Nacjonalizacja? Nie, wykup

Tomasz Brzeziński
30-10-2006, 00:00

Skarb państwa gotów jest wykupić Eureko, mniejszościowego akcjonariusza PZU. Nie zrobi tego sam, ale za pieniądze ubezpieczyciela.

Skarb państwa, który nie chce holenderskiego Eureko jako inwestora w PZU, zastanawia się nad wykupieniem mniejszościowego akcjonariusza. Pieniądze — około 10 mld zł — nie obciążyłyby jednak budżetu. Akcje wykupiłby PZU — ma na to cichą zgodę Wojciecha Jasińskiego, szefa resortu skarbu. Taką informację uzyskaliśmy od osób zbliżonych do spółki. Czy Holendrzy przystaną na taką propozycję?

— To teoretyczne pytanie. Na razie skarb państwa nie przedstawił nam żadnej propozycji — mówi Ernst Jansen, wiceprezes Eureko.

Odcięci od danych

Ernst Jansen powtarza, że Eureko, ze względu na perspektywy rozwoju polskiego rynku i samego PZU, nie zamierza na razie wycofywać się z Polski. Jak długo, nie chce odpowiedzieć wprost. To o tyle ważne, że na razie konflikt między skarbem państwa a holenderskim Eureko, dwoma największymi akcjonariuszami PZU, z dnia na dzień przybiera na sile.

— Tak źle nie było jeszcze w ciągu siedmiu lat — przyznaje Ernst Jansen.

— Jesteśmy cierpliwi. Sprawiedliwości kiedyś stanie się zadość — dodaje wiceprezes Eureko.

Od środy Eureko wycofuje w proteście swoich ludzi z zarządów PZU i PZU Życie. W czwartek nominaci Holendrów stracili stanowiska w radach nadzorczych pięciu spółek grupy PZU. W tym tygodniu nowe rady odwołają przedstawicieli Eureko z zarządów tych firm. Efekt? Z kilkunastu osób, które nadzorowały kluczową inwestycję Eureko w tej części Europy — za 36,1 proc. akcji PZU Holendrzy zapłacili około 5,5 mld zł — stanowiska utrzyma zaledwie połowa, i to tylko w radach nadzorczych. Ryzyko utraty kontroli nad cennymi aktywami jest więc bardzo realne. Czy wiedzą o tym akcjonariusze holenderskiej spółki?

— Informujemy naszą radę nadzorczą na bieżąco — twierdzi Ernst Jansen.

Przyznaje jednak, że odwołanie przez zarząd Eureko przedstawicieli z zarządów PZU i PZU Życie nie było z nią konsultowane.

Procesowy klincz

Szansą dla Eureko byłaby zmiana ekipy rządzącej. Jednak koalicja znów zwarła szyki. Holendrzy wierzą jeszcze w sukces postępowania przed trybunałem arbitrażowym w Brukseli. Mając korzystne rozstrzygnięcie w pierwszej części postępowania — dwóch z trzech arbitrów uznało, że Polska złamała umowę z Holandią o ochronie wzajemnej inwestycji — wystawili skarbowi państwa sowity rachunek. Żądają 1,5-2 mld EUR (6-8 mld zł) odszkodowania za to, że od 2001 r. nie są większościowym akcjonariuszem PZU.Ale choć Ernst Jansen twierdzi, że wartość szkód jego firmy rośnie w tempie 1 mld zł rocznie, droga do uzyskania odszkodowania jest długa i niepewna. Skarb państwa zaskarżył bowiem werdykt trybunału i wnioskuje o odwołanie Stephena Schwebela, arbitra wskazanego przez Eureko, którego oskarża o brak bezstronności.

— Jestem przekonany, że racja jest po naszej stronie. Decyzja oczywiście należy do sędziów — mówi wiceszef Eureko.

Szansa na wygranie tych procesów wynosi więc 50 proc. dla każdej ze stron, a będą to dopiero wyroki w pierwszej instancji, od których przysługuje odwołanie. Co więcej, według naszych informacji, Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) analizuje poważnie prawne możliwości jednostronnego wycofania się z arbitrażu. Eureko pozostanie więc dochodzenie swoich praw przed polskimi sądami.

Ugoda, czyli odwrót

Spór może ciągnąć się latami. W tym czasie Eureko będzie praktycznie pozbawione wpływu na to, co dzieje się w PZU.

— Będziemy otrzymywać przecież informacje, tak jak inni akcjonariusze — próbuje bagatelizować Ernst Jansen.

Holendrzy będą odcięci nie tylko od informacji o charakterze zarządczym. Także od pieniędzy, np. dywidendy. Będą ujawniane kolejne afery. W zanadrzu jest także śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku. Całkiem realne jest złożenie pozwu o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej.

— Wytrzymaliśmy siedem lat, to wytrzymamy jeszcze trzy — mówi Ernst Jansen.

Może prościej się wycofać. Trudno uwierzyć w to, że po zmianie władzy jakikolwiek rząd zgodzi się zapłacić ogromne odszkodowanie z odsetkami (i oddać kontrolę nad PZU). Tym bardziej że choć kwota 10 mld zł (2,5 mld EUR) wydaje się astronomiczna, możliwe jest podwyższenie oferty w trakcie negocjacji (wsparcia udzieliłby PKO BP). Nawet obecna propozycja, biorąc pod uwagę pobrane przez Holendrów dywidendy, daje im około 100-procentowy zwrot z inwestycji w PZU. MSP też wyszłoby z konfliktu z twarzą. Wykupione akcje trafiłyby na giełdę, a państwo nadal sprawowałoby kontrolę nad ubezpieczycielem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Brzeziński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nacjonalizacja? Nie, wykup