kuchnię, prysznic, toaletę, telewizor i sypialnię albo nawet dwie. Pełnowymiarowe kampery mają jednak również swoje ograniczenia. Przede wszystkim są wielkie, co sprawia, że jeżdżenie nimi po mieście albo wąskich drogach jest albo niemożliwe, albo koszmarnie niewygodne.

Rynek znalazł na to receptę — są nią vany z zabudową mieszkalną, takie jak volkswagen multivan california i grand california, mercedes V marco polo czy ford transit custom nugget. Założenie jest następujące: samochód ma wymiary zwykłego vana, ale w środku „mieszkanko”. Zazwyczaj jest tam kuchnia (w grand californii nawet łazienka) i oczywiście miejsca do spania. Takim vanem manewruje się znacznie łatwiej, dzieli on jednak z kamperem inną wadę: jest domem na kołach zawsze, nie tylko podczas wakacji, a przez resztę roku zajmuje miejsce w garażu. Jeśli też uważasz jeżdżenie po zakupy czy do pracy z kuchnią i sypialnią na pace za coś dziwnego, przyznasz, że poza wakacjami posiadanie kampera jest wyłącznie kłopotem. Na ten problem jednak rynek również znalazł rozwiązanie — skorzystała z niego Toyota.

Autorem pomysłu jest gdańska spółka Escape Vans. W dużym skrócie polega on na zastosowaniu modułu mieszkalnego, tzw. escape boksu, w zwykłym vanie. Waży niespełna 200 kg, a montuje się go w miejsce bagażnika i trzeciego rzędu siedzeń, co zajmuje trzem osobom około 30 minut. Układ wnętrza się nie zmienia, nie widać też żadnej różnicy z zewnątrz auta. Gdy wakacje dobiegną końca, zabudowę się odpina i wyjmuje, co również trwa pół godziny. Fotele można wstawić na miejsce i jeździć na co dzień normalnym samochodem. Toyocie pomysł spodobał się na tyle, że wprowadziła escape box jako jedno z akcesoriów dostępnych dla osobowych wersji modelu proace w Polsce.

W skład wykończonego drewnem modułu wchodzi: kuchnia (dwa gazowe palniki), lodówka, blat roboczy i kilka szuflad na szpargały.Jest też instalacja z zimną wodą (zbiornik ma około 30 l) i zewnętrzny prysznic. W zestawie są też blendy na okna i materac. Na górze boksu bez problemu wyśpią się dwie dorosłe osoby. Jeśli potrzebujesz więcej miejsca do spania, w ofercie jest też dwuosobowy namiot dachowy. Ile to kosztuje? Escape box to wydatek około 30 tys. zł (netto), namiot — dodatkowe 6,5 tys. zł (netto). Do tego trzeba tylko dokupić toyotę proace — wersja dowolna, byle osobowa — której ceny startują od niespełna 128 tys. zł (brutto). Toyota proace z modułem mieszkalnym również nie jest pozbawiona wad.

Na przykład do przygotowania posiłku konieczna jest dobra pogoda, bo kuchnię na świeżym powietrzu osłania jedynie „dach” z otwartej klapy bagażnika. Zainstalowany escape box mocno ogranicza też przestrzeń na bagaże. Ale choć trzeba za nią zapłacić ponad 160 tys. zł, pozostaje najtańszym domem na kołach na rynku. Oczywiście nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa. Toyotę proace z łóżkiem i kuchnią można też wynająć — Escape Vans winszuje sobie za dobę około 500 zł. Ceny wynajmu pełnowymiarowych kamperów w sezonie mogą natomiast osiągnąć od 800 do 1 tys. zł za noc. Jeśli doliczyć do tego paliwo i ewentualne opłaty za kempingi czy autostrady, staje się jasne, że kamper — nawet w najbardziej ekonomicznej wersji — nie jest sposobem na budżetowe spędzenie urlopu. Ale co kto lubi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane