— To gratka dla smakoszy stylu — zachwalają swe dzieło kopenhascy konstruktorzy.

Rama pokryta 24-karatowym złotem to nie wszystko, na co ich stać. Coś przecież musi podbić cenę do 80 tysięcy euro. Tak, tak, zgadliście. To kryształki Swarovskiego. Dużo kryształków Swarovskiego. Tak dużo, że ich policzenie zajęłoby niemal tyle czasu, ile Lance’owi Armstrongowi pokonanie górskiego etapu Tour de France. 607 sztuk.
Sam Lance Armstrong ma prawo nie lubić Aurumanii w wersji kryształkowej. Bo
to ten bicykl odebrał legendarnemu kolarzowi tytuł posiadacza najdroższego
roweru w historii. W 2005 r. dwukołowy pojazd Madone 5.9 SL, wysadzany ponad
trzema setkami diamentów, stworzono specjalnie dla Mistrza. Ot, skromny upominek
z okazji siódmego zwycięstwa w Tour de France. Madone wnet trafił na aukcję
dobroczynną fundacji Armstronga. W efekcie poszedł, a właściwie pojechał, za 75
tysięcy dolarów. Że dużo? Ascetom, którzy nie chcą mknąć na rowerze w stylu
arabskiego szejka i oślepiać przechodniów, można polecić porządne holenderskie
dwukołowce. Markowe kosztują nawet 25 tys. dolarów. Za tę sumę dostaniemy też
oświetlenie pojazdu, tyle że szlachetne kamienie zastępuje poczciwa lampa na
dynamo.
Nawet zajadli krytycy luksusu muszą przyznać, że ponad sześć setek
błyszczących szkiełek poutykanych na ramie Aurumanii robi wrażenie. Skandalem
jest jedynie podrabianie poczciwych Wigier. Bicykl bowiem nie ma żadnej
przerzutki. Tę niedogodność osładza jednak możliwość ubezpieczenia roweru,
obejmująca także ochroniarza, w czasie kiedy cyklista musi zostawić pojazd
gdzieś na mieście. W Londynie pracuje już kilku takich stróżów. Na razie pilnują
jedynie złotych rowerów Aurumanii w wersji bez szkiełek, do kupienia za ledwie
21 tysięcy euro. Co nie zmienia faktu, że bicykl z Danii przeczy staremu prawu
cyklistów, iż każdy rower waży 20 kilogramów. Mówi ono, że te ważące 5 kilo mają
po prostu 15-kilogramowe zamki. Lekkiej Aurumanii towarzyszą nie tylko
90-kilogramowi bodyguardzi. Są też zamki. W Szwajcarii. Należą do właścicieli
złotych bicykli.
