Notowania spółek półprzewodnikowych wzrosły — indeks sektora chipów kontynuował zwyżki z czwartku. Duże amerykańskie banki w większości opublikowały solidne rezultaty, otwierając sezon raportów dla S&P 500. Mimo to akcje banków i innych instytucji finansowych pozostawały pod presją obaw o propozycję prezydenta Donalda Trumpa, by wprowadzić roczny limit oprocentowania kart kredytowych na poziomie 10 proc. W efekcie sektor finansowy zakończył tydzień na minusie.
Trump studzi spekulacje wokół szefa Fed
Inwestorzy analizowali także wypowiedź Donalda Trumpa, który zasugerował, że może chcieć pozostawić swojego doradcę gospodarczego Kevina Hassetta na obecnym stanowisku — co ograniczyło rynkowe spekulacje, iż to on mógłby zastąpić Jerome’a Powella na czele Rezerwy Federalnej.
Według wstępnych danych podczas piątkowej sesji indeks S&P 500 spadł o 5,01 pkt, czyli 0,07 proc., do 6 939,46 pkt. Indeks Nasdaq Composite obniżył się o 15,60 pkt, również o 0,07 proc., do 23 514,42 pkt, a indeks Dow Jones Industrial Average stracił 87,13 pkt, czyli 0,18 proc., kończąc sesję na poziomie 49 355,31 pkt.
Wyniki największych spółek pod lupą rynku
W przyszłym tygodniu sezon wyników nabierze tempa — raporty opublikują m.in. Netflix, Johnson & Johnson oraz Intel.
Inwestorzy zachowywali ostrożność przed długim weekendem — w poniedziałek giełdy będą zamknięte z powodu święta Martina Luthera Kinga Jr.
Choć w ostatnich dniach akcje poruszały się w wąskim przedziale, część uczestników rynku opcyjnego spodziewa się większej zmienności po piątkowym wygasaniu miesięcznych serii.
Małe i średnie spółki zyskują kosztem S&P 500
„Historycznie druga połowa stycznia bywa dość zmienna” — zauważył Bruce Zaro, dyrektor zarządzający w Granite Wealth Management. „Gdy ten okres minie, zwykle widać poprawę nastrojów w drugiej części miesiąca. Jeśli styczeń zakończy się na plusie, często zapowiada to dobry rok dla rynku” — dodał.
W mijającym tygodniu widoczna była też rotacja kapitału: część środków odpływała z największych spółek technologicznych do bardziej niedowartościowanych segmentów rynku. W efekcie akcje średnich i małych firm radziły sobie lepiej niż indeks S&P 500.
