Styczeń okazał się zaskakująco dobrym miesiącem dla handlu detalicznego. Sprzedaż w cenach stałych zwiększyła się o 4,4 proc. rok do roku, podczas gdy rynek spodziewał się wyniku nieco powyżej 3 proc. Tempo wzrostu sprzedaży, choć wolniejsze niż w grudniu, było porównywalne do tego sprzed roku.
Ekonomiści mają prawo czuć się zaskoczeni, bo większość z nich założyła, że zima zmrozi kupujących i ograniczy aktywność również w handlu. Tak się stało w innych sektorach gospodarki, na co wskazują dane GUS.
Ubrania i buty handlową gwiazdą stycznia
Choć sprzedaż wzrosła, nie oznacza to, że zima zupełnie nie miała na nią wpływu. Widać to w danych branżowych. Największy wzrost odnotowano w kategorii tekstylia, odzież i obuwie – tu zwiększyła się aż o 17,6 proc. rok do roku, a ekonomiści sugerują, że mroźna aura mogła skłonić Polaków do uzupełnienia zimowej garderoby. Z drugiej strony duży wzrost - o 10,5 proc. - utrzymały sklepy meblowe oraz ze sprzętem RTV i AGD. To trend widoczny już w poprzednich miesiącach. A to właśnie sprzedaż tzw. dóbr trwałych eksperci interpretują jako objaw siły konsumpcji prywatnej w gospodarce.
Kategoria o największym udziale w strukturze handlu detalicznego, czyli żywność, napoje i wyroby tytoniowe, także odnotowała wzrost - o 4,2 proc. Jedyną grupą z wynikiem ujemnym były pojazdy samochodowe, motocykle i części – sprzedaż spadła tu o 4,5 proc.
Ekonomiści zaskoczeni danymi GUS
Dane GUS zaskoczyły ekonomistów. Eksperci Banku Pekao wskazują, że rynek oczekiwał wzrostu bliskiego 3 proc., tymczasem wynik okazał się o ponad 1 pkt proc. wyższy. Ich zdaniem zima wyraźnie wpłynęła na strukturę zakupów: słabiej sprzedawały się samochody i paliwa, za to dobrze radziła sobie żywność. Podobne spostrzeżenia mają ekonomiści Banku ING.
„Sprzedaż paliw zwiększyła się o 4,6 proc. rok do roku, ale tempo wzrostu było nieco niższe niż w grudniu (8,3 proc.) mimo wcześniejszego rozpoczęcia ferii zimowych w 2026 względem 2025 r. oraz niskich cen benzyny i diesla. Z kolei dynamiczny wzrost sprzedaży żywności (4,2 proc. rok do roku vs 1,9 proc. w grudniu) mógł być związany z gromadzeniem zapasów, aby uniknąć częstych wyjść po zakupy w warunkach oblodzonych i zaśnieżonych chodników” - napisali w komentarzu do danych.
Budownictwo i przemysł pod presją mrozów
Dla innych sektorów gospodarki styczeń okazał się znacznie trudniejszy. Produkcja budowlano-montażowa spadła aż o 12,8 proc. rok do roku, podczas gdy rynek zakładał wynik rzędu minus 5 proc. To mocny kontrast wobec grudniowego wzrostu o 4,5 proc. Ekonomiści tłumaczą tąpnięcie skutkami mrozów, oceniając je jako zjawisko przejściowe – budownictwo pozostaje jednym z głównych beneficjentów inwestycji finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy.
Produkcja przemysłowa w tym samym miesiącu obniżyła się o 1,5 proc. rok do roku, choć analitycy spodziewali się wzrostu o 2 proc. Na tle grudniowego skoku o 7,3 proc. wynik jest rozczarowaniem, choć tamten odczyt podbijały efekty bazy i dodatkowy dzień roboczy.
„Komplet danych za styczeń wskazuje na pewne wyhamowanie koniunktury na początku pierwszego kwartału 2026 r., a warunki pogodowe przez większość lutego także były trudne. Część strat z pierwszych dwóch miesięcy może zostać odrobiona w marcu, jednak wzrost PKB w pierwszym kwartale będzie prawdopodobnie wolniejszy niż 4 proc. rok do roku w czwartym kwartale 2025. Pozytywem jest utrzymujący się wzrost konsumpcji. Nasza ostrożna prognoza całorocznego wzrostu gospodarczego w wysokości 3,7 proc. pozostaje w mocy” - komentowali dane ekonomiści Banku ING.
