Analitycy paliwowego potentata w ciągu kilku tygodni mają poinformować o jakie zarzuty chodzi.
Sama spółka na razie – tłumacząc to dobrem śledztwa – nie wyjaśniła ani nie
odpowiedziała na pytania, o jakie zarzuty chodzi.
- Zwróciliśmy się do
premiera o podjęcie stosownych działań – poinformowano na konferencji.
- Obawiamy się, że przedsięwzięte zostały kroki zmierzające do wymuszenia trwałych zmian w polskim sektorze paliwowym – twierdzi Lotos.
Nie wyjaśniono, skąd biorą się te obawy i, co premier miałby zrobić.
Firma chce również wystąpić powództwem o ochronę dobrego imienia i swoich
interesów majątkowych.