"Nabici w mBank" kontra mBank na remis

opublikowano: 14-05-2015, 15:36

Sąd Najwyższy oddalił argumenty banku, ale niekorzystny dla niego wyrok sądu okręgowego uznał za wadliwy i odesłał do ponownego rozpatrzenia.

Remis w sprawie mBank kontra Nabici w mBank, którzy wytoczyli pozew zbiorowo. Do przerwy było 2:0 dla 1,2 tys. posiadaczy kredytów hipotecznych zaciągniętych w latach 2006-07 o oprocentowaniu ustalanym przez zarząd banku. Zdaniem kredytobiorców, po wybuchu kryzysu wywindował on koszty kredytu, pobierając od klientów nadmiernie wysokie oprocentowanie. W 2013 r. sąd przyznał im rację. mBank odwołał się i przegrał w apelacji. Sąd nakazał wypłatę odszkodowania Nabitym, jednak egzekucja wyroku została zawieszona do czasu rozpatrzenia sprawy przez Sąd Najwyższy (SN), do którego wystąpił pozwany.

 Potrzebny biegły

 W kasacji mBank przegrał na całej linii. SN odrzucił wszystkie podnoszone przez niego kwestie, podważające zasadność składania pozwu zbiorowego przez Nabitych. Sędzia sprawozdawca Mirosław Bączyk podkreślał, że w postępowaniu rozpatrywano trzy problemy: dopuszczalność skargi grupowej, to, czy klauzula jest niedopuszczalna, czyli abuzywna wobec klientów, i jakie są konsekwencje uznania jej za niedopuszczalną.

 — Od strony procesowej przegrany jest mBank, ale od strony merytorycznej, orzeczenie sądu jest wadliwe. Można mówić o remisie — mówi sędzia Mirosław Bączyk.

 Oddając szacunek kolegom z sądu apelacyjnego i podkreślając, że sprawa nie jest prosta, SN skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Mirosław Bączyk zauważył, że stwierdzenie, iż umowa zawiera klauzule abuzywne (szkodliwe dla klienta) nie może oznaczać, że sama umowa jest nieważna. Sąd musi głębiej przeanalizować problem i ustalić, jakie były okoliczności stosowania wadliwych zapisów, jakie miało to konsekwencje dla klientów i czy w konsekwencji istnieje możliwość zasądzenia odszkodowania na ich rzecz.

 — Umowa kredytowa dotyczy kredytu o zmiennej stopie, w ramach której, co podnosi bank, następuje rozłożenie ryzyka na strony. Pytanie, jakie musi rozstrzygnąć sąd, brzmi: kto ponosi większe ryzyko zmiany stopy? Jeśli będziemy mieli opinie biegłego, który policzy koszty, wtedy odpowiedź będzie znacznie prostsza — stwierdza sędzia Bączyk.

 Dowiemy się wówczas, czy np. bank naruszył obowiązek automatycznej zmiany stopy procentowej w związku, odpowiednim poziomem kosztów pozyskiwania finansowania. Z zastrzeżeniem, że ma on prawo do tzw. uczciwej marży i uczciwego zarobku. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że ważne są okoliczności, w jakich mBank ustalał politykę cenową wobec Nabitych kilka lat temu, ale zastrzega, żeby nie mieszać ryzyka prowadzenia banku z ryzykiem transakcji kredytowej.

 — Być może — to jest konstatacja ogólna — przy pomocy konsumentów bank łatał dziury w innych sferach. To są działania niedopuszczalne. Ryzyko kredytowe powinno być związane tylko ze zdobywaniem kapitału na czynności kredytowe — wyjaśnia sędzia Bączyk.

 Mówiąc obrazowo, zaleca, żeby klauzulę dotyczącą obliczania oprocentowania rozciąć jak arbuz i oddzielić część odnoszącą się do rzeczywistych kosztów obsługi kredytu od zgniłej części, w której znajdą się być może opłaty niesłusznie naliczone przez bank. To wszystko musi stwierdzić biegły.

 — Potrzebne jest ustalenie obowiązku kontraktowego banku oraz na czym polegało naruszenie obowiązku — mówi Mirosław Bączyk.

 Długa batalia

 Trzecia kwestia dotyczy potencjalnego odszkodowania dla kredytobiorców. Dobra wiadomość dla Nabitych jest taka, że Sąd Najwyższy uznał, iż proces wytoczony bankowi może być jak najbardziej sprawą o jego ustalenie.

— Jeżeli bank, naruszając obowiązek kontraktowy, pobierał za wysokie należności, naszym zdaniem, jest to szkoda wyrządzona konsumentom. Ustalenie odpowiedzialności odszkodowawczej banku, przy założeniu ustalenia, jaki obowiązek kontraktowy został naruszony, ma sens — stwierdza sędzia Bączyk. Wyrok Sądu Najwyższego ma także dodatkowy sens ze względu na generalne wskazania dotyczące pozwów zbiorowych. Sędziowie uznali, że sąd, rozpatrując pozew, może „odsiać” problemy nieistotne dla sprawy oraz że można łączyć postępowanie grupowe z postępowaniem incydentalnym. Obie kwestie podnosił mBank. Uczestnicy postępowania wobec mBanku zapowiadają dalszą walkę. Są przekonani, że kredytobiorca pobierał od nich nadmiernie wysokie opłaty. Satysfakcji z orzeczenia nie kryje pozwany, który napisał w komunikacie, że liczy, iż „ponowne rozpoznanie sprawy opierać się będzie na analizie dowodów i racji obu stron”. Zapowiada się długa batalia sądowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane