Nadchodzą czasy większej zmienności

Paweł Cymcyk
opublikowano: 2010-04-14 00:00

Wtorek był ciekawym dniem na warszawskim parkiecie. Nie widać tego po pierwszym spojrzeniu na dzienny wykres. Przez ten pryzmat trudno doszukać się jakichś większych wydarzeń poza nowymi szczytami WIG20 oraz kolejnym z rzędu lepszym zamknięciem niż te, które zanotowały rynki zachodnie. Łącząc to z obrotami, które sięgnęły 2,5 mld złotych, można wnioskować, że nadchodzą czasy większej zmienności.

W trakcie wtorkowej sesji inwestorzy nie mieli specjalnie wiele informacji, na podstawie których można by podejmować decyzje inwestycyjne. Istotne było zatwierdzenie przez Komisję Nadzoru Finansowego prospektu emisyjnego PZU, chociaż dopiero dalszy rozwój wypadków związany z tą spółką będzie miał znaczenie dla GPW. Gigantyczna prywatyzacja, z jednej strony, daje szanse na nowy kapitał, ale w pierwszej fazie obniża zainteresowanie rynkiem wtórnym, co mogłoby prowadzić do przeceny. Na razie, co widać po ostatnich doniesieniach z funduszy inwestycyjnych, takiego problemu nie ma i pieniądze płyną na rynek szerokim strumieniem.

Strefa makro była na wczorajszej sesji bez znaczenia, bo informacje o wzroście cen w eksporcie i imporcie w Stanach Zjednoczonych nie miały żadnego znaczenia. Krajowe saldo rachunku bieżącego, które okazało się dodatnie, było dobrą informacją, ale to już naprawdę dane czwartej kategorii, więc nic dziwnego, że na rynek finansowy nie wpłynęły.

Krajowe indeksy, przebywając całą środkową część dnia w strefie neutralnej, poddały się presji popytu dopiero w końcówce. Pewnie sięgnęlibyśmy na WIG20 okrągłych 2600 pkt, ale na przeszkodzie stanęły spadki po otwarciu amerykańskich rynków. Nie jest to jednak wielki kłopot, bo dystans dzielący rynek od tego poziomu jest do pokonania jednym krokiem.

Warto skupić się jeszcze na obrotach. Tak duży kapitał, jaki operował wczoraj na parkiecie, to jednocześnie dobry i ostrzegawczy sygnał. Dobry, bo przekroczenie każdego nowego szczytu poparte dużymi pieniędzmi jest przekonujące i stanowi dobry fundament do dalszych zwyżek. Biorąc jednak pod uwagę, że mamy za sobą 80-procentowy wzrost rynku w ciągu roku i coraz większe zainteresowanie akcjami wśród mniejszych graczy połączone z optymizmem jak u szczytu hossy, to jest to sygnał wyjścia z rynku. Kompromisem pomiędzy tymi rozważaniami jest przyjęcie strategii, że rynek rośnie dalej i należy się na nim angażować, ale jednocześnie bardzo uważnie monitorować ryzyko.

Paweł Cymcyk