Spółka Armet Bis
Firmy produkujące meble na zamówienie uwielbiają ruch w interesie. Każde nowe centrum handlowe to nakłady inwestora na wyposażenie.
W malutkiej, położonej nieopodal Gdyni wiosce Huta Jeleńska działa zakład sprzedający meble za 12 mln zł rocznie. Sieci sklepów albo stacji benzynowych, banki czy hotele to klienci Armetu Bis. Firma ma się dobrze, a jej przychody w trzy lata wzrosły o blisko 250 proc. Skoro branża budowlana przeżywa boom, nie dziwi, że producenci mebli też mają się znakomicie.
Huta nie huta
Żeby dotrzeć do Jeleńskiej Huty w kaszubskiej gminie Szemud, trzeba się sporo nakręcić kierownicą samochodu. Jednak, choć wieś niełatwo znaleźć na mapie, właściciel Armetu Bis Robert Pstrągowski lepszej lokalizacji nawet sobie nie wyobraża. Nie dosyć że zagraniczni kontrahenci urzeczeni są spokojną okolicą, pobliskim jeziorem i powolnym tempem życia, to jeszcze w odległości 20 km ma całe Trójmiasto, lotnisko w Rębiechowie, wjazd na obwodnicę gdańską i na trasę do Szczecina i Poznania. Siła robocza w okolicy też nie jest najdroższa, a Kaszubi cenieni są jako spece od mebli i stolarki.
Szef z pokolenia '89
Armet działa na rynku 10 lat. Z jego usług korzystają m.in. Orlen, bank Millennium, sieć sklepów Smyk, ale także francuski dostawca mebli sklepowych LPM, który armetowskie meble sprzedaje nad Sekwaną pod własną marką. Właściciel Armetu to przedstawiciel pokolenia, które po 1989 r. brało sprawy w swoje ręce. Robert Pstrągowski już jako nastolatek próbował handlować elektroniką. Potem sprowadzał samochody, aż wreszcie zajął się meblarstwem.
Tłumaczy, że koszta instalacji mebli sięgają około 15 proc. ceny zamówienia. Im budynek starszy, tym gorzej przystosowany do wymogów nowoczesnego biura, a zatem koszt instalacji mebli też wyższy — powiększony chociażby o przeróbki na miejscu. Co najbardziej lubią firmy produkujące meble na zamówienie? Wiadomo — nowe inwestycje. Każde nowe centrum handlowe, każdy nowy oddział bankowy to większe nakłady inwestora na wyposażenie. Firmy nie żałują pieniędzy nawet na najdroższe meble, w których producent łączy elementy drewniane, metalowe i szklane.
— Za to przy renowacjach biur firmy zwykle tną koszty i preferują tańsze meble — dodaje Robert Pstrągowski.
Coraz więcej mebli firma składa bezpośrednio we własnej hali produkcyjnej. Wymagało to poniesienia sporych nakładów, ale docelowo się opłaca. Pracownicy mniej czasu tracą na instalację i składanie mebli u klienta, a przeróbki są rzadkością.
A może na giełdę?
Pstrągowski zapowiada, że w tym roku jego firma osiągnie rekordowy przychód 15 mln zł. Po pierwszych trzech kwartałach zarobiła 10 mln zł, jednak robota idzie pełną parą. Zamówień mają w Armecie dużo. Co najważniejsze — coraz więcej jest zamówień na meble standardowe, w wymiarach już przygotowanych przez producenta, a te przynoszą firmie największy zysk. Nie ma się co dziwić, że jeszcze niedawno zakład produkcyjny pracował przez całą dobę, a właściciel firmy rozważa wprowadzenie jej na giełdę papierów wartościowych. Może za jakieś dwa lata? Najpierw jednak Robert Pstrągowski postawi drugą halę produkcyjną i rozbuduje magazynową, bo ta, którą postawiono przed dwoma laty kosztem 700 tys. zł, jest za mała. Terenu ma sporo, więc plany zabudowy są ambitne.
Pełna mobilizacja
Pstrągowski potrafi zmotywować pracowników radykalnymi środkami. Gdy okazało się, że przedstawiciele handlowi przyjmujący zlecenia przekazują działowi produkcyjnemu zamówienia, które potem wymagają ogromnych przeróbek lub są odrzucane przez klientów, meble trafiały do mieszkań osób popełniających kosztowne dla firmy pomyłki. Zgodnie z zasadą, że za błędy w pomiarach płaci handlowiec, rekordzistka miała nie tylko swoje mieszkanie, ale także piwnice i mieszkania przyjaciół pełne armetowskich mebli. Skutek? Dziś to właśnie ona jest wzorem sumienności i śrubuje wyniki efektywności. A zwroty mebli to rzadkość — ledwie promile ogółu produkcji Armetu. Rentowność firmy w ostatnich pięciu latach wzrosła z 12 do 23 proc.
Kiedy właściciel trzy lata temu doszedł do wniosku, że jego produkty nie są dość oryginalne na tle krajowej konkurencji, złożył swoim projektantom propozycję nie do odrzucenia.
— Załóżcie firmy i zaoferujcie mi własne, oryginalne rozwiązania, a będziemy dalej współpracować — zaproponował Robert Pstrągowski.
I znów miał rację, bo teraz meble są dużo ciekawsze i spełniają wymagania coraz bardziej wymagających klientów.
Cztery gwiazdki
Od trzech lat Armet próbuje wbić się w stawiający bardzo wysokie wymagania rynek dostawców mebli dla branży hotelarskiej. Na razie, to dopiero 20 proc. produkcji i tylko 1,5 mln zł rocznie (biura i sklepy po 40 proc. produkcji i przychód odpowiednio 6,5 i 7 mln zł). Firma zdobyła zamówienie na obsługę dwóch 40-pokojowych hoteli. Właściciela najbardziej cieszy, że będzie pracować dla czterogwiazdkowego hotelu. Dla zakładu, który wśród hotelarzy wciąż nie jest zbyt znany, to naprawdę prestiżowe zamówienie.
Dzieło zbiorowe
Wielu koproducentów dostarcza swoje produkty do zwykłej szafy biurowej.
- Na przykład zawiasy, na których wisieć będą drzwiczki, firma meblarska kontraktuje na zewnątrz. Zależnie od klasy mebli mogą różnić się ceną nawet 10-krotnie.
- Do tychże drzwiczek inny producent dostarcza uchwyty. Mogą kosztować kilka złotych, a mogą i ponad sto za sztukę.
- Kolejna fabryka produkuje szyny, na których wysuwają się szuflady.
- Następna dostarcza elementy, na których opierają się półki.
- A przecież nie możemy zapomnieć o producencie nóżek, firmie dostarczającej szkło na półki i drzwiczki czy przedsiębiorstwie zapewniającym chromowane elementy metalowe.
Bardzo często dostarczane do firm komplety mebli powstają w wyniku koprodukcji kilku producentów. Firma X wykonuje krzesła, firma Y stojaki i wieszaki, a firma Z metalowe szafki na ubrania.
Gdy kupujemy meble do biura, warto, żebyśmy pamiętali, że nawet jeśli chodzi o małe zawiasy utrzymujące drzwiczki, to mamy producentów klasy Rolls-Royce'a, a mamy także tandeciarzy oferujących produkty za grosze, ale też warte tylko grosze.
Bezdrzewnie
W branży meblarskiej litego drewna w zasadzie się nie używa.
W ofercie firm obsługujących banki, sieci sklepowe, wielkie korporacje znajdziemy przede wszystkim meble z:
— płyt wiórowych w wersjach: surowa, melaminowana (pokryta zaprasowanym papierem będącym ozdobnikiem, np. udającym piękne słoje drewna teakowego), fornirowana (czyli z doklejoną cienką warstwą naturalnego drewna);
— płyty pilśniowej (w odróżnieniu od wiórowej wytwarzanej w wyniku działania ciśnienia i temperatury; ta powstaje poprzez klejenie warstw wiórów);
— płyty MDF i HDF (będące produktem powstałym z wyniku sprasowania bardzo małych drobinek drewna. HDF różni się od MDF gęstością, czyli jest twardszy i odporniejszy na uszkodzenia);
— płyty stolarskiej.
Coraz częściej w ofercie firm meblarskich pojawiają się meble korkowe. Czyli powstałe z dwóch płyt kartonowych wypełnionych w środku lekkim materiałem. Cóż, peerelowskie komplety wypoczynkowe z płyty wiórowej za parę lat mogą stać się jeszcze wzorem trwałości. Tym bardziej że wobec wzrostu ceł na rosyjskie drewno ceny mebli drewnianych skazane są na wzrost.
Gazela biznesu
Armet Bis
ul. Szemudzka 1
Jeleńska Huta 1
84-217 Szemud
tel. 058 676 14 58
www.armet-bis.pl
e-mail: [email protected]
firma w liczbach
- Rok 2006
Przychód 11,6 mln zł
Dynamika wzrostu przychodów w latach 2004-06: 245,27 proc.
- III kw. 2007
Przychód 9,5 mln zł
Zysk 16 proc.
Zatrudnienie 60-70 osób
3,5
mln zł Tyle kosztowało największe jednorazowe zlecenie, jakie Armet Bis dostał na wykonanie mebli. Za taką sumę jedna z największych firm branży odzieżowej wyposażyła osiem swoich sklepów.
Bartłomiej Rabij



