Mostek kapitański

Karolina Guzińska
25-02-2005, 00:00

Złowróżbne znaki zakłóciły ślub Sissi z Franciszkiem Józefem. Cesarz omalże upuścił szablę, a diadem panny młodej zaplątał się w girlandę okalającą drzwi karety.

Niezliczone są warianty zwiedzania austriackiej stolicy — miasto muzyki, centrum sztuki, życie nocne, architektura współczesna... I ślady monarchii austro-węgierskiej. To zazwyczaj pierwszy trop, jakim podążają turyści. W splendorze komnat Hofburga i Schönbrunnu wypatrują cieni: Marii Teresy, założycielki domu habsbursko-lotaryńskiego, długowiecznego Franciszka Józefa I (rządził 68 lat) czy jego urodziwej żony Elżbiety „Sissi” Wittelsbach von Bayern. Mury, w których bawiły się i pracowały pokolenia władców, musiały wszak zachować wspomnienie o nich...

Imperialne echa

— Pozostały portrety, meble, listy... A nawet co poniektórzy członkowie familii — w jednej z sal Hofburga ujrzy się sugestywną iluzję: żywą Sissi! Ten niesamowity efekt osiągnięto przy pomocy firmy Swarovski i jej zmyślnych luster — twierdzi Franca-Maria Kobenter, dyrektor Austriackiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Warszawie.

O Wiedniu mawia się: okno wystawowe monarchii. Albo mostek kapitański, z którego cesarz nią sterował. Przez siedem stuleci centrum dowodzenia pozostawał Hofburg — rodzina panująca mieszkała w nim do 1918 r. Dziś pałac mieści siedzibę prezydenta republiki, centrum kongresowe oraz kolekcje dzieł sztuki. Był wielokrotnie przebudowywany — w kompleksie budynków, dziedzińców i ogrodów przeważa styl baroku i neoklasycyzmu. O wzniesionym w XIII w. zamku przypomina gotycka kaplica, gdzie podczas niedzielnych mszy świętych śpiewa Wiedeński Chór Chłopięcy.

Zwiedzającym udostępniono salę oficerów cesarskiego sztabu, wielką salę audiencyjną, pokój konferencyjny, w którym obradowały rada ministrów i rada koronna, oraz prywatne apartamenty Franciszka Józefa i Elżbiety: salony, gabinet cesarza, sypialnię i łazienkę jego małżonki. Władcy starczała do mycia porcelanowa misa, ale Sissi dysponowała imponującą jak na owe czasy wanną z bieżącą wodą... Rokokowe wnętrza Hofburga zdobi bogata sztukateria i brukselskie gobeliny. U sufitów wiszą żyrandole z czeskich kryształów, a do ścian komnat — zastawionych XIX-wiecznymi meblami — tulą się porcelanowe piece. Przepych podkreśla ekspozycja sreber stołowych, szkła i naczyń. Można podziwiać m.in. porcelanę azjatycką, sewrską i wiedeńską, talerze z krajobrazami, fajanse, naczynia złote i srebrne... A wśród nich serwis Vermeil na 140 osób.

Krępujący gorset

W kwietniu 2004 r., z okazji 150 rocznicy ślubu Elżbiety z Franciszkiem Józefem, w Hofburgu otwarto nowe muzeum. Perłami kolekcji są osobiste drobiazgi Sissi i najsławniejsze portrety uznanej piękności, która w wieku jakichś 40 lat zabroniła się malować i fotografować, by pozostać atrakcyjną w ludzkiej pamięci. Ekspozycja przybliża jej niespokojne życie: beztroskie dzieciństwo w Bawarii, kulisy niespodziewanych zaręczyn z cesarzem, bunt przeciwko etykiecie... I śmierć w 1898 r., w wyniku zamachu dokonanego w Genewie.

— Sissi stała się ikoną. Wbrew swej woli, bo dusiła się w dworskim gorsecie. Uciekała od niego — i od teściowej — na Korfu, w Alpy, na Węgry... Fruwała to tu, to tam, a cesarz, który podziwiał ją i kochał, otaczał się portretami żony — opisuje Franca-Maria Kobenter.

Po raz pierwszy wystawiono rekonstrukcję paradnej sukni, którą Sissi nosiła na wieczorze panieńskim. Jej koronkowy szlafrok, a także parasol, wachlarz i rękawiczki, których używała, występując publicznie. Odtworzono luksusową salonkę cesarzowej (do wagonu wolno wejść), pokazano jej biżuterię, przepisy na preparaty kosmetyczne... I nóż, którym 24-letni anarchista Luigi Lucheni zasztyletował 60-letnią Elżbietę. Jest też — z czego pewnie nie byłaby rada — jej pośmiertna maska.

— Dziwiło mnie, jak wiele młodzieży zwiedza tę wystawę. Dla nich Sissi to raczej filmowa rola Romy Schneider niż postać historyczna. Ale, jak widać, ekscentryczna cesarzowa intryguje coraz to nowe pokolenia... Słyszałam szepty: patrzcie, jaka chuda! Pewnie anorektyczka! A jaka zadbana, wysportowana! — wspomina Franca-Maria Kobenter.

Elżbieta uciekała nie tylko w podróże. Kult piękna, egzaltowana poezja — pisała o metafizyce i śmierci dziwnym, symbolicznym językiem — mania smukłej sylwetki, choroby (była bulimiczką, cierpiała na depresje) tworzą osobowość niebanalnej władczyni. By utrzymać talię osy, narzuciła sobie reżim — zachowały się pierścienie gimnastyczne i szwedzka drabinka, na których uprawiała forsowne ćwiczenia. Potem brała lodowate kąpiele i pozwalała godzinami układać swe bujne włosy w misterne fryzury...

— Wystawa nie upiększa cesarzowej. Dokumentuje, że nie była dobrą matką — lekceważyła edukację dzieci. To uwiarygadnia wizerunek tej kobiety — dowodzi Franca-Maria Kobenter.

Historia sukcesu

W barokową atmosferę Hofburga wpisuje się Hiszpańska Dworska Szkoła Jazdy ze słynnym baletem białych lipicanów. Końskie popisy najwyższej klasy — od piruetów do kaprioli — olśniewają precyzją i harmonią z dźwiękami muzyki. Odbywają się w hali jeździeckiej uznawanej za najpiękniejszą na świecie. Jej gmach wzniósł Joseph Emanuel Fischer von Erlach, z myślą o młodych szlachcicach pobierających lekcje jazdy konnej. Kolejna, poza ogierami, atrakcja tego przybytku to kawiarnia Sacher, gdzie delektować się można słynnym tortem. By zaspokoić popyt, codziennie piecze go 15 ludzi!

— Wynalazek nadwornego cukiernika księcia Metternicha — tort czekoladowy z morelową marmoladą — odniósł oszałamiający sukces. Niemal każdy, kto był w Austrii, spróbował tortu Sachera... Albo jego podróbki, bo przepis to pilnie strzeżona tajemnica. Franz Sacher zyskał tytuł ck cukiernika — doskonały marketing! Jego potomkowie zafundowali sobie 5-gwiazdkowy hotel na tyłach opery. Spotykali się tam politycy, gwiazdy, koronowane głowy... I zwykli ludzie, spragnieni odrobiny luksusu — opowiada Franca-Maria Kobenter.

Reprezentacyjny bulwar Ringstrasse, przy którym wznosi się opera rozsławiona karnawałowymi balami, urzeka architekturą pałaców, placów, parków, pomników, kafejek... Architekci opery — August Sicard von Sicardsburg i Eduard van der Nüll — wzorowali się na francuskim renesansie. Żaden nie dożył jednak wystawienia „Don Giovanniego” Mozarta, którym zainaugurowano jej działalność. Franciszek Józef skrytykował proporcje fasady, no i jeden z architektów się powiesił. Drugi, rozpaczając po przyjacielu, zmarł dwa miesiące później...

Spacerując po Ringu i okolicach, warto zwiedzić bogate muzea: Historii Naturalnej i Historii Sztuk Pięknych. Mieszczą się w dwóch XIX-wiecznych, identycznych niemal budynkach w stylu włoskiego renesansu, usytuowanych po obu stronach ogromnego placu Marii Teresy. Zdobi go posąg władczyni otoczonej doradcami i generałami.

— Włócząc się po wiedeńskich uliczkach, miałem wrażenie, że wciąż jestem w Krakowie. Cóż, wiele XIX-wiecznych budowli — kamieniczek, teatrów, dworców kolejowych — wygląda podobnie w każdym mieście byłej ck monarchii — uważa Robert Rudowski z portalu mojaAustria.pl.

Niepowtarzalny jest za to symbol Wiednia. Stephansdom — gotycka katedra św. Szczepana — z wielobarwnymi, łuskowatymi dachówkami. Wznosi się w miejscu romańskiego kościółka, z którego pozostała tylko zachodnia fasada z portalem Riesentor, czyli wrotami olbrzyma (podczas kopania fundamentów znaleziono kość piszczelową mamuta). Kamień węgielny pod budowę katedry położył w 1359 r. książę Rudolf IV, założyciel dynastii Habsburgów. Wieżę południową ukończono w 1422 r. Wieża północna otrzymała już kopułę renesansową — ta asymetria nadaje katedrze frapujący wygląd... Wnętrze kryje barokowe ołtarze i inne wartościowe dzieła, m.in. marmurowy grobowiec cesarza Fryderyka III. Na szczyt południowej wieży, skąd roztacza się piękny widok na miasto, można się wspiąć — po 343 stopniach.

— Panoramę podziwia się też z wysokości prawie 65 m. Tyle liczy Riesenrad, 109-letni diabelski młyn w parku rozrywki Prater. Jego nazwa wywodzi się z łaciny: od prato — lasku albo łąki. Oprócz wesołego miasteczka i knajpek, na spacerowiczów i miłośników joggingu czeka tu 4-km aleja kasztanowców. Szczególnie piękna w maju, gdy kwitną — przekonuje Franca-Maria Kobenter.

Śniadanie z żyrafą

W Hofburgu głowa państwa pracowała i odbywała oficjalne spotkania. Życie rodzinne kwitło w Schönbrunnie — letniej rezydencji. Tam spędzano weekendy: bawiono się, oglądano przedstawienia, jeżdżono konno w parku... Pałac zbudowano w XVII/ XVIII w. na zlecenie Leopolda I. Obecny, barokowy wystrój pochodzi z czasów Marii Teresy — żółty, na który pomalowano elewację, to jej ulubiony kolor. Rezydencja liczy 1441 komnat. W jednej z nich, w 1830 r., urodził się Franciszek Józef. Monarcha spędził tu także ostatnie lata życia... Wnętrza, z których 45 otwarto dla turystów, pokrywają freski i sztukaterie. Sale reprezentacyjne i pokoje gościnne w stylu rokoko cieszą oczy bielą i ornamentami pokrytymi 14-karatowym złotem, czeskimi lustrami z kryształu i fajansowymi piecami. W porównaniu z ich bogactwem, komnaty mieszkalne i gabinety Franciszka Józefa zaskakują skromnością. Okazale prezentuje się za to Sala Lustrzana, gdzie koncertował Mozart jako cudowne dziecko, czy Pokój Milionowy wybity różanym drewnem i ozdobiony miniaturami z Persji i Indii. Historia wygląda z każdego kąta — w Okrągłym Gabinecie Chińskim Maria Teresa odbywała tajne narady z księciem kanclerzem Kaunitz. W pokoju Im Vieux-Lacque konferował Napoleon. W Wielkiej Galerii tańczono podczas Kongresu Wiedeńskiego (1814-15 r.), a w Błękitnym Salonie Chińskim cesarz Karol I podpisał abdykację w 1918 r... W przybudówce założono muzeum eksponujące setkę powozów, sań i lektyk, jakie pozostały w spadku po monarchii. Wokół pałacu rozciąga się zaś ogród w stylu francuskim, z fontanną Neptuna i labiryntem. Jeśli się dobrze rozejrzeć, odkryć w nim można symbole znaków zodiaku. Piękny widok na pałac i Wiedeń roztacza się z ogrodowego wzgórza, na którym pobudowano Gloriettę — otwarty pawilon z arkadami. Dziś mieści kafejkę.

— Te ogrody zrobiły na mnie wrażenie większe nawet niż pałac. Przestrzenią, kolorami i tym, jak bardzo są zadbane — dodaje Robert Rudowski.

Ogrody kryją mnóstwo niespodzianek — palmiarnię, pawilon pustynny z kolekcją kaktusów i... jedyną zachowaną „barokową menażerię”. Najstarsze zoo świata, założone latem 1752 r. przez Franza Stephana von Lothringen, małżonka Marii Teresy. Jak twierdzą Austriacy, od początku przyjazne zwierzętom. Dowód? 14 czerwca 1906 r. przyszedł tu na świat pierwszy urodzony w niewoli słoń.

— Obok zoo wznosi się budynek w stylu późnego klasycyzmu. Dziś kawiarnia. Niegdyś — cesarski pawilon śniadaniowy. To niesamowite uczucie siedzieć na krześle, na którym — być może — zasiadał Franciszek Józef. Pił kawę z mlekiem, a przez okna widział to, co ja: główki żyraf — emocjonuje się Franca-Maria Kobenter.

Według legendy, nazwa Schön-brunn pochodzi od źródła, które odkrył cesarz Matthias polując w tych stronach. Nazwał więc okolicę „schöner Brunnen” — piękne źródło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Mostek kapitański