Morawiecki: na tym etapie nie ma potrzeby powoływania komisji śledczej ws. GetBacku

PAP
aktualizacja: 20-06-2018, 12:35

Na tym etapie nie ma konieczności powoływania komisji śledczej ws. GetBacku - mówił premier Mateusz Morawiecki. Wyraził przekonanie, że sprawę trzeba wyjaśnić od początku do końca, czyli kto, jakie prowokacje starał się robić, kto był inicjatorem tej firmy, kto komu ją sprzedawał.

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter.

Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki fot. Marek Wiśniewski

W środę premier podziękował "służbom i prokuraturze za szybkie i sprawne działanie" ws. spółki GetBack. "Wystarczy porównać reakcję naszych służb do tego, co się działo poprzednio w aferze Amber Gold, gdzie przez 4 lata praktycznie nic się nie działo. Tutaj (ws. GetBack - PAP) państwo zadziałało prawidłowo" - podkreślił.

"Kiedy powziąłem informację o przypuszczalnych nieprawidłowościach, natychmiast poinformowałem nasze służby specjalne, Centralne Biuro Antykorupcyjne" - mówił premier, dodając, że też Polski Fundusz Rozwoju, gdy tylko dowiedział się "o możliwych manipulacjach, o przypuszczalnym wyłudzeniu, czy możliwości wyłudzenia natychmiast zgłosił to do prokuratury". "W ten sposób dzięki instytucjom mi podległym, uruchomiona została cała sprawa" - wskazał.

Premier zaznaczył, że "teraz jest czas na wyjaśnienie tej sprawy i oczywiście na minimalizację strat". "Mam nadzieję, że Komisja Nadzoru Finansowego będzie sprawnie działała i przypatrzy się również audytorom, bo przecież każda taka firma ma swoich audytorów" - mówił.

Wyraził nadzieję, że "na jaw będą wychodzić wszystkie możliwe powiązania, w tym również niestety powiązania personalne z politykami Platformy Obywatelskiej". "Dzisiejszy prezes GetBack to jest członek zarządu PZU mianowany przez Platformę Obywatelską, a powiązania z głównym doradcą ekonomicznym, panem Andrzejem Rzońcą są powszechnie znane" - dodał Morawiecki.

Stwierdził, że "na tym etapie nie ma konieczności" powoływania komisji śledczej ws. GetBacku. "Jestem w 110 proc. przekonany, że tę sprawę trzeba do samego spodu wyjaśnić - od początku do samego końca, czyli kto, jakie prowokacje starał się robić, kto był inicjatorem tej firmy, kto komu ją sprzedawał" - podkreślił.

Powiedział, że posłowie, który interesują się sprawą, przygotowali specjalne grafiki pokazujące powiązania pomiędzy poszczególnymi funduszami oraz personaliami. Dodał, że te grafiki zostaną zaprezentowane.

Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. jej akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej.

W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju ws. finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł. Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono "ze wszystkimi zaangażowanymi stronami". PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF. W efekcie rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki.

Śledztwo Prokuratury Regionalnej w Warszawie podjęto 24 kwietnia br. w ramach zespołu prokuratorów, który został powołany w prokuratorze regionalnej przez Prokuraturę Krajową po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w tej sprawie. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenie ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.

KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.

W sprawie dotyczącej nieprawidłowości w spółce GetBack zarzuty usłyszał b. prezes GetBack Konrada K. i współpracujący z nim Piotr B. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak przekazał w niedzielę Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, b. prezes GetBack Konrad K. usłyszał zarzuty: usiłowania wyłudzenia 250 mln zł z Polskiego Funduszu Rozwoju w kwietniu 2018 r., "wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach" spółce GetBack w łącznej kwocie 23 mln zł, z której ponad 15 mln zł zostało przywłaszczonych przez podejrzanego, a także podania nieprawdy w raporcie giełdowym z 16 kwietnia 2018 r.

Z kolei Piotr B., jest podejrzany o działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyrządzenia tym szkody na kwotę co najmniej 7 mln zł.

Sąd Rejonowy dla Warszawy–Śródmieścia w Warszawie zdecydował we wtorek o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec b. prezesa GetBack Konrada K. i współpracującego z nim Piotra B.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Morawiecki: na tym etapie nie ma potrzeby powoływania komisji śledczej ws. GetBacku