Litwa musi wierzyć w euro

Bartek Godusławski
opublikowano: 10-03-2015, 00:00

Litwini weszli do Eurolandu, bo w pewnym sensie… już w nim byli. Większość krajów regionu raczej nieprędko pójdzie w ich ślady

— Wierzymy, że euro zapewni nam lepsze jutro — mówi Julia Szemis z Maximy, największej sieci handlowej na Litwie.

Artur Radziwiłł
Wyświetl galerię [1/2]

Artur Radziwiłł ARC

Litwini faktycznie wydają się zadowoleni z nowego pieniądza. W styczniu 68 proc. obywateli popierało wprowadzenie europejskiej waluty, co znaczy, że odsetek pozytywnie nastawionych podwoił się w ciągu ostatnich czterech lat. Dla porównania w Polsce zwolennicy euro stanowią jedynie 32 proc. badanych, podczas gdy jego przeciwnicy aż 55 proc.

Pomocna deflacja

Początkowo wielu mieszkańców Litwy bało się powtórki z przeszłości.

— Litwini przeżyli już kilka zmian waluty i zawsze przy tej okazji tracili oszczędności. Dlatego byli nieufni wobec euro — mówi Zygimantas Mauricas, ekonomista banku Nordea. Te same obawy — dotyczące głównie wzrostu cen — towarzyszyły przed wejściem do strefy euro Łotyszom (2014 r.) i Estończykom (2011 r.). Litwini podwyżek już doświadczyli.

— Największe były w lipcu, a potem na przełomie września i października — przyznaje Mindaugas Wais, wileński taksówkarz.

Początek roku przyniósł na Litwie deflację, która w części zamortyzowała negatywne skutki wprowadzenia nowej waluty. Niewielkie podwyżki nastąpiły głównie w usługach. Wystarczyły jednak, by Litwini odczuli, że jest drożej, choć bank centralny uważa, że na wyrost. — Mamy deflację i mówienie, że ceny wzrosły, jest stratą czasu — przekonuje Vitas Vasiliauskas, prezes Narodowego Banku Litwy (NBL). Sen z powiek ludziom spędzała także możliwość niekorzystnego zaokrąglenia cen. Strach miał jednak wielkie oczy. Dzięki eksponowaniu cen w starej i nowej walucie (obowiązującemu do połowy roku) udało się tego uniknąć. W styczniu litewski odpowiednik naszego UOKiK sprawdził, jak zachowują się placówki handlowe po zamianie lita na euro. Przeprowadzono 2089 kontroli i stwierdzono jedynie 112 naruszenia przepisów. Przedstawiciele polskiej dyplomacji zwracają uwagę, że ceny na Litwie i tak są wysokie, znacznie wyższe niż w Polsce. — Litwini przyjeżdżają na zakupy do Polski. Po wprowadzeniu euro turystyka zakupowa może się jeszcze bardziej rozwinąć — uważa Krzysztof Januszkiewicz, pierwszy sekretarz w Wydziale Handlu i Promocji w wileńskiej ambasadzie.

Z euro bezpieczniej

Dla Litwinów wejście do Eurolandu ma też wymiar polityczny. Oznacza odcięcie się od strefy poradzieckiej i większą integrację z Unią Europejską. W obliczu wojny na Ukrainie to również dodatkowe zabezpieczenie. Zdaniem ekspertów, m.in. dlatego poparcie dla euro jest znacznie większe niż w innych krajach, które w ostatnich latach przyjmowały europejską walutę. Z punktu widzenia władz kraju decyzja o wprowadzeniu euro była oczywista, bo kurs lita był powiązany z euro od 2002 r. (wcześniej z dolarem).

— Zmiana waluty to była racjonalna decyzja, biorąc pod uwagę naszą politykę pieniężną, która właściwie musiała być odbiciem tego, co robi Europejski Bank Centralny (EBC) — mówi prezes NBL.

Operacja miała więc de facto techniczny charakter, choć rządowi i biznesowi na Litwie przyniosła wymiernych korzyści.

— Wszystkie organizacje biznesowe zostały zapytane o opinię i żadna nie była przeciwna euro — informuje Osvaldas Ciuksys z Litewskiej Konfederacji Przemysłu.

Główne oszczędności wynikają z niższych stóp procentowych czy braku kosztów transakcyjnych. Dodatkowo rząd zyskuje dzięki niższym kosztom obsługi długu, a gospodarka — dzięki stopniowemu wzrostowi eksportu do Eurolandu.

Po Litwie przerwa

Zdaniem ekonomistów, litewska lekcja nie zmieni jednak postrzegania wspólnej waluty w innych krajach. Litwa jest zbyt mała, by przywrócić wiarę w euro, którą regularnie podkopuje np. Grecja.

— W przypadku polskiej gospodarki, ale także czeskiej czy węgierskiej, istotna jest konkurencyjność, a tę zapewnia m.in. własna waluta. Polska i większość nowych krajów członkowskich jest dosyć wstrzemięźliwa — uważa Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej.

Z krajów, które weszły do UE od 2004 r., tylko Rumunia ma widoki na znalezienie się w strefie euro przed końcem tej dekady, choć w Czechach pojawiają się pierwsze jaskółki.

— Prezydent Czech ogłosił ostatnio, że jego przyszłoroczna nominacja szefa banku centralnego będzie podyktowana wejściem do strefy euro. To nowość w polityce tego eurosceptycznego kraju — podkreśla Agata Urbańska-Giner, ekonomistka banku HSBC. Jej zdaniem, argumentem za euro dla polskich władz mogą być wydarzenia na Wschodzie. W tym duchu wypowiadał się niedawno Marek Belka, prezes NBP — większy nacisk kładł na korzyści polityczne niż ekonomiczne.

Zdaniem ekonomistów, litewska lekcja nie zmieni jednak postrzegania wspólnej waluty w innych krajach. Litwa jest zbyt mała, by przywrócić wiarę w euro, którą regularnie podkopuje np. Grecja.

TRZY PYTANIA DO... ARTURA RADZIWIŁŁA, WICEMINISTRA FINANSÓW I PEŁNOMOCNIKA RZĄDU DS. EURO

Korzyści z euro nie są oczywiste

„Puls Biznesu”: Czy Polska jest w stanie określić chociaż przybliżoną datę wejścia do strefy euro?

Wprowadzenie euro stanowi strategiczny cel Polski. Z tego względu zostały sformułowane cztery warunki bezpiecznej integracji ze strefą euro. Pierwszym jest kierunkowanie polityki gospodarczej Polski na trwałe wypełnienie kryteriów konwergencji nominalnej. Drugi to podjęcie innych działań wzmacniających potencjał i elastyczność polskiej gospodarki, gruntowne przygotowanie techniczno- -organizacyjnej strony procesu, ustabilizowanie sytuacji w strefie euro, w szczególności potwierdzenie rzeczywistej skuteczności podjętych reform i kompletność architektury instytucjonalnej strefy euro. Ze względu na dużą niepewność co do terminu wypełnienia tych warunków obecnie rząd nie określa przewidywanej daty przyjęcia wspólnej waluty.

Jak wygląda obecnie bilans korzyści i kosztów zamiany złotego na euro?

Wprowadzone reformy UE i strefy euro istotnie wpływają na ten bilans. Kryzys ujawnił niedoskonałość i niekompletność dotychczasowego systemu instytucjonalnego. Zmiany powinny w długim okresie zaowocować stabilniejszą strefą euro, co zwiększa szansę na realizację korzyści z zamiany waluty. W krótkim okresie wprowadzają jednak dużą niepewność co do przyszłego kształtu strefy. Co więcej, o ile realizacja bezpośrednich korzyści z wprowadzenia euro — eliminacja ryzyka kursowego w stosunku do euro i redukcji kosztów transakcyjnych — nie budzi wątpliwości, o tyle pozostałe korzyści w dużej mierze zależą od stopnia przygotowania gospodarki do funkcjonowania w reżimie wspólnej polityki pieniężnej i kursowej oraz coraz ściślejszej koordynacji pozostałych narzędzi polityki gospodarczej.

Mimo to Ministerstwo Finansów i pełnomocnik rządu ds. euro prowadzą przygotowania do wprowadzenia euro?

Prace trwają niezależnie od dyskusji dotyczącej terminu zamiany waluty. To strategia określana jako „get ready and see” — w odróżnieniu od popularnego podejścia „wait and see”. Nasze działania wychodzą znacznie poza bierną obserwację rozwoju warunków zewnętrznych.

Rozmawiał Bartek Godusławski

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu