LPP szyje sobie e-wzrost

Odzieżowy gigant szuka 500 osób do rozwijającej się sprzedaży internetowej i działki na centrum logistyczne na północy kraju.

Pięć marek w 9 krajach, czyli 45 e-sklepów po pierwszym półroczu. LPP, odzieżowa grupa, do której należy Reserved, Cropp, Sinsay, House i Mohito, zapowiada, że w drugiej połowie roku dołoży do tego e-sprzedaż dla wszystkich marek w Rosji i na Ukrainie oraz e-sklep pod szyldem Reserved w Wielkiej Brytanii. W drugim kwartale tego roku e-commerce przyniósł grupie prawie 85 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 106 proc. więcej niż rok wcześniej, co oznacza, że w Polsce ten kanał stanowił 7 proc. sprzedaży, a w skali całej grupy 5 proc.

Skupiamy się na rozwoju własnych e-sklepów, chcemy mieć pełną kontrolę nad towarem, marketingiem itd., więc nie będziemy wchodzić na platformy takie jak Zalando czy Asos — mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP.
Zobacz więcej

WŁASNYMI SIŁAMI:

Skupiamy się na rozwoju własnych e-sklepów, chcemy mieć pełną kontrolę nad towarem, marketingiem itd., więc nie będziemy wchodzić na platformy takie jak Zalando czy Asos — mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP. Marek Wiśniewski

— Widzimy tu jeszcze duży potencjał. Do 2018 r. zatrudnimy nawet 500 osób wspierających IT i e-commerce, większość z nich w Polsce — mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP. Za kilka dni ruszy e-sklep w Wielkiej Brytanii, wraz z otwarciem salonu stacjonarnego na Oxford Street. LPP na razie jest przekonane o rozwoju e-sprzedaży, a nie budowie sieci sklepów na tamtym rynku.

— Po pół roku działalności stacjonarnego sklepu podejmiemy decyzję, co dalej z Wielką Brytanią. Uruchomienie tego sklepu to wydatek rzędu 15-20 mln zł. Zakładamy, że w piątym roku działalności będzie rentowny i osiągnie sprzedaż na poziomie 100 mln zł rocznie, co można porównać do dzisiejszego wyniku całej naszej sieci w Estonii — dodaje Przemysław Lutkiewicz. Wielka Brytania to przykład nowego kierunku, który grupa będzie musiała obrać.

— Wraz z otwarciem pierwszych salonów na Białorusi, zapełniliśmy pustą plamę na Wschodzie naszej mapy. Wraz z otwarciem 20. sklepu w Niemczech zaprzestajemy na razie ekspansji w tym kraju i będziemy czekać, aż sieć osiągnie rentowność. Przyglądamy się natomiast innym zachodnim krajom. Żeby zrealizować strategię stworzenia marki globalnej, musimy wchodzić do kolejnych dużych europejskich miast — mówi wiceprezes LPP.

Czy następny będzie Paryż? Mediolan? Czy inne miejsce? — Obserwujemy tamte rynki i współpracujemy z agencjami nieruchomości, ale nie podjęliśmy żadnych decyzji — mówi Przemysław Lutkiewicz.

To, co jest pewne, to budowa kolejnego centrum logistycznego, bo plany rozwoju jasno wskazują, że obecne wystarczy do 2020 r. — Jesteśmy na etapie poszukiwania działki. Nie chcemy, by był to Pruszcz Gdański, gdzie już mamy centrum, bo będzie tu problem ze znalezieniem odpowiedniej liczby pracowników. Rozglądamy się na północy Polski, wzdłuż autostrady A1 — dodaje wiceprezes LPP. Do zgarnięcia będzie nie lada kontrakt, bo firma mówi o budżecie inwestycyjnym wysokości 300 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / LPP szyje sobie e-wzrost