Prognozy firmy Euler Hermes wskazują na spadek liczby upadłości firm na świecie o 8 proc. w 2014 r. Pokazuje to analiza sporządzona dla 42 państw. Niemniej jednak ich skala nadal będzie o 13 proc. wyższa, niż była przed światowym kryzysem gospodarczym. Tego pułapu nie uda się jeszcze przebić również w 2015 r. W Polsce spodziewany jest 10-procentowy spadek liczby upadłości w tym roku, takiego samego odsetka można oczekiwać także w 2015 r. W najbliższychlatach spadek liczby upadłości zapowiadany jest także dla naszych sąsiadów — w Niemczech czy na Litwie.
— Należy pamiętać, że poprawa wśród niemieckich przedsiębiorstw następuje głównie w sektorze usługowym. Natomiast w przemyśle odsetek upadłości jest o 3 proc. większy niż przed kryzysem z 2008 r. Wiele polskich firm współpracuje głównie z niemieckim sektorem budowlanym, zwłaszcza producenci stolarki drzwiowej i okiennej oraz konstrukcji stalowych, w którym liczba upadłości co prawda się zmniejsza, ale niestety wciąż jest to problem o dużej skali — z rynku zniknie ponad 4,1 tys. niemieckich firm budowlanych. Co prawda liczba ta jest niższa w porównaniu z latami ubiegłymi, wciąż jednak jest to znaczący problem dla polskich kontrahentów.
Gdy dochodzi do upadłości, średnia strata wierzyciela wynosi ponad 1,1 mln EUR — wylicza Tomasz Starus, członek Zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes.
Krajowi przedsiębiorcy powinni zachować czujność, wchodząc w biznesowe relacje z firmami z Czech. Euler Hermes prognozuje, że tamtejszy rynek odnotuje na koniec 2014 r. wzrost liczby bankructw o 9 proc., co oznacza zamknięcie ok. 6 tys. przedsiębiorstw. Zdaniem analityków, nieco odetchną rynki brytyjski i hiszpański.
Pierwszy ma szansę odnotować 7-procentowy spadek liczby upadłości, na drugim będzie ich prawdopodobnie mniej o 23 proc. w stosunku do 2013 r. Pod uwagę należy jednak wziąć fakt, że od początku kryzysu w Hiszpanii przestało działać ponad 500 tys. firm.