Najgorsze półrocze w historii emerytów

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2008-07-02 00:00

W pierwszym półroczu klienci OFE stracili średnio 8,8 proc. i cały rok zamkną pod kreską. Trzeba więc zmienić zasady inwestowania.

Wyniki wszystkich otwartych funduszy są pod kreską

W pierwszym półroczu klienci OFE stracili średnio 8,8 proc. i cały rok zamkną pod kreską. Trzeba więc zmienić zasady inwestowania.

To drugi przypadek w historii, gdy w pierwszym półroczu otwarte fundusze emerytalne zamiast zarabiać dla klientów przyniosły straty. Poprzednio wydarzyło się to w 2001 r. Tym razem straty są dużo bardziej bolesne: średnio OFE stracił w tym roku 8,79 proc.

— Wyniki OFE są związane z sytuacją na rynkach, na których inwestują. W pierwszym półroczu niekorzystna sytuacja panowała zarówno na rynku akcji, jak i obligacji. Stąd ujemne stopy zwrotu — tłumaczy Adam Kałdus, zarządzający OFE Bankowy.

Winna giełda

Zarządzający podkreślają, że na giełdzie ulokowane jest ponad 30 proc. portfela, a indeks WIG spadł od początku roku o ponad 25 proc. Może trzeba było więc pozbyć się akcji?

— Przy takiej skali aktywów mocne zredukowanie akcji w portfelu w styczniu było już praktycznie niemożliwe. Warto jednak zwrócić uwagę, że fundusze sprzedawały akcje w szczycie koniunktury między majem a lipcem 2007 r. — mówi Adam Kurowski, zarządzający OFE AXA.

— Fundusze praktycznie nie miały możliwości szybkiego i znaczącego zredukowania akcji w portfelu. Teoretycznie mogły to zrobić mniejsze fundusze, ale wówczas zbyt odchyliłyby się od średniej. W razie niepowodzenia oznaczałoby to konieczność dopłacenia sporych sum przez PTE (to kara za wynik poniżej minimalnej wymaganej stopy zwrotu — przyp. red.) — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

— Gdyby nie było minimalnej wymaganej stopy zwrotu, fundusze mogłyby inaczej budować portfele. Tak nikt nie podejmie się znaczącego odchylenia od średniej — przyznaje Piotr Sieradzan, zarządzający OFE Pocztylion.

Czy alternatywą mogły być zagraniczne inwestycje?

— Patrząc na zachowanie giełd na świecie w pierwszym półroczu, również nie można było oczekiwać diametralnej zmiany wyników. Co najwyżej straty mogłyby być mniejsze — mówi Adam Kałdus.

Problem w tym, że fundusze mają limit 5 proc. na inwestycje zagraniczne, a na dodatek ponoszą większe koszty.

— Niezbędna jest zmiana limitów inwestycyjnych. Gdyby OFE mogły inwestować w kontrakty terminowe, wyniki mogłyby być zupełnie inne. Możliwość inwestowania za granicą sprawiłaby, że wyniki byłyby bardziej zróżnicowane — mówi Tomasz Publicewicz.

Mało akcji, mała strata

Najlepsze fundusze: AIG, Pocztylion, Nordea i AXA straciły ok. 8 proc. Najgorszy PZU Złota Jesień — 10,2 proc. Wygrywali ci, którzy byli ostrożni.

— Na początku roku mieliśmy niską alokację w akcjach. W marcu i kwietniu zwiększyliśmy alokację i trafiliśmy z doborem spółek: ich kursy albo wzrosły, albo przynajmniej mniej spadły — mówi Piotr Sieradzan.

— Na początku roku mieliśmy mniej akcji niż konkurenci. Niedoważaliśmy też sektora bankowego, który mocno spadał na początku roku. W portfelu obligacji mieliśmy obligacje o krótszej zapadalności niż konkurenci — mówi Adam Kurowski

— Przy tak silnych spadkach decyduje dobór spółek. W czasie hossy wygrywały te fundusze, które miały więcej akcji, teraz jest ważniejsze niż ile, było jakie — dodaje Tomasz Publicewicz.