Bilans rocznego członkostwa Polski we wspólnocie jest korzystny — cieszą się politycy. Bo rząd nie przeszkadzał — dodają przedsiębiorcy.
Nasi przedsiębiorcy, podobnie jak cała gospodarka, zyskali na członkostwie w Unii Europejskiej. Nie brak więc ojców, a nawet matek tego sukcesu. Małgorzata Ostrowska, wiceminister gospodarki, spotkała się wczoraj z dziennikarzami, by podsumować ostatnie 12 miesięcy. Jej zdaniem, to okres zwiększonej wymiany handlowej, wzrostu gospodarczego na poziomie 5,4 proc., inwestycji rosnących o 5,1 proc. oraz bardzo dobrych wyników finansowych firm.
Dobry rok
— Wszystkie wskaźniki makroekonomiczne wskazują na to, że UE pozwoli nam na jeszcze lepszy rozwój gospodarczy i utrzymanie tendencji wzrostowych. Polskie przedsiębiorstwa pokazały, że w poszerzonej Unii potrafią sobie bardzo dobrze radzić — uważa minister Małgorzata Ostrowska.
Ożywienie dotarło do wielu branż polskiego przemysłu. Zdaniem resortu gospodarki, skorzystał sektor motoryzacyjny — mimo likwidacji ograniczeń w imporcie samochodów używanych, w 2004 r. wyprodukowano w Polsce prawie 600 tys. aut, o 65 proc. więcej niż rok wcześniej. Dobrze miało się hutnictwo żelaza i stali — Unia otworzyła rynki europejskie dla naszych towarów, ale wzmocniła także ochronę przed importem z krajów trzecich. Co ciekawe, resort gospodarki uznał też za sukces dopłaty dla kulejących stoczni.
Mirosław F. Zieliński, wiceminister gospodarki, zwraca uwagę na doskonałe wyniki polskiego eksportu, który liczony w euro w 2004 r. wzrósł o 26 proc.
Czyja to zasługa?
Politycy i urzędnicy dumnie wypinają piersi, ale ekonomiści nie mają złudzeń, kto stoi za dobrymi wynikami polskiej gospodarki.
— Są one zasługą niewidzialnej ręki rynku, czyli samych przedsiębiorców, których wysiłki dostosowawcze przynoszą teraz efekty m.in. w postaci wzrostu wydajności pracy. Polityka gospodarcza rządu miała tu umiarkowany wpływ — ocenia Marcin Mróz, główny ekonomista Societe Generale.
Sami przedsiębiorcy twierdzą jednak, że rząd miał pewien wkład w dobre wyniki gospodarki.
— Po prostu zbytnio nie przeszkadzał w rozwoju przedsiębiorczości. Pytanie tylko, czy nie przeszkadzał, bo nie chciał czy nie mógł — zastanawia się Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club.