Gdy w 2020 r. pandemia zamroziła rynek eventowy, wielu artystów z dnia na dzień zostało bez pracy. Dla Y Dzięgielewskiego, iluzjonisty i twórcy internetowego, lockdown okazał się raczej testem odporności niż punktem zwrotnym. Od lat budował własne zasięgi w sieci i równolegle doradzał firmom odnośnie do marketingu w mediach społecznościowych. Dzięki temu gdy wydarzenia zniknęły z kalendarzy, wciąż miał źródła przychodu.
Kolektyw zamiast agencji
Z czasem jednak zmienił się charakter zapytań. Klientów coraz mniej interesowały strategie, a coraz bardziej konkretne wdrożenia.
– Firmy pytały, jaką agencję polecam i kto dowiezie to, co im doradziłem. O ile dobre agencje eventowe potrafiłem wskazać bez wahania, o tyle w mediach społecznościowych zaczynał się problem – mówi Y Dzięgielewski.
Wtedy pojawił się pomysł, by zbudować własny zespół. Tak powstało Y Ads, kolektyw zajmujący się szkoleniami, budowaniem strategii i produkcją treści dla marek.
– Klienci często boją się współpracy z agencjami marketingowymi, bo wcześniej „nic nie działało”. My nie jesteśmy klasyczną agencją. Działamy jak kolektyw kreatywny. Szkolimy, edukujemy i tworzymy dla klientów – tłumaczy przedsiębiorca.
Rdzeniem tego modelu są ludzie, którzy sami przeszli drogę budowania zasięgów i społeczności. Warunek wejścia do zespołu jest prosty: minimum 100 tys. obserwujących na własnym profilu. Chodzi o praktyczne zrozumienie platform, a nie teoretyczną wiedzę.
Jako przykład Y wskazuje współpracę z dietetykiem Michałem Wrzoskiem. W dwa lata wygenerowali łącznie około 2 mld organicznych wyświetleń.
– To skala porównywalna z globalnymi markami, mimo że mówimy o Polsce i marce osobistej – podkreśla przedsiębiorca.
Twórcy, którzy znają algorytmy od środka
Zdaniem Y Dzięgielewskiego największym wyzwaniem rynku nie jest technologia, lecz kreacja. Kierunek rozwoju platform jest jego zdaniem oczywisty: algorytmy coraz lepiej będą dopasowywały treści i reklamy do odbiorców, a narzędzia będą automatyzowały kolejne etapy dystrybucji.
To jednak nie rozwiązuje problemu jakości przekazu.
– AI świetnie wspiera analitykę i optymalizację, ale nie tworzy jeszcze treści, które ludzie naprawdę chcą oglądać. Często rezultat jest po prostu sztuczny – ocenia Y.
W praktyce skuteczna reklama coraz rzadziej przypomina dopracowaną produkcję, a coraz częściej wygląda jak prosta rekomendacja nagrana telefonem. Tymczasem wiele firm nadal produkuje treści, których odbiorcy nie chcą przyswajać.
– Jest bardzo mało treści, które faktycznie chce się oglądać, a przecież wiele firm ma potencjał i ogromne budżety – mówi iluzjonista.
W kolejnych latach ten model ma się tylko umacniać. Dzięki łatwiejszemu testowaniu wariantów i pracy na danych marki będą tworzyły setki, a nawet tysiące kreacji, zamiast dyskutować wewnętrznie, czy to pasuje do firmy. O wyniku zadecydują odbiorcy.
Wejście na giełdę bez debiutu
Dla Y Dzięgielewskiego naturalnym krokiem stały się inwestycje.
– Nie jestem już na etapie maksymalizowania bieżących zysków. Coraz bardziej interesuje mnie inwestowanie w projekty, które rozumiem i które mają przyszłość – mówi przedsiębiorca.
Jednym z nich jest współpraca z Baseig, spółką notowaną na NewConnect. Firma rozwija dla e-commerce narzędzia, których celem jest poprawa skuteczności kampanii sprzedażowych przez automatyzację i lepsze wykorzystanie danych za pomocą AI.
Zdaniem Y Dzięgielewskiego problemem wielu firm jest nie tylko kreacja, lecz także jakość sygnałów, jakie systemy reklamowe dostają ze sklepów internetowych.
– Baseig buduje systemy, które potrafią lepiej rozmawiać z Metą. Do tego dochodzi zbieranie i analiza danych własnych, tych po stronie sklepu, a nie platformy – wyjaśnia.
Y dołącza do spółki nie tylko jako inwestor, ale też ambasador i partner kreatywny. Współpraca ma obejmować projekty skierowane do twórców i branży e-commerce oraz praktyczne testowanie narzędzi AI-commerce w realnych biznesach.
System Baseig ma się integrować m.in. z WooCommerce, GA4, Google Ads i Meta Ads. Komercyjne wdrożenie platformy planowane jest na pierwszą połowę 2026 r., a ekspansja zagraniczna na drugą.
Od obsługi marek do własnych projektów
W kolejnych latach Y Dzięgielewski planuje rozwijanie działalności artystycznej i biznesowej głównie poza Polską. Jako pierwszy kierunek wskazuje Stany Zjednoczone, zwracając uwagę na różnicę skali rynków.
Równolegle zakłada, że kolektyw kreatywny będzie stopniowo przesuwał ciężar z obsługi marek zewnętrznych na własne projekty.
– Najpewniej już za pięć lat po prostu nie będziemy mieli czasu na cudze biznesy. Na swoich zawsze zarabia się najlepiej i to daje największą satysfakcję – mówi przedsiębiorca.
Poza marketingiem rozwija także inne inwestycje. Jedną z nich jest projekt na Mazurach: ośrodek wypoczynkowy inspirowany magią i oparty na prywatnej kolekcji rekwizytów. Kolejnych przedsięwzięć na razie nie ujawnia.
– Dajemy firmom wiedzę i doświadczenie twórców. To realna alternatywa dla klasycznego rynku marketingowego – podsumowuje iluzjonista Y.
Wolny czas najchętniej spędza z rodziną na Mazurach. Chce się nimi nacieszyć, bo w niedalekiej przyszłości planują przeprowadzkę za granicę.

