Millennium drożeje po wynikach

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2007-07-23 12:22

Sezon raportów za drugi kwartał rozpoczął się znakomicie. Tradycyjnie zainaugurował go Bank Millennium. Analitycy oczekiwali, że wyniki będą bardzo dobre, bo bank ten od kilku kwartałów imponuje dynamiką akcji kredytowej. 128 mln zł zysku netto to jednak zdecydowanie więcej niż niewiele ponad 90 mln zł, sygnalizowanych w ankiecie agencji Reuters.


Rynek zareagował wzrostem kursu nawet o 5 proc.. Kurs podjął kolejną próbę zbliżenia się do 14 zł, z którymi nie może się uporać od dwóch miesięcy. Czy tym razem są na to szanse?

Wyniki Millennium są na pewno bardzo dobre. Nie licząc nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży akcji PZU i portfela kredytów samochodów w przeszłości, zysk netto okazał się najwyższy w historii. Pomógł mu znakomity wynik na prowizjach (140,5 mln zł), o blisko jedną czwartą wyższy niż w pierwszym kwartale. Wzrósł także wynik z odsetek (w ciągu kwartału z 169 do 179 mln zł), a koszty - mimo ekspansji banku - pozostały nieznacznie powyżej 264 mln zł. Rekordowo wysoka okazała się sprzedaż kredytów hipotecznych, kart kredytowych, pożyczek gotówkowych, funduszy inwestycyjnych i leasingu. Sztandarowym produktem banku pozostają kredyty hipoteczne, których wartość w ciągu roku podwoiła się (wśród świeżo udzielanych Millennium ma 15-procentowy udział w rynku).


Wyniki to jedna sprawa. Inną pozostaje wycena. Mimo świetnych rezultatów, po poniedziałkowym wzroście wskaźnik cena/wartość księgowa banku wynosi 5,2. To poziom zbliżony do wyceny PKO BP, BRE, BZ WBK czy Pekao (więc spółek z indeksu WIG20), ale znacznie wyższy niż w Handlowym, INB BSK czy Kredyt Banku, które - podobnie jak Millennium - zasilają indeks mWIG40. Wskaźnik zwrotu z kapitału banku wzrósł już w prawdzie do wysokich 19,2 proc., ale przy tej dynamice konieczny może się okazać zastrzyk kapitału, który "rozwodni" zyski (współczynnik wypłacalności spadł na koniec czerwca w pobliże 12 proc.).