Większość klientów coraz częściej przerzucała się na kremy czekoladowe i miód. Aż do 28 listopada. Na ekrany wszedł wówczas film o Misiu Paddingtonie i namieszał na rynku smarowideł.

Miś Paddington to postać wymyślona przez Michaela Bonda, byłego pracownika BBC, dziś pisarza — autora kilkunastu książek o przygodach rozgarniętego niedźwiedzia. Jedną z kilku charakteryzujących Misia Paddingtona cech jest rozmiłowanie w marmoladzie, koniecznie pomarańczowej, w której miał się rozkochać, jeszcze mieszkając w Peru. Film wzmocnił i tak silny w brytyjskim społeczeństwie fenomen Misia Paddingtona. W Londynie już stoi 50 rzeźb tej postaci, a film nadal jest nr. 1 pod względem oglądalności. Wzrost popularności związanej z nim marmolady już widać. Trudno jeszcze podać liczby dla całego rynku, ale tylko w sklepie Waitrose sprzedaż pomarańczowej marmolady podskoczyła w ciągu kilku tygodni o 89 proc. Częściowo może być to zjawisko sezonowe, bo właśnie teraz zaczął się okres zbiorów pomarańczy, lecz producenci marmolady nie czekają z założonymi rękami. Już podpisali umowy z producentami filmu i właścicielami praw do misia, by wzmocnić marketing wokół jego ulubionego przetworu.