Pierwsze wrażenie: drogo. Inne doznania neutralizują szok. Zwłaszcza
wizualne: pałace, muzea, zatoka z jachtami i tramwajami wodnymi.
Od ponad
pięciuset lat Sztokholm pozostaje siedzibą monarchów. Jego królewskość widać na
każdym kroku. Na Starym Mieście (Gamla Stan) stoi największy w Europie pałac
królewski, a wśród uliczek i placów łatwo natknąć się na pomniki i obeliski na
cześć rozmaitych władców, głównie z dynastii Wazów.
Na przedmieściach
wzniesiono kolejny pałac - Drottningholm, a na Wyspie Rycerskiej -
Riddarholmskyrkan, monarszą nekropolię w nieczynnym już gotyckim kościele
franciszkanów. A to tylko kilka przejawów stołeczności miasta z trzema koronami
w herbie.

Sekret baldachimu
W pałacu królewskim raczej nie spotkamy
Karola XVI Gustawa ani jego pięknej córki księżniczki Madeleine, ale warto go
zwiedzić, choćby po to, żeby obejrzeć bogate kolekcje strojów, orderów, butów,
klejnotów i powozów. Żaden z trzystu autoryzowanych sztokholmskich przewodników,
oprócz Polki - pani Basi, nie zdradzi turystom sekretu wspaniałego baldachimu
królowej Krystyny. W rzeczywistości przyjechał on z Polski. Należał do Katarzyny
Jagiellonki, córki Zygmunta Starego. Dopiero później Krystyna, ostatnia z rodu
Wazów, nakazała wyprucie z cennego materiału inicjałów poprzedniczki i wszycie
własnych.
Plan zwiedzania warto ułożyć tak, aby obejrzeć uroczystą zmianę
warty przed wejściem na pałacowy dziedziniec. W środy i soboty odbywa się ona w
samo południe, a 6 czerwca, w narodowe święto Szwecji, o 13.00. Wtedy jest
okazja, by obejrzeć reprezentacyjny oddział wojska szwedzkiego i posłuchać
marsza granego na bębnach oraz hymnu państwowego.
Po zwiedzeniu pałacu czas
na krótki wypad do miasta. Przy odrobinie szczęścia spotka się kogoś z
królewskiej rodziny w Drottningholm, godzinę drogi promem z centrum Sztokholmu.
To jedna z ważniejszych rezydencji panującej rodziny Bernadotte. Niewielką część
wspaniałego ogrodu w stylu francuskim zagrodzono tylko dla VIP-ów, resztę można,
a nawet trzeba, obejrzeć. Ogrodami dochodzi się do pawilonu chińskiego -
prezentu urodzinowego dla Gustawa III. Trzeba przyznać, że był to dar kosztowny,
bo w owym czasie (XVIII w.) szalenie modny. Niestety, król wkrótce zginął
zastrzelony na balu maskowym, ale pawilon w upalne popołudnia stał się ulubionym
miejscem wypoczynku całego dworu.
Po spacerze warto zajrzeć do wnętrza
rezydencji. Sporą jej część udostępniono zwiedzającym. W środku - pamiątki po
dziadkach króla i członkach rodziny królewskiej, ciekawe zbiory obrazów - wśród
nich portret Katarzyny Jagiellonki. Ale nie to jest najważniejszym polskim
akcentem pałacu. Jedna z bocznych sal, omijana przez każdą wycieczkę, to galeria
batalistyczna z okresu szwedzkich najazdów na Polskę. Płótna, o powierzchni
niemal dziesięciu metrów kwadratowych, przedstawiają dokładne plany bitew,
głównie w okolicach Warszawy: usytuowanie wojsk, postaci hetmanów i szwedzkich
dowódców. Kto wytęży wzrok, dostrzeże nawet sylwetkę Zamku Królewskiego.
Objazd muzealny
Po odpoczynku na przedmieściach
warto wrócić na Stare Miasto. Zostało tu wiele do zobaczenia: między innymi
kilkadziesiąt muzeów. XVII-wieczne najazdy na Polskę bardzo się Szwedom
opłaciły, bo z pieniędzy zdobytych za morzem zbudowali większość kamienic i
pałaców, m.in. na Wyspie Rycerskiej, a ze zrabowanych dóbr kultury stworzyli
pierwsze w Skandynawii muzea.
Zwiedzanie zacząć trzeba od Muzeum Narodowego,
na wprost przez wodę od pałacu królewskiego. Wizyta tu będzie ucztą dla
miłośników światowego malarstwa - obrazy Renoira, Rubensa, Rembrandta czy Maneta
wiszą na ścianach obok siebie. Coś ze sztuki współczesnej? Spacerkiem przez most
na wyspę Skeppsholmen, do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, gdzie czekają obrazy
Picassa, Salvadora Dalego i innych twórców XX w. Na pobieżny przegląd kolekcji
tych muzeów trzeba sobie zarezerwować cały dzień. W obydwu zebrano łącznie ponad
50 tys. eksponatów, z których jedynie część udostępniono zwiedzającym.
Inne
ciekawe dla turysty miejsca znajdują się nieopodal Starego Miasta. Koniecznie
trzeba zobaczyć skansen - jedno z pierwszych tego typu muzeów na świecie, czy
Junibacken - quasi-muzeum, świat dziecięcych bohaterów skandynawskiej
literatury. No i koniecznie muzeum Vasa, prawdziwą atrakcję dla marynistów. Jego
główny eksponat to wydobyty z dna morza królewski galeon z początków XVII w.
Nowe, wspaniałe cacko, oczko w głowie Gustawa Adolfa zatonęło po
dwudziestominutowym rejsie. Niestety, bądź na szczęście, bo na pokładzie
wieziono 64 działa wymierzone przeciwko Rzeczypospolitej.
A co potem? Jeśli
zostanie trochę czasu, warto wybrać sobie miejsce zgodnie z własnym i
zainteresowaniami. Do zobaczenie pozostaje jeszcze ponad 60 muzeów i galerii.
Szwedki z pudlami
Chyba najbardziej znanym na świecie
Szwedem jest Alfred Nobel. Muzeum jego imienia otwarto w samym sercu Gamla Stan.
Wstęp nie jest drogi, a zobaczyć można pamiątki nie tyle po wynalazcy, ile po
laureatach nagrody jego imienia: na przykład naczynia laboratoryjne Marii
Skłodowskiej i jej męża Piotra Curie.
Warto przy okazji zajrzeć do
neogotyckiego ratusza, w którym król co roku wręcza Nagrody Nobla. Przewodnik
pokaże dokładnie ceremonialną drogę króla i laureatów, Złotą Salę, w której
odbywa się bankiet, ceglaną Salę Błękitną, gdzie król podejmuje laureatów
kolacją. Jedyny warunek - trzeba zachowywać się bardzo cicho, bo to przecież
miejsce pracy urzędników. Zwiedzając Złotą Salę, warto zwrócić uwagę na sceny ze
szwedzkiej historii i poszukać tam polskich śladów.
Wieczorny Sztokholm
zaprasza na spacer. Warto sprawdzić godziny odpływania ostatnich promów - od
strony wody rozświetlone miasto wygląda jeszcze piękniej. A potem zjeść kolację
w którejś z urokliwych knajpek na Gamla Stan. Żeby wczuć się w klimat, można
zamówić wędzonego łososia, inną rybę morską czy po prostu kawior. Rachunek
słony, ale smaki morskiej kuchni skandynawskiej - niezapomniane. Potem można
przechadzać się wzdłuż brzegów po starych granitowych chodnikach. Nie
przypadkiem chodnikowe płyty przypominają gdańskie. Szwedzcy żeglarze używali
bloków granitu jako balastu, który potem zostawiali w portach. Kamień ten
wykorzystywano także do budowy schodów i wykańczania najbogatszych kamienic. Ba,
niemal całe wnętrze pałacu królewskiego - ściany, posadzki, rzeźby - zostały
wykonane z tego wydobywanego w okolicy twardego surowca.
Spacerując
wybrzeżem wzdłuż parku Nobla warto skręcić w którąś z urokliwych uliczek
Ostermalm. To wyjątkowo ładna, uporządkowana i zadbana dzielnica z pięknymi
XIX-wiecznymi kamienicami. Apartamenty, których okna wychodzą na zatokę i
starówkę, należą do najdroższych nie tylko w Szwecji, lecz także w Europie.
Mieszkają tu podobno członkowie grupy Roxette. Szwedzi śmieją się, że na
mieszkanie w tym miejscu mogą sobie pozwolić jedynie bogate emerytki ze swoimi
pudelkami. Ile w tym prawdy? Sami sprawdźcie.