Makro wymyśla się na nowo

Niemiecki hurtownik przyznaje się do błędów przeszłości. Dużo zainwestuje w nowy image.

Gdy ponad dwie dekady temu niemiecka grupa Metro otwierała pierwszą hurtownię w Polsce pod szyldem Makro, wydawało się, że na długie lata zdominuje dystrybucję żywności w Polsce. Tymczasem po latach rynkowy lider — Eurocash, kontrolowany przez Portugalczyka Luisa Amarala — nie jest nawet w zasięgu wzroku niemieckiego konkurenta. Notowana na giełdzie grupa, której przychody przekraczają 20 mld zł, próbuje rozwinąć się jeszcze mocniej poprzez przejęcia. Roczne przychody Makro wynoszą natomiast około 6,5 mld zł. Ostatnio firma zmniejszyła sieć, w której teraz jest 30 hurtowni.

BARDZIEJ SAMODZIELNY:
Zobacz więcej

BARDZIEJ SAMODZIELNY:

Eric Poirier, od dwóch lat kierujący Makro w Polsce, po zmianach w strukturze niemieckiej grupy uzyskał większą swobodę działania. Jego plan to remonty hal i zadbanie o smakoszy. Marek Wiśniewski

— Restrukturyzacja została zakończona. Zamknęliśmy jedną dużą halę w Szczawnicy, która była źle zlokalizowana, a także dziesięć placówek Makro Punkt, bo ten format się nie sprawdził. Wszystkie zamknięte placówki generowały łącznie tylko 4 proc. przychodów Makro w Polsce — mówi Eric Poirier, prezes Makro Cash & Carry Polska.

Grupa Metro, która kilka lat temu sprzedała hipermarkety Real w Polsce i sąsiednich krajach francuskiej sieci Auchan, oprócz hurtowni kontroluje markety elektroniczne Media Markt i Saturn. Ogłosiła już jednak plan kapitałowego rozdzielenia obu gałęzi działalności. W segmencie hurtowni spożywczych dała natomiast w tym roku lokalnym m e - nedżerom zielone światło do wprowadzania zmian według własnej koncepcji.

— Musimy wymyślić się na nowo. Nie można bez końca stawiać niebieskich pudełek i liczyć, że biznes będzie się kręcił. Całkowicie przebudowaliśmy trzy hale, a w ciągu trzech lat wydamy na ten cel 100 mln zł. Intensywnie szkolimy pracowników, znacznie zwiększamy asortyment lokalnych produktów i poprawiamy ofertę dla gastronomii — mówi Eric Poirier.

Spółka mocno inwestuje w usługi bezpośredniego dostarczania produktów klientom z sektora HoReCa, czyli hotelom, restauracjom i firmom cateringowym. Rywalizuje m.in. z Faruteksem, kontrolowanym przez grupę Bidvest z RPA. Sektor HoReCa za kluczowy uważa też Selgros, jeden z głównych hurtowniczych rywali Makro, który w ubiegłym roku zaczął dostawy do restauracji, wprowadzając na polski rynek markę Trans-Gourmet.

— Dostarczamy towar z 27 hurtowni, ale tworzymy dla tego segmentu całkiem nowy łańcuch dostaw. Podpisaliśmy umowy z MLP na budowę centrów dystrybucyjnych pod Warszawą, we Wrocławiu i na Śląsku. Ruszą w przyszłym roku, a w ciągu dwóch lat powinniśmy uruchomić kolejne, obsługujące region krakowski. Nakłady przewidziane na ten cel to 150 mln zł w ciągu 3-5 lat — mówi Eric Poirier.

Połowa sprzedaży Makro, czyli ponad 3 mld zł, to zasługa drobnych detalistów, w tym zrzeszonych w zorganizowanej przez spółkę grupie franczyzowej Odido. Pod tym szyldem działa około 2 tys. sklepów, odpowiadających za 20 proc. obrotów Makro. Segment HoReCa to prawie 30 proc., a reszta jest zasługą innych klientów biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Makro wymyśla się na nowo