Luksus dla wybranych

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2016-04-28 22:00

Droga ziemia i niskie ceny noclegów zniechęcają najlepsze sieci hotelowe do inwestowania w Polsce.

Mimo rosnącej z roku na rok liczby hoteli oddawanych do użytku krajowa baza wciąż jest uboga. Brakuje zarówno najbardziej luksusowych marek, jak też dobrych trzygwiazdkowych hoteli ekonomicznych. Od wielu lat wymieniane są te same nazwy zagranicznych sieci, np. Motel One, które zastanawiają się nad wejściem do Polski, ale wciąż tego nie robią. Pierwszym zwiastunem zmiany może być trwająca modernizacja hotelu Europejskiego w Warszawie, który będzie działał pod luksusową marką Raffles.

— Problemem Warszawy, głównej lokalizacji dla hoteli z najwyższej półki, są bardzo niskie ceny [ADR — Average Daily Rate — red.], które nie uzasadniają otwarcia luksusowych hoteli takich marek jak Kempiński, Four Seasons czy Waldorf Astoria. Wymagany ADR czyli średnia cena doby dla tej klasy hoteli to 250 EUR, podczas gdy średnia stołecznych hoteli pięciogwiazdkowych nadal jest poniżej 150 EUR — wyjaśnia Adam Konieczny, dyrektor zarządzający na Polskę Christie & Co. Na koniec ubiegłego roku w Polsce działało 2620 skategoryzowanych hoteli z około 125 tys. pokoi. W samym 2015 r. skategoryzowano 149 obiektów, w tym: 3 jednogwiazdkowe, 29 dwugwiazdkowych, 91 trzygwiazdkowych, 20 czterogwiazdkowych i 6 pięciogwiazdkowych. Jedynie 6 proc. obiektów działa pod międzynarodową marką. Uwzględniając rodzimych operatorów, hoteli zrzeszonych w sieciach jest 8,7 proc. Potencjalnych inwestorów, którzy mogliby zainwestować w segment hotelowy w Polsce, nadal odstraszają słabo przygotowane grunty i biurokracja, z którą spotykają się w procesie inwestycyjnym.

— Dostępność gruntów pod hotele w najbardziej atrakcyjnych dla branży miastach, czyli w Warszawie i Krakowie, jest bardzo słaba, a procedura wydawania warunków zabudowy czy pozwolenia na budowę trwa za długo. Problemem są również bardzo wysokie oczekiwania co do cen gruntów, które biorąc pod uwagę poziom RevPAR [przychód przypadający na jeden pokój — red.] w hotelu powodują, że inwestycje te stają się nieopłacalne — mówi Adam Konieczny. Podobnego zdania jest Emil Domeracki, starszy specjalista ds. gruntów inwestycyjnych Colliers International. Brak przygotowanych gruntów gasi apetyt inwestorów. Ci, którzy zastanawiają się nad wejściem do Polski, chcieliby szybko rozpocząć budowę, a nie walczyć z biurokracją przez dwa lata. To wszystko budzi wątpliwości i stawia pod znakiem zapytania opłacalność inwestycji. © Ⓟ