Miasta po cichu nadal walczą z Uberem

opublikowano: 14-10-2018, 22:00

Taksówkarze nie dają za wygraną — w wojnę z amerykańskim gigantem chcą wciągnąć samorządy i państwo

W tym tygodniu na ulice Warszawy wyjadą taksówkarze. Ratusz dał im zgodę na protest, który odbędzie się 18 października. Reszta kierowców na pewno nie będzie na nich patrzeć z sympatią — miastu, które na co dzień ma gigantyczne problemy z korkami, grozi paraliż. Taksówkarze domagają się unormowania rynku, który zmieniły nowoczesne technologie (tzw. ustawa lex uber jest wciąż na etapie projektowania).

Urzędy dużych miast stoją murem za taksówkarzami, ale twierdzą, że mają związane ręce. Niektóre współpracują z policją i inspekcją, których funkcjonariusze chętnie wystawiają mandaty kierowcom jeżdżącym z aplikacją.
Zobacz więcej

CICHA WOJNA:

Urzędy dużych miast stoją murem za taksówkarzami, ale twierdzą, że mają związane ręce. Niektóre współpracują z policją i inspekcją, których funkcjonariusze chętnie wystawiają mandaty kierowcom jeżdżącym z aplikacją. Fot. Krystian Maj-Frum

„Polscy taksówkarze są okradani każdego dnia przez dziesiątki tysięcy przestępców gospodarczych w całej Polsce, a polskie państwo nic z tym nie robi” — czytamy na stronie Związku Zawodowego „Warszawski Taksówkarz”, inicjatora protestu.

Taksówkarze oficjalnie apelują o walkę z szarą strefą, przyznają jednak, że chodzi o przewoźników korzystających z nowoczesnych aplikacji, ułatwiających wspólne przejazdy — znacznie tańszych i z bardziej konkurencyjną ofertą (korzystanie z aplikacji na smartfony dla wielu użytkowników jest wygodniejsze).

Realia

Od wejścia pierwszej takiej aplikacji na polski rynek minęło już kilka lat. Tak jak wszędzie na świecie nie obyło się bez protestów branży taksówkowej, która w swoją wojnę próbuje wciągnąć urzędy miast. Po nieudanych interwencjach w sądach nadal biorą one na celownik kierowców Ubera, współpracując z Policją i Inspekcją Transportu Drogowego.

— Tutaj nie mówimy o działaniu na granicy prawa. Mówimy o łamaniu prawa. Mam na myśli sytuację, kiedy przewoźnicy wykonują nielicencjonowany przewóz osób, wykorzystując narzędzie do kojarzenia pasażera z kierowcą, jakim jest aplikacja firmy Uber, a także inne tego typu dostępne na rynku — mówi Konrad Kuźma z Wydziału Ewidencji Pojazdów i Kierowców Urzędu Miasta Krakowa.

Jego zdaniem, kierowców, którzy bez wymaganej licencji wożą użytkowników Ubera, jest bardzo dużo, a wśród nich jest coraz więcej obcokrajowców, głównie Ukraińców. Podkreśla jednak, że udostępnianie takiego narzędzia przez amerykańską spółkę nie jest w Polsce nielegalne.

— Polskie prawo nie reguluje takich rozwiązań, jakie wprowadziła na rynek przewozu osób aplikacja na smartfony Ubera. Dopóki to się nie zmieni, dopóty będzie narastać konflikt między zwolennikami Ubera a licencjonowanymi kierowcami taksówek — dodaje Konrad Kuźma.

Kraków zasłynął ze składania do sądów wniosków przeciwko kierowcom Ubera, gdy tylko aplikacja do kojarzenia kierowcy z pasażerem amerykańskiego giganta pojawiła się w Polsce (dziś takich aplikacji jest więcej, m.in. Taxify). W sądach niższej instancji wygrywało miasto — kierowcy byli karani grzywnami. Szala zwycięstwa przechyliła się jednak ostatecznie na ich korzyść, gdy zaczęli odwoływać się od wyroków w sądach okręgowych. Te orzekały, że urząd miasta nie ma kompetencji do kontrolowania przewoźników, którzy nie posiadają licencji wydawanej przez ratusz, i uchylały wyroki sądów niższej instancji. W ocenie sądów, w takich sprawach urzędnikom nie przysługuje uprawnienie oskarżyciela publicznego.

— Zgodnie ze stanowiskiem sądów, kompetencja w zakresie ujawniania wykroczeń, ścigania ich sprawców i kierowania wniosków do sądu o ukaranie przysługuje Policji. Natomiast ogólną kompetencję do kontroli przestrzegania przepisów w zakresie przewozu drogowego, zgodnie z ustawą o transporcie drogowym, posiada Inspekcja Transportu Drogowego, która w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości może nałożyć wysokie kary administracyjne. My, jako urzędnicy miejscy, możemy kontrolować tylko licencjonowanych taksówkarzy, którym wydajemy uprawnienia transportowe, np. w celu zweryfikowania, czy nie zawyżają opłat za przejazd — mówi Konrad Kuźma.

Kontrole

Czego innego oczekują taksówkarze, którzy chcą, żeby oferujący tańsze przewozy kierowcy Ubera zniknęli z polskich ulic. W tym roku wspólnie z Inspekcją Transportu Drogowego i Policją urzędnicy z krakowskiego ratusza sześć razy uczestniczyli w kontrolach przewoźników, którzy nie posiadali uprawnień transportowych, a korzystali z aplikacji Uber oraz Taxify. Kolejne trzy akcje kontrolne Urząd Miasta Krakowa przeprowadził wspólnie z Policją i Strażą Graniczną.

— Ich efektem było skontrolowanie 112 pojazdów. Na nielegalnych przewoźników Inspekcja Transportu Drogowego nałożyła wysokie kary administracyjne, sięgające nawet 10 tys. zł — informuje krakowski urzędnik.

Promocja

Warszawa też nie daje za wygraną. Nie zawsze kary dostają tylko kierowcy Ubera.

— Urząd miasta kilka razy w miesiącu prowadzi kontrole z Policją, Mazowieckim Urzędem Celno-Skarbowym i Inspekcją Transportu Drogowego. Działania prowadzone są pod kątem sprawdzenia legalności prowadzenia przewozu osób samochodem osobowym i taksówką na terenie miasta oraz przestrzegania obowiązujących norm prawnych. W III kw. przeprowadzono 886 takich czynności. Nieprawidłowości ujawniono w 308 przypadkach — mówi Agnieszka Kłąb, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy.

Miasto cyklicznie realizuje też kampanie informacyjne, w których zachęca do korzystania z legalnych taksówek. Nie wszystkie samorządy pozwoliły się wciągnąć w tę wojnę — nie uczestniczy w nich Wrocław.

— Jako organ udzielający licencji zgodnie z ustawą jesteśmy uprawnieni do podejmowania bezpośrednich działań tylko i wyłącznie wobec przedsiębiorców, którym licencje zostały przyznane — mówi Małgorzata Szafran z Urzędu Miasta Wrocławia.

Gdy ktoś skarży się na kierowców, urząd analizuje wniosek i w przypadku braku kompetencji przekazuje odpowiednim organom.

 

KOMENTARZ SPÓŁKI

Uber też chce regulacji

MATEUSZ LITEWSKI, dyrektor ds. publicznych w firmie Uber w regionie Europy Środkowej i Wschodniej

W pełni solidaryzujemy się z postulatami protestujących, którzy domagają się uregulowania kwestii związanych z nielegalnymi przewozami w Polsce. Jesteśmy przekonani, że potrzebna jest dyskusja, która doprowadzi do standaryzacji jakości usług. Jako firma technologiczna chcemy być partnerem dla miast i pomagać w rozwiązywaniu problemów związanych z mobilnością miejską. Jesteśmy otwarci na dialog i współpracę, które pozwolą stworzyć rozwiązania służące zarówno konsumentom, jak kierowcom. Sami zresztą zmieniliśmy sposób prowadzenia naszego biznesu nad Wisłą. W ostatnim czasie Uber wprowadził wiele usprawnień, które pozwoliły lepiej dopasować model biznesowy do obowiązującego w Polsce prawa. Chodzi m.in. o wprowadzenie płatności gotówkowych i kas fiskalnych, preautoryzacji opłat przed rozpoczęciem kursu i informacji o jego wysokości, a przede wszystkim — obowiązku posiadania przez kierowców- -partnerów Ubera licencji na przewóz osób samochodem osobowym bądź licencji taksówkarskiej. Według badania ORB International, już co trzeci mieszkaniec Warszawy aktywnie korzysta z Ubera, a 66 proc. traktuje naszą platformę jako rozwiązanie mobilne uzupełniające transport publiczny i zastępujące posiadanie własnego auta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Miasta po cichu nadal walczą z Uberem