Narodowy, czyli niekończąca się budowa

opublikowano: 17-02-2012, 00:00

Generalny wykonawca stadionu nie płaci w terminie za wykonane prace. Zapewnia jednak, że ureguluje zaległości

Budowa Stadionu Narodowego (SN) w Warszawie zakończyła się 30 listopada 2011 r., 16 grudnia obiekt uzyskał pozwolenie na użytkowanie, a 29 stycznia 2012 r. odbyło się oficjalne otwarcie. Rafał Kapler, były już prezes Narodowego Centrum Sportu (NCS, inwestor stadionu), odchodząc, pochwalił się, że stadion powstał w rekordowym czasie 32 miesięcy i za kwotę o 300 mln zł mniejszą, niż przewidywał kosztorys z 2009 r.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że… budowa sztandarowej inwestycji na EURO 2012 wciąż trwa, ostateczny koszt jej powstania jest niewiadomą, a firmy pracujące przy niej od kilku miesięcy nie mogą doczekać się zapłaty za wykonane prace. Są wszelkie podstawy, by awantura o zasadność wypłacenia Rafałowi Kaplerowi 570 tys. zł premii za sukces nabrała jeszcze większego rozgłosu.

— Jak słucham zapewnień pana Kaplera o tym, jak to jest zadowolony z siebie i gotowego stadionu, to krew mnie zalewa. Od października czekamy na zapłatę wymagalnych faktur za odebrane roboty, a kolejnych, skończonych w listopadzie, generalny wykonawca nie odbiera tylko dlatego, żebyśmy nie mogli ich zafakturować — nie kryje irytacji prezes jednej z firm podwykonawczych. Jego słowa potwierdzają szefowie wielu innych firm pracujących na stadionie.

— Olbrzymie problemy z odbiorami robót i płatnościami to nie wszystko. Część firm, pracujących przy wykończeniówce, w tym my, niektóre roboty dopiero zaczyna — mówi dyrektor innego podwykonawcy.

Nie płacą, ale zapłacą

Z naszych informacji wynika, że kłopoty z terminowymi płatnościami dotyczą także giełdowych firm: Elektrobudowy i Qumak- -Sekomu, które z Przedsiębiorstwem Agat za łączną kwotę 138,5 mln zł wykonują na stadionie instalacje elektryczne. Zgodnie z aneksem podpisanym z konsorcjum wykonawczym pod koniec 2011 r., w związku z koniecznością wykonania robót dodatkowych, na budowie SN mają być do połowy marca 2012 r. Co na to wszystko generalny wykonawca, czyli międzynarodowe konsorcjum notowanych na GPW Hydrobudowy Polskiej (HP) i PBG oraz austriackiej Alpine Bau? Podwykonawcom przekazuje, że nie płaci za wykonane prace, bo nie otrzymuje na czas wynagrodzenia od NCS. W oświadczeniu przesłanym „Pulsowi Biznesu” Krzysztof Woch, rzecznik HP (lider konsorcjum), zapewnia, że wszystkie zaległe zobowiązania zostaną uregulowane, a zakończenie prac i zejście z budowy nastąpi do końca kwietnia 2012 r. (szersze oświadczenie w ramce obok).

Niedotrzymane obietnice

Czy ten termin zostanie dotrzymany? Dotychczasowe doświadczenia z budową SN nie nastrajają optymistycznie. Jak ujawnił„Puls Biznesu” w marcu 2011 r., poślizg pojawił się już na etapie konstrukcji żelbetowych, a narósł po wykryciu usterki schodów kaskadowych. I, jak to na budowie, na zasadzie domina wszystko przesuwało się w czasie. Najpierw nie został dotrzymany termin pierwotnie uzgodniony z UEFA, czyli koniec czerwca 2011 r. Potem władzom NCS nie udało się zrealizować zapewnień wynikających z programu naprawczego wdrożonego w połowie 2011 r., według których stadion miał być jak spod igły do końca listopada 2011 r. W konsekwencji nie odbyły się ani planowane na 6 sierpnia 2011 r. zawody motocyklowe Red Bull X Fighters, ani mecz piłkarski Polska — Niemcy, przewidziany na 2 września 2011 r., ani spotkanie o piłkarski Superpuchar między Wisłą Kraków a Legią Warszawa planowane na 11 lutego 2012 r.

Dłużej znaczy drożej

Wszystkie opóźnienia zaowocowały dużymi problemami w koordynacji prac, a co za tym idzie wzrostem kosztów — także tych wynikających z dewastacji poszczególnych elementów stadionu. Budżet inwestycji systematycznie rośnie też w związku z koniecznością wykonywania robót dodatkowych. Tylko HP, PBG i Alpine Bau zamiast planowanych w kosztorysie 1,25 mld zł ma zainkasować 1,36 mld zł. A nie jest to kwota ostateczna. Z naszych informacji wynika, że zapowiada się ostry spór konsorcjum wykonawczego z NCS o ostateczne rozliczenie prac. W tej sytuacji całkowity budżet SN, czyli 1,915 mld zł, jest zagrożony. Szczególnie że, jak ujawniła Joanna Mucha, minister sportu i turystyki, dotychczasowe wydatki NCS sięgnęły już 1,752 mld zł. Część prac jest niezapłacona, a część nawet niewykonana, a więc również nie zafakturowana. Próbowaliśmy wczoraj uzyskać w tej sprawie komentarz zarówno Rafała Kaplera, jak i obecnych władz NCS. Niestety, bez skutku.

Zdaniem generalnego wykonawcy

Od początku budowy Stadionu Narodowego sukcesywnie wywiązywaliśmy się ze zobowiązań wobec podwykonawców i dostawców, a płatności były regulowane w zdecydowanie krótszych terminach niż przeciętnie na krajowym rynku. Wszystkie nasze zobowiązania z tytułu zleconych prac zostaną na pewno uregulowane. Obecnie weszliśmy w fazę końcowego rozliczenia budowy. Ze względu na skalę przedsięwzięcia (ponad 2 tysiące pomieszczeń), liczbę zaangażowanych firm (ponad 550 podwykonawców), skomplikowanie techniczne i technologiczne prac, odbiory końcowe wymagają więcej czasu. Ostatecznie zakończymy wszystkie prace zgodnie z końcowym protokołem odbioru, tj. do 30 kwietnia 2012 r. Równolegle następuje końcowe rozliczenie finansowe konsorcjum z Narodowym Centrum Sportu, co również jest procesem skomplikowanym. Nasz kontrakt główny z NCS i podpisane już umowy na roboty dodatkowe sięgają prawie 1,36 mld zł netto. Nie jest to kwota ostateczna. Do rozliczenia pozostała część robót dodatkowych, których wycena jest weryfikowana. Aby rozwiać wątpliwości — chodzi o roboty zlecone przez NCS, za które zapłata nie jest kwestionowana, ustalana jest natomiast jeszcze jej wysokość.

Krzysztof Woch, dyrektor ds. relacji inwestorskich w Hydrobudowie Polska (lider konsorcjum wykonawczego)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane