Maluchy wciąż mają spadkowy potencjał

Jest za wcześnie na większe zakupy w segmencie małych spółek, jednak w najbliższych miesiącach dać zarobić powinny globalne akcje oraz złoto — oceniają uczestnicy debaty rynkowej „Pulsu Biznesu”

W czwartek skorygowany o dywidendy indeks małych i średnich spółek sWIG80 pogłębiał blisko trzyletni dołek, jego siła relatywna względem WIG znajdowała się najniżej od sześciu lat. Zdaniem specjalistów, którzy uczestniczyli w październikowej debacie rynkowej „Pulsu Biznesu” warto szukać pojedynczych przecenionych, jednak mających solidne fundamenty, spółek. Mimo to wciąż jest za wcześnie na obstawianie odbicia na poziomie indeksu. Zdaniem Dariusza Lewandowskiego, prezesa zarządu ARIA Fund, mimo niskich wycen i oczekiwanych wezwań do sprzedaży akcji małe i średnie spółki nie zaczną się prędko cieszyć większą popularnością, a to ze względu na panujący na rynku brak zaufania.

Uczestnicy
debaty „Pulsu Biznesu” zgodzili się, że na odbicie małych i średnich spółek
trudno liczyć w sytuacji, w której na rynku brakuje zaufania , której wyrazem
jest m.in. odpływ pieniędzy z funduszy inwestycyjnych.
Wyświetl galerię [1/2]

BRAK ZAUFANIA:

Uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu” zgodzili się, że na odbicie małych i średnich spółek trudno liczyć w sytuacji, w której na rynku brakuje zaufania , której wyrazem jest m.in. odpływ pieniędzy z funduszy inwestycyjnych. Fot. GK

— Emitenci, będący nawet bardzo dobrymi przedsiębiorstwami, płacą cenę za przypadki złych decyzji, a czasem także nieetycznych zachowań swoich akcjonariuszy i moim zdaniem tę cenę nadal będą płaciły — uważa Dariusz Lewandowski.

Zdaniem Piotra Szulca, dyrektora ds. komunikacji inwestycyjnej w Pekao TFI, segment wciąż ma spory potencjał spadkowy, jednak warto akumulować akcje wybranych spółek. Jego zdaniem dzięki zakwalifikowaniu Polski do rynków dojrzałych oraz wprowadzeniu pracowniczych planów kapitałowych (PPK) zainteresowanie inwestorów, zarówno zagranicznych, jak i krajowych instytucjonalnych, będzie koncentrowało się na największych spółkach. Jego zdaniem, przy wyborze spółek warto postawić na te, które są bardziej odporne na prawdopodobne pogorszenie koniunktury, oraz na solidne fundamentalnie spółki przecenione ze względu na obawy przed sprzedażą pakietów przez mających kłopoty akcjonariuszy portfelowych.

— Obserwowana od ubiegłego roku fala umorzeń funduszy wyraźnie przyśpieszyła we wrześniu i przy takim jej tempie przed końcem roku fundusze wyczerpią całą gotówką — zauważa Dariusz Świniarski, zarządzający TMS Brokers.

Dwie inflacje

Zdaniem specjalisty, w takiej sytuacji uwagę należy skoncentrować na spółkach, które poprawiają wyniki, a zadłużenie mają pod kontrolą. Wciąż lepiej unikać spółek, które cierpią z powodu presji kosztowej, a to dlatego, że przy niskiej inflacji przedsiębiorstwom będzie ciężko przerzucać wzrost kosztów na odbiorców. Właśnie z tego powodu należy preferować spółki mające unikalne produkty, względem tych działających na mocno konkurencyjnych rynkach, radzi Dariusz Świniarski. Zdaniem specjalistów, w najbliższych miesiącach powinna utrzymać się dość dobra koniunktura na globalnych rynkach akcji.

— S&P500 ma nadal szanse na bicie kolejnych rekordów. Trzeba jednak pamiętać, że obserwowany do tej pory wzrost zysków wynikał ze stymulacji fiskalnej i nie utrzyma się na takim poziomie. Kiedy inwestorzy zaczną tonować swoje oczekiwania co do dynamiki zysków, na rynku może dojść do przesilenia — komentuje Piotr Szulec.

Dariusz Lewandowski z ARIA Fund jako czynnik mogący doprowadzić do upadku hossy za oceanem widzi wysokie zadłużenie niektórych spółek. Spready kredytowe, czyli różnica w oprocentowaniu, jakie płacą najbardziej wiarygodne oraz najmocniej obciążone długiem korporacje, już zaczęły rosnąć, co zwiększa presję na te drugie. Zdaniem menedżera, w pewnym momencie, choć zapewne nie jest on jeszcze bliski, dojdzie do odcięcia finansowania dla najbardziej zadłużonych emitentów, takich jak Uber, co będzie źródłem przyszłej kolejnej recesji i bessy w USA. Tymczasem według Dariusza Świniarskiego głównymi zagrożeniami są narastanie protekcjonizmu i zwyżki cen ropy, które napędzają inflację, a skutkiem jest dalsze zaostrzanie polityki przez Fed.

— Im wyższe stopy procentowe, tym mniejsza atrakcyjność rynku obligacji, więc wraz z zaostrzaniem polityki Fedu inwestorzy mogą odwrócić się od rynku akcji na rzecz rynku obligacji. Dodatkowo źródłem korekty mogą być ewentualne gorsze od wyśrubowanych prognoz wyniki spółek — ocenia Dariusz Świniarski.

Czas na odbicie

Według specjalistów istnieje pole do średnioterminowego odbicia na rynkach wschodzących, a to dlatego że podwyżki stóp Fedu są już w dużej części uwzględnione w cenach, a więc nie powinny zaskakiwać inwestorów, ani windować kursu dolara. Właśnie drożejący dolar oraz wzrost stóp były jednym z głównych czynników napędzających wyprzedaż aktywów z gospodarek emerging markets, gdzie przedsiębiorstwa i rządy posiadają znaczne zadłużenie denominowane w dolarze. Jako dobry dodatek do portfela specjaliści wskazali na złoto, które obecnie notowane jest na niskich poziomach. Stabilny popyt zgłaszają banki centralne, szkodzące złotu umocnienie dolara zbliża się do końca, a stabilizacja w notowaniach po sześciu miesiącach spadków wskazuje, że potencjał przeceny wyczerpuje się, argumentują specjaliści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Maluchy wciąż mają spadkowy potencjał