Mikrusy wcale nie takie dochodowe

opublikowano: 10-05-2018, 22:00

Pekao i Alior dynamicznie rozwijają segment małych i średnich firm. W czasach kryzysu ryzykowny klient może wyjść bankom bokiem.

Powiązane ze sobą banki Pekao i Alior (w obu za sznurki pociąga PZU) pochwaliły się dynamicznymi wzrostami w I kw. 2018 r. w segmencie małych i średnich firm.

W październiku Pekao i Alior podpisały list intencyjny w sprawie współpracy. Michał Krupiński, prezes Pekao, zadeklarował, że decyzja w tej sprawie zapadnie najpóźniej do końca drugiego kwartału.
Zobacz więcej

FUZJA BANKÓW:

W październiku Pekao i Alior podpisały list intencyjny w sprawie współpracy. Michał Krupiński, prezes Pekao, zadeklarował, że decyzja w tej sprawie zapadnie najpóźniej do końca drugiego kwartału. Fot. Marek Wiśniewski

Rosną dwucyfrowo

Bank z żubrem w logo odnotował trzykrotnie więcej klientów niż rok wcześniej oraz zwiększył sprzedaż kredytów o 40 proc. Michał Krupiński, prezes Pekao, zapowiedział, że bank nie będzie zwalniał tempa w przyszłych kwartałach. Planuje silny wzrost wolumenów kredytowych i liczby nowych klientów w nowo utworzonym pionie do obsługi sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Pomoże 61 dedykowanych Centrów Biznesowych MŚP, utworzonych na terenie całej Polski.

Wysoką dynamiką szczyci się też Alior, który w porównaniu do poprzedniego kwartału zwiększył sprzedaż o 29 proc. w kredytach i 14 proc. w leasingu. W sektorze mikrobank zautomatyzował niektóre procesy — m.in. uruchomił system Dronn, czyli wirtualnego doradcę, który jest wspierany przez sztuczną inteligencję i zintegrowany z bazą firm w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Dzięki temu automat kontaktuje się przedsiębiorcami, którzy się tam zarejestrowali, i prowadzi ich do założenia rachunku. Podczas pilotażu (od stycznia do marca) pozyskano w ten sposób 180 nowych klientów.

Ryzykowny klient

Czy bankom opłaca się bić o ryzykownego, małego klienta? W bankowości trwa boom na obsługę mikroprzedsiębiorców. Kilka lat temu niszę zagospodarowywał wyłącznie Idea Bank. Aktualnie niemal wszystkie instytucje w Polsce prześcigają się w ofertach dla tej części rynku. Co więcej, modernizują placówki, aby przypodobać się drobnym przedsiębiorcom, czy dostarczają im narzędzia ułatwiające procesy księgowe. Jednocześnie muszą inwestować w technologię niezbędną do oceny ryzyka kredytowego.

— Ryzyko związane z obsługą mikroprzedsiębiorcy jest dużo większe niż w przypadku klientów detalicznych czy średnich i dużych firm. Bez odpowiedniego systemu, który pomoże dobrze scoringować klienta, trudno będzie go kredytować — mówi Marcin Materna, analityk domu maklerskiego Millennium.

Wysokie nakłady inwestycyjne niekoniecznie muszą iść w parze z dochodowym portfelem klientów z mikrosegmentu. Zdaniem analityka, banki, kuszone dobrym otoczeniem makroekonomicznym, próbują złapać trend.

— Mikroprzedsiębiorcy to rynek wzrostowy w warunkach dobrej koniunktury i zarazem fatalny w czasach kryzysu gospodarczego, którego dawno nie było. Portfele kredytów, w momencie załamania na rynku, bardzo szybko z dobrych zmieniają się w niespłacalne — tłumaczy analityk.

W praktyce segment mikro jest bardziej dochodowy niż detaliczny, za to jego skala już nie jest tak imponująca — w Polsce działa ponad 2 mln mikrusów (96 proc. rynku). Jak zauważa Marcin Materna, obecnie niemal wszystkie banki w Polsce wchodzą w ten rynek, a to oznacza, że biznesu na tym nie zrobią. ©

392 mln zł Tyle wyniósł zysk netto Pekao w I kw. 2018 r., to wzrost o 12 proc. r/r.

171 mln zł Taki zysk netto odnotował Alior w I kw. 2018 r., co oznacza wzrost o 108 proc. r/r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Mikrusy wcale nie takie dochodowe