Według znanego zarządzającego i szefa amerykańskiej firmy inwestycyjnej
Templeton Asset Management, wyceny na rynkach wschodzących są w środku zakresu
pomiędzy stanem najwyższym, a stanem najniższym.
„Z pewnością rynki
wschodzące nie są już tak tanie jak na początku 2009 roku, ale wciąż można
znaleźć okazje” – powiedział w wywiadzie udzielonym Analizom Online.
Co dalej? „Jesteśmy umiarkowanie optymistyczni co do dalszego rozwoju wydarzeń w ciągu tego roku. Z pewnością musimy być jednak przygotowani na bardzo silne korekty” – ostrzega Mobius, który zaczął kupować akcje na rynkach wschodzących już w połowie 2008 roku.
Analitycy straszą już inflacją. Co wtedy? Akcje – odpowiada Mobius.
„W
okresie inflacji to akcje są zazwyczaj najlepszą klasą aktywów. Ich ceny
dostosowują się do inflacji. Spółki podnoszą ceny swoich produktów o wskaźnik
lub powyżej wskaźnika inflacji. Z tego względu zyski spółek poradzą sobie z samą
inflacja. Oczywiście w takich warunkach nie chcemy inwestować w spółki, których
ceny produktów są zależne od regulacji rządowych” – uzasadnia prezesem Templeton
Asset Management.