Minister swoje, drogowcy swoje

Sławomir Nowak uważa, że budowa trasy do stolicy jest zagrożona. Drogowa dyrekcja twierdzi, że nie.

Krakowski ProInvest Bud złożył wniosek o upadłość Dolnośląskich Surowców Skalnych (DSS), które od miesięcy mają problemy z rozliczeniem się z podwykonawcami 20 km odcinka autostrady A2 między Łodzią a Warszawą. Giełdowa spółka utrzymuje jednak, że krakowski kontrahent nie ma z nią umowy — to podwykonawca podwykonawcy, więc płacić mu nie może. Wczoraj w kolejce z gotowymi wnioskami upadłościowymi czekali już jednak inni kontrahenci DSS.

— Mamy wniosek gotowy, ale właśnie wchodzę na spotkanie z DSS. Jeśli osiągniemy porozumienie, wniosku nie złożymy — powiedział wczoraj „PB” Tomasz Różański, szef TR Construction, pracującej przy A2. Do czasu zamknięcia gazety spotkanie nie skończyło się.

Rozbieżne opinie

Giełdowa spółka zapowiada, że w najbliższych dniach podpisze porozumienia z podwykonawcami. Od tego zależy los budowy trasy między Łodzią a Warszawą. Wczoraj Sławomir Nowak, minister transportu, stwierdził, że termin realizacji inwestycji na EURO 2012 jest zagrożony. Innego zdania jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która opublikowała wczoraj komunikat, w którym napisano, że A2 nie jest zagrożona. Dyrekcja wierzy w porozumienie DSS z podwykonawcami. Zapewnia też, że konsorcjum zmagazynowało wymaganą ilość materiałów i po okresie zimowym może z kopyta ruszyć z budową. Rynkowi eksperci sceptycznie podchodzą do tych deklaracji,ale winą za problemy na A2 obarczają nie sam DSS, lecz drogową dyrekcję.

— Dopuszczono do realizacji firmę, która nie ma ani doświadczenia, ani potencjału do budowy dróg. Zaoferowała natomiast najniższą cenę i znów — tak jak w przypadku chińskiego COVEC, po którym DSS przejęły kontrakt na A2 — okazało się, że ten, kto jest najtańszy, nie musi być najlepszy — mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Donos do KNF

Tymczasem DSS podały wczoraj , że informacje o ewentualnej upadłości firmy to próba manipulacji kursem na giełdzie. Zapowiedziały powiadomienie prokuratury i Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Niedawno przez kilka dni kurs giełdowej spółki rósł dziennie o 7-9 proc. Pojawiały się informacje, że DSS interesują się inwestorzy. Teraz też krążą plotki, że prognozowana upadłość to próba przejęcia tanio aktywów drogowej firmy.

— To już zbadają prokuratura i KNF — usłyszeliśmy wczoraj od przedstawicieli spółki. Wczoraj na zamknięciu akcje DSS kosztowały 8,27 zł po spadku o 3,95 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane