Menadżerka o sprawie WGI (RELACJA)

  • Emil Górecki
23-06-2014, 06:40

Główną aktorką kolejnego odcinka sądowego serialu o procesie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI) będzie Barbara Ł., była menadżerka powiązana z grupą. Była wzywana już w marcu, jednak wówczas rozprawa została odroczona na prośbę jednego z obrońców. Na wezwanie w grudniu zeszłego roku się nie stawiła.

"PB" jako jedyna redakcja od początku relacjonuje proces WGI. Zobacz wszystkie teksty na ten temat >>

Ponieważ w międzyczasie stawił się drugi ze świadków Tomasz K. , sędzia przystąpiła do jego przesłuchania.

Tomasz K., lat 41, ekonomista.

Był pracownikiem WGI DM., dla WGI Financial zaczął pracę w grudniu 2004 r. Później pracował dla DM. Zajmował się zdobywaniem klientów przez działania marketingowe, pracowali m,in. z izbami przemysłowo-handlowymi i innymi organizacjami o charakterze biznesowym. Grupa była rozpoznawalna, dotarcie do tych środowisk było relatywnie łatwe. Przez seminaria, prowadzone przez jednego ze specjalistów WGI mieliśmy okazję zapoznać klientów, przedsiębiorców zrzeszonych w tych organizacjach. Potem miałem zadanie utrzymywania relacji z klientami.

Prokurator:

Jakiego rodzaju klientów pozyskiwaliście?

- Przedsiębiorców, bo oni dysponowali nadwyżkami, ale i menadżerów wyższego szczebla. Próg wejścia zaczynał się od około 50 tys. zł.

Poszkodowana:

Na czym polegało utrzymywanie relacji?

- Dyskusje o ekonomii i gospodarce, podawanie wyników, które były i tak wysyłane klientom co miesiąc. 

Kto podawał oficjalnie te wyniki?

- Nie pamiętam, dostawaliśmy mailem, one też chyba były na stronie.

Kto wysyłał te maile?

- Chyba z działu obsługi klienta, nie wiem kto konkretnie.

Czy wyniki ze strony internetowej to wyniki zrealizowane, czy przewidywane?

- Z tego co  rozumiałem w tamtym czasie, to zrealizowane.

Sędzia czyta zeznania z 2009 r.

90 proc. klientów zgłaszało się do WGI samodzielnie. Świadek wie, że pracownicy zapraszali klientów ze swoich poprzednich miejsc pracy, on tego nie robił. Nie pamięta też, by dostawał takie kontakty od Barbary Ł.

Pełnomocnik poszkodowanych:

Jakie czynności dla WGI DM pan wykonywał, będąc zatrudnionym na 1/8 etatu?

- Nie jestem pewien, czy KPWiG nie wymagało, by sprzedający instrumenty finansowe były zatrudnione w spółce. Nie miałem dostępu do danych WGI DM.

Poszkodowana:

Co panu wiadomo o różnicy w raportach WGI dla klientów i KPWiG?

Ja nie przypominam sobie takiej sytuacji w stosunku do moich klientów., jedyny przypadek jaki znam, to nagłośniony przez prasę Mirosław G. Nie miałem wglądu do raportów dla klientów i KPWiG. Swoją wiedzę opieram na tym, że nie miałem reklamacji.

Czy słyszał pan, by klienci byli informowani nie tylko o swoich raportach ale i raportach do KPWiG?

- Nie zdawałem sobie sprawy, że tak się może dziać?

Czy były jakieś dyskusje na temat tego, że wyniki WGI są cały czas dobre?

Kiedy zatrudniłem się w WGI DM, wyniki zdarzały się ujemne, ale track record był imponujący. To niezwykłe, ale jeśli byli dobrzy traderzy, to jest możliwe. Rynek walutowy przy wyczuciu jest akoniunkturalny, wyniki mogą być niezależne od np giełdy. W tamtym czasie nie było zestawień, jak dziś są publikowane dla funduszy inwestycyjnych, nie było porównania dla spółek prowadzących tę samą działalność.

Łukasz K.

Jaki był ten imponujący track record w 2005 r.?

- Nie pamiętam, gdybym miał strzelać to około 10-12 proc.

Tyle nie było. Jaka jest pana zdaniem definicja imponującego track recordu?

- W umowach z klientami chyba był ustanowiony cel, nie pamiętam, jaki był wynik w cyfrach.

Czy jeśli lokata to 5 proc., a wynik na inwestycjach 7-8 proc. rocznie to już imponujące?

- Tego bym się spodziewał. 

Poszkodowana:

Kto drukował informacje comiesięczne dla klientów?

- Nie pamiętam nazwisk, strzelam, ze to z działu obsługi klienta.  Jego szefem był Tadeusz, ale nazwiska nie pamiętam. Chyba S.

Czy to on odpowiadał za te informacje?

- Jeśli tak, to jego rola byłą tylko drukowanie. Musiał dostawać jakiś wsad, nie mam wiedzy od kogo miał otrzymywać. My byliśmy oddzieleni od WGI DM.

Na czym polegała w WGI dywersyfikacja ryzyka?

- Na proporcjach inwestycji w forex i instrumenty wolne od ryzyka. Były procentowe alokacje.

Co było tą drugą częścią?

- Wydaje mi się, że lokata w BRE Banku, gdzie WGI miało rachunek.

Czy informował pan klientów, że zostały im przydzielone obligacje WGI Consulting?

- Tak, ale one się pojawiły później, wydaje się że w drugiej połowie 2005 r.

Jeszcze jeden fragment zeznań z 2010 r.

Klient przelewał pieniądze na rachunek WGI w BRE Banku. Pracownicy departamentu inwestycji część z nich inwestowali w forex, a przeważająca część szła na obligacje WGI Consulting. Te pieniądze przekazywano do Wachovii. Te proporcje były w WGI Gwarancja - 90 proc. Stabilny ok 60 proc,, dynamiczny - około 50 proc. To sposób nietypowy, bo na rachunkach klientów nie księgowano żadnych instrumentów finansowych, tylko obligacje WGI Consulting. Nie istniały indywidualne rachunki inwestycyjne, a tylko subkonta do rachunku bankowego WGI DM. Obawiam się, że taki sposób był opisany w jednym z dokumentów "Strategia inwestycyjna". Klienci prawdopodobnie nie wiedzieli, że część z tych pieniędzy było inwestowane w nieruchomości w USA. Dowiedziałem się o tym nieoficjalnie w lutym 2006 r. Nie czułem się upoważniony do informowania o tym klientów, bo zarząd się do tego nie odniósł. Inwestowano też w akcje spółek Goolge czy CEDC. Nabywano też kontrakty walutowe, co wg mnie nie było zgodne z umową z klientami. Stroną inwestycji nie byli poszczególni klienci jak w DM, ale samo WGI - charakterystycznego dla funduszu inwestycyjnego. Wg mnie łatwiej było o licencję DM a nie TFI. WGI pokazał więc KPWiG tylko część inwestycji. Decyzje o sposobie inwestowania mógł podejmować zarząd. Klienci w ogóle nie byli informowani o obligacjach WGI Consulting, a jedynie o wynikach strategii inwestycyjnej. Wg mnie nie odpowiadała ona wynikom realizowanych przez WGI. Wycena inwestycji w nieruchomości było bardzo subiektywne, bo była bańka spekulacyjna. Nie mam wiedzy dotyczącej rzetelności wyliczeń innych inwestycji. 

Prokurator:


Ilu klientów mogło nie wiedzieć o tym, jak są inwestowane środki powierzane WGI?

- W mojej ocenie nikt nie był o tym informowany.

Łukasz K.

Z czego wynika taki duży przypływ wiedzy w pańskich zeznaniach między 2009 i 2010 r.?

- Myślę, że to była kwestia przesłuchującego mnie majora Świerczewskiego, który miał już większą wiedzę. W zeznaniach uczestniczył też młody prawnik ze strony poszkodowanych.

Sędzia odczytuje kolejny fragment zeznań świadka z postępowania przygotowawczego z 2010 r. Świadek twierdzi w nich, że w jego ocenie WGI nie informowało klientów o tym, w co tak naprawdę były inwestowane ich środki, że za obligacjami WGI Consulting kryją się inwestycje w akcje spółek z amerykańskiej giełdy oraz inwestycje w nieruchomości. Według niego, słowo "obligacje" mogło dawać klientom mylne przekonanie o bezpieczeństwie inwestycji. Według jego przypuszczeń, problemy mogły się pojawić jeszcze w WGI SA, przed uzyskaniem licencji maklerskiej, a bilans otwarcia WGI DM mógł zostać sporządzony w taki sposób, by te straty ukryć. Jednak na pytania obrońców, świadek przyznaje, że miał ograniczony dostęp do dokumentacji spółki, nie brał udziału w posiedzeniach zarządu ani rady nadzorczej WGI Financial, klienci mieli w umowach załącznik o ryzyku inwestycyjnym, choć go nie znali. Wiedza o rzekomym ukryciu strat WGI w bilansie otwarcia WGI DM ma pochodzić z forum internetowego poszkodowanych WGI Wierzyciele. Świadek przyznaje również, że dużą część wiedzy posiada od swoich kolegów i jest jego dedukcją.

Oskarżony Łukasz K.

Skąd pan czerpie wiedzę o tym, że zyski wypracowane przez grupę były imponujące? Jeśli w 2005 r. lokata bankowa przynosiła 5 proc. zysku, a inwestycje w WGI 7,5 proc., to chyba nie jest imponujące? Czy ma pan wiedzę, ile wówczas przynosiły inne fundusze inwestycyjne?

- Nie wiem, ale nie jestem pewien, czy można je porównywać z WGI, które miało inną ekspozycję inwestycyjną.  Sam WGI 20 dawał wówczas około 30 proc. zysków.

Łukasz K.:

Czyli inwestycje w WGI w tamtym czasie nie można było uznawać za jakąś szczególnie konkurencyjną na rynku.

Obrońca:

Czy inwestycje w nieruchomości i inwestowanie w papiery wartościowe spółek działających na rynku nieruchomości to według pana to samo?

- Nie, ale nie oceniam, czy to była dobra strategia inwestycyjna czy nie.

Czy klienci WGI dostawali razem w umową warunki emisji i informację o ryzykach inwestycyjnych?

- Wydaje się, że tak. Stwierdzenie, że o tym nie wiedzieli, opieram na rozmowach z moimi klientami.

 

Koniec zeznań świadka. Wezwane na dziś dwie dodatkowe osoby zostaną przesłuchane jesienią. Sędzia zadecydowała o wysłaniu im powiadomienia pocztą oraz przez policję.

 

 

Z czwórki wezwanych świadków na początku rozprawy stawiła się tylko Barbara Ł., lat 42. 

- W 2004 lub 2005 r. nawiązaliśmy współpracę z firmą WGI przez WGI Financial, której celem była dystrybucja produktów finansowych. Trwała do 2006 r. To było tak dawno... Ja na początku byłam prezesem WGI Financial, później doradcą ds. rozwoju. 

Sędzia odczytuje zeznania świadka z 2009 r.:

Pracowała w obsłudze klienta w City Banku Handlowym, potem obsługiwała zamożnych klientów. Z pracy odeszła w 2002 r., wcześniej z trójką przyjaciół założyła własną spółkę, zajmującą się usługami finansowymi m.in. spółki Prudential Financial, która przekształciła się w Wachovię Securities. Jednym z klientów Wachovii był WGI. W 2003 r. jej spółka podpisała umowę współpracy z WGI. Kiedy WGI dostało licencję bankową, szefowie WGI uznali, że chcą mieć usługi w grupie, tak powstało WGI Financial, gdzie Barbara Ł. została prezesem. Firma świadczyła te same usługi, jak wcześniej jej prywatna spółka. Była na 1/8 etatu zatrudniona także w dziale obsługi klienta WGI DM. Wg niej jej dawni klienci z City Banku dzwonili do niej z pytaniami o współpracę z WGI. Wyklucza jednak, że to ona bezpośrednio namawiała dawnych klientów z CitiBanku. Zna Mirosława G. jeszcze z CitiBanku. On powiedział jej, że zainwestuje w WGI po otrzymaniu licencji. Tak też się stało. Potem Mirosław G. kwestionował zawartość raportów. W pewnym momencie Mirosław G. złożył wniosek o wypłatę zainwestowanych pieniędzy, ale dyspozycja nie została zrealizowana. Potem dowiedziała się o jego skardze do KPWiG. Rozmawiała z zarządem WGI o formie przesłuchania jej przez KPWiG, kiedy dostała wezwanie. Szczegółów nie pamięta. W 2006 r. zgłosiła wniosek o upadłość WGI Financial i złożyła wypowiedzenie. Wyjeżdżała służbowo do USA na przełomie 2005 i 2006 r. Było to związane z konkursem dla pracowników, którego była organizatorką. Po zakończeniu pracy w WGI wyjeżdżała do USA dwa razy, ale zupełnie turystycznie.

Spotykała wielokrotnie dawnych klientów z CitiBanku i wymieniała się z nimi wizytówkami. Nie miała dostępu do systemu komputerowego. 

Pytania oskarżycielki:

W jakiej sprawie dotyczącej WGI miała pani sprawę sądową w kontekście WGI?

- Sprawa dotyczyła dystrybucji jednostek funduszu Meryll Lynch przez WGI Financial ponieważ rozpoczęliśmy ich dystrybucję bez zgody KPWiG. Zostałam ukarana. 

Co wie pani o powstawaniu informacji do klientów przez WGI?

- Nie jestem nic w stanie powiedzieć na ten temat. Nie brałam w tym udziału, dlatego nie posiadam wiedzy.

Czy pani komputer był włączony w sieć DM WGI?

- Nie, przynajmniej nie przypominam sobie.

Co pani wiadomo o różnicach informacji do klientów i KPWiG?

- Słyszałam o tych różnicach, ale nie jestem w stanie nic o tym powiedzieć.

Sędzia: czy poza przypadkiem Mirosława G. słyszała pani o innych takich przypadkach, gdy klienci zgłaszali nieprawidłowości w raportach?

- Prawdopodobnie było ich więcej, ale nie jestem w stanie nic powiedzieć o tym.

Oskarżycielka: Z jakiego serwera, bazy danych pani korzystała?

- Nie pamiętam, nie mieliśmy dostępu do żadnego serwera zewnętrznego. Był oddzielny serwer WGI Financial. Nie przypominam sobie, by jakikolwiek pracownik WGI Financial miał dostęp do serwera WGI DM.

Pracowała pani dla WGI Consulting?

- To była zupełnie inna spółka.

Adwokat:

Jakie były standardy informowania klientów o inwestowaniu ich środków?

- Nie przypominam sobie, by pracownicy WGI DM mi podlegali. Ja mam wiedzę o pracownikach WGI Financial. 

Czy klienci WGI byli informowani, w jakie instrumenty finansowe są inwestowane ich pieniądze?

- Z tego co pamiętam, wszystkie te informacje były zawarte w dokumentacji. Wiem, że staraliśmy się ich jak najlepiej obsłużyć?

Czy klienci byli informowani o ryzykach inwestycyjnych?

- Z tego co pamiętam, to było również zawarte w tych informacjach.

Pierwotnie obsługą klientów zajmowała się pani prywatna firma a potem WGI Financial. Czy ta zmiana była korzystna dla spółki?

- Moja firma nie zajmowała się obsługą, a pozyskiwaniem klientów. Czy utworzenie WGI Financial było dla WGI korzystne? To pytanie dla WGI.

Czy wie pani cokolwiek o tym, by jakikolwiek klient przez przekształceniem w DM miał jakieś problemy z wypłatą dla klientów?

- Nie posiadam takich informacji.

W jaki sposób zarząd reagował na to co się dzieje w spółce po kontroli KPWiG?

- Nie przytoczę szczegółów. Z tego, co pamiętam raczej pozytywnie starał się rozwiązać tę sytuację. Był uchwytny i informował pracowników o tej sytuacji. 

Jakieś konkretne działania?

- Nie przytoczę. 

Z pani zeznań wynika, że był problem z panem Mirosławem G. Czy ma pani wiedzę o jakichś innych powodach konfliktu między nim a zarządem?

- Nie mam takiej wiedzy.

W związku z tą sytuacją pan G. był nastawiony na rozwiązanie sprawy czy raczej eskalację tej sytuacji?

- Ja go raczej pozytywnie pamiętam, niedawno spotkałam go na ulicy, wiem, że złożył jakąś informację do KPWiG, ale nie jestem w stanie ocenić, czy to była eskalacja. Skarga to raczej nie chciał pomóc, tak mogę wnioskować.

 Poszkodowana

Co pani rozumie przez ryzyko inwestycyjne?

- Nie jestem specjalistą, nie przytoczę, ale chodzi o ryzyko walutowe, ekonomiczne, etc.

Co jest ryzykiem ekonomicznym?

- Nie jestem specjalistą, nie odpowiem.

Sędzia czyta kolejne zeznania z 2009 r.

Jej prywatna firma zainwestowała około 100 tys. zł w WGI jeszcze przed uzyskaniem licencji DM. W 2002 r. w USA z pracownikami CitiBanku wyjechała na prywatne szkolenia z przedstawicielami różnych inwestycji finansowych. Dowiedział się o tym jej przełożony, dlatego została zwolniona. Potem powstała jej prywatna spółka Top Consulting. 

Koniec zeznań świadka.

 

Barbara Ł. to współzałożycielka i prezes WGI Financial, spółki która sprzedawała certyfikaty spółek z grupy WGI. Pracowała tam od 2003 r., wcześniej tworzyła struktury obsługi klienta w CitiBanku. W 2002 r. założyła firmę Top Consulting Private Client Services, która reprezentowała na polskim rynku Wachovię Securities, wówczas jedną z największych instytucji finansowych na świecie. Barbara Ł. przez WGI Financial zajmowała się także sprzedażą jednostek uczestnictwa luksemburskiego funduszu Torrus Funds z grupy Meryll Lynch. Ponieważ WGI Financial nie miała zgody Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) na taką działalność, Meryll Lynch został ukarany w 2006 r. 500 tys. zł kary. Prawomocnie skazana za to została również sama prezes WGI Financial.

 

Razem z Barbarą Ł. Zeznawać ma dziś Tomasz K., który również do tej pory nie stawiał się na przesłuchania, bo mieszka na stałe za granicą. To były pracownik WGI Financial. Sędzia na dziś wezwała czworo świadków.

 

Grupa WGI działała do 2006 r. W radzie nadzorczej DM WGI zasiadali dr Bohdan Wyżnikiewicz (były prezes GUS i wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową), dr Richard Mbewe (był również głównym ekonomistą WGI, a potem Domu Kredytowego Notus) i prof. Tomasz Szapiro (dziś rektor Szkoły Głównej Handlowej). W nadzorze spółek powiązanych z WGI, których jednak akt oskarżenia nie dotyczy, zasiadali m.in. prof. Witold Orłowski, dr Henryka Bochniarz i prof. Dariusz Rosati.

Proces ruszył po siedmiu latach śledztwa. Prokuratorzy oskarżają członków zarządu WGI DM – Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. o nadużycie uprawnień i wyrządzenie szkody w wielkich rozmiarach. Według aktu oskarżenia, łącznie blisko 1,2 tys. poszkodowanych straciło 248 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

WGI

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Menadżerka o sprawie WGI (RELACJA)